Wszystko zaczęło się jeszcze w Krakowie na tegorocznej wiosennej konferencji Libertarian International, na której Remigijus Šimašius przedstawił krótko plany i postępy w przygotowywaniu letniej dorocznej konferencji International Society for Individual Liberty (ISIL) w Wilnie. Nie myślałem wówczas, że jeszcze w tym roku będzie mi dane odwiedzić Wilno – a jednak, wraz z grupą około trzydziestu osób (głównie z Europy Środkowej i Wschodniej) otrzymałem stypendium ISIL na udział w konferencji, która odbyła się w dniach 6-11 lipca w Hotelu Reval w Wilnie. Po powrocie postanowiłem doprowadzić do szału wszystkich tych, którzy z różnych powodów do Wilna nie pojechali i pokrótce przedstawić przebieg tego co ich ominęło a czego bardzo powinni żałować.

Na początek kilka słów o organizatorach: ISIL nie trzeba nikomu przestawiać, tym bardziej, że Polacy byli obecni również na kilku wcześniejszych konferencjach tej największej na świecie organizacji libertariańskiej i podzielili się swoimi wrażeniami. Wileńskim organizatorem tegorocznej konferencji był Lithuanian Free Market Institute (LFMI, po litewsku: Lietuvos laisvosios rinkos institutas, po polsku oczywiście Litewski Instytut Wolnorynkowy) – niezależna organizacja non-profit powstała w 1990 w celu promowania idei wolności jednostki, wolnego rynku i ograniczonego rządu. Finansowo LFMI wspomogły również Libertarian International i brytyjska Libertarian Alliance.

Pierwszy konferencyjny dzień przypadł na poniedziałek 7-go lipca (w niedzielę była jedynie powitalna kolacja), uczestników konferencji przywitali Vincent Miller i Ugnius Trumpa – obecni szefowie odpowiednio ISIL oraz LFMI. Pierwszy prelegent – Jan Narveson, profesor filozofii z Kanady mówił o moralnym uzasadnieniu kapitalizmu. Prof. Narveson uchodzi za człowieka, który potrafi w ciekawy sposób mówić na najbardziej nawet „oklepane” tematy, tym razem również nie zawiódł swoich słuchaczy i jak na profesora filozofii wyjątkowo stronił od akademickiego stylu i języka. Tych, którzy byli tą przystępnością zawiedzeni zadowolił z pewnością wykład następnego prelegenta – Doug den Uyl, jak na miłośnika Spinozy przystało, wygłosił odczyt w iście akademicko-filozoficznym stylu na temat tego czy potrzebujemy wolności dla niej samej, czy też z jakichś innych powodów.

Na szczególną uwagę zasługuje kolejny prelegent, znany niektórym z krakowskiej konferencji LI – Remigijus Šimašius. Remigijus to bardzo ciekawa postać – pomimo młodego wieku jest już doktorem prawa, pracownikiem uniwersyteckim, pracownikiem LFMI, radnym miasta Wilna, anarchistą i pierwszym człowiekiem na Litwie, który napisał doktorat „z anarchizmu”. Temat jego odczytu to Universalism and Pluralism of Social Order in Free Society (Uniwersalizm i pluralizm porządku społecznego w wolnym społeczeństwie), a jego końcowy wniosek powinien być jasny i czytelny dla wszystkich: „Government shall make no law” (Rząd nie powinien stanowić prawa).

Tego dnia mieliśmy też okazję wysłuchać innego znanego z Krakowa prelegenta – profesora Hansa Hermanna Hoppe. Tematyka jego wystąpienia oscylowała wokół tych samych spraw, które poruszał na wiosennej konwencji Libertarian International (Freedom, Property and Natural Order – Wolność, własność i naturalny porządek). Jego wykład wzbudził sporo kontrowersji, szczególnie sceptyczni byli liberałowie i wszelacy zwolennicy państwa minimum, sarkastycznie nazywający go w kuluarach anarcho-showmanem. Nic w tym dziwnego gdyż Hoppe przypuścił frontalny atak na tychże zarzucając im brak konsekwencji i logiki oraz argumentując z pozycji anarchistycznych za demonopolizacją wymiaru sprawiedliwości i służb policyjnych.

Po wystąpieniu Hermanna Hoppe obyczaje łagodziła zawsze pogodna Mary Ruwart, która mówiła o tym, że to co praktyczne może być również moralne a wszystko to oczywiście w kontekście moralności i praktyczności libertariańskich recept na naprawę świata (The Moral and the Practical: Two Sides of the Same Coin). Doktor Ruwart wykorzystywała przy tym nowe dokumenty publikowane przez Bank Światowy – organizację, delikatnie mówiąc, niezbyt poważaną przez libertarian. Otóż eksperci Banku Światowego, korelując m.in. wskaźniki wolności ekonomicznej i ubóstwa zaczęli dostrzegać, że im więcej w danym kraju wolności tym mniej biedy. Cóż, szkoda, że tak późno. Zresztą publika chyba pozostała wciąż niechętna instytucji Banku Światowego i nie chciała tak łatwo uwierzyć w cudowną metamorfozę jej ekspertów.

Wystąpienie Pani doktor Ruwart było ostatnim tego dnia, wieczorem zabrano nas na kolację do restauracji w pobliżu zamku Trakai pod Wilnem. Podczas kolacji wszyscy poczęli ochocza przy lampce wina zacieśniać nowo zawarte znajomości: Kostarykańczycy opowiadali o sukcesach Movimento Libertario w swoim kraju, pewien Włoch zabawiał nowych znajomych dowcipami o Berlusconim a wszyscy razem zdawali się celowo ignorować pogodę, która wyraźnie nie dopisała.

Drugi dzień konferencji to m.in. wykład mieszkającego w USA rosyjskiego ekonomisty Yuri Maltseva na temat teorii transformacji ustrojowej w ujęciu austriackiej szkoły ekonomicznej na przykładzie państw Europy Wschodniej oraz wystąpienie brytyjskiego profesora filozofii i klasycznego angielskiego eurosceptyka Antony Flew’a (Justice in a Free Society). W zastępstwie Andrieja Ilarionova, doradcy ekonomicznego prezydenta Rosji Wladimira Putina, wystąpił jego kolega, który nie pozostawił (jak sądzę wbrew intencjom Ilarionova) na Putinie suchej nitki, krytykując go m.in. za wojnę w Czeczenii i otaczanie się dawnymi współpracownikami z KGB, na koniec wspominając jedynie dwa zdania na temat reform ekonomicznych w Rosji.

Tego dnia wystąpił również inny znajomy z krakowskiej konferencji – Christian Michel. Jest to postać, która zawsze wzbudza zainteresowanie, bez względu na to czy mówi o brytyjskiej gospodarce czy o astrologii. Tak też było i tym razem – Christian Michel przestawił koncepcję stosunku ludzkości do wolności w poszczególnych okresach rozwoju cywilizacji. Wszyscy moi rozmówcy przyznali później, że z Michelem można się zgadzać lub nie, ale z jego wykładów zawsze można wynieść coś wartościowego i ze Michel jest konferencyjnym „pewniakiem”.

Kolejnym prelegentem był Jacques de Guenin, emerytowany doradca ekonomiczny francuskich przedsiębiorstw, organizator konferencji ISIL w Dax dwa lata temu. Temat jego wystąpienia to Know Your Enemies: New Anti-Freedom Movements. Autor mówił o nowych ruchach lewackich, które stanowią zagrożenie dla wolności. Było to moim zdaniem jedno ze słabszych wystąpień konferencji, jako że autor wolał ośmieszać swoich politycznych przeciwników niż próbować rzetelnie przeanalizować problem. I gdyby de Guenin nie rzucił na koniec kilku praktycznych rad na temat tego jak skutecznie rozmawiać z lewicowymi demagogami, to trudno byłoby wynieść z jego wystąpienia jakąkolwiek korzyść. Bo to, że trockiści i ATTAC do wolnościowców nie należą, wszyscy wiedzieli już dużo wcześniej.

Tego dnia wystąpiła również założycielka Lithuanian Free Market Institute i jego pierwsza szefowa, Elena Leontjeva dostając za swą wieloletnią pracę owacje na stojąco. Ostatnim prelegentem tego dnia był Louis James, koordynator projektu FreeMarket.Net przejętego niedawno przez ISIL od Hazlitt Foundation (a właściwie uratowanego w obliczu bankructwa tej ostatniej). Louis jak na profesjonalistę przystało potrafił zarówno rozśmieszyć publikę dowcipami jak i wzbudzić uczucie grozy prezentując zdjęcia z Waco i tzw. muzeum KGB w Wilnie. Tematem jego wystąpienia był Internet jako broń w walce o wolność (The Internet – Where the Battle for Freedom Rages Hottest, and Where Hopes Soar Highest). Louis być może nie powiedział niczego, czego nie wiedziałem wcześniej, ale na pewno zmobilizował mnie do tego, by wreszcie założyć swoją stronę internetową.

Tego dnia kolacja odbyła się w pubie z tradycyjnymi litewskimi napitkami i tradycyjną litewską muzyką. Przy okazji uczczono urodziny Kena Schoollanda. Kolacja przerodziła się w zwiedzanie w podgrupach do późnej nocy wileńskich pubów. Dlatego dobrze się złożyło, że trzeci dzień konferencji zaplanowano jako wolny. Głównym punktem dnia było wycieczka do Grutas Park (zwanego również „Stalin World”) – ogromnego parku pełnego sowieckich rzeźb i pomników zebranych z terenu całego byłego ZSRR.

Czwartek był ostatnim dniem konferencji. Rozpoczął go Fred Foldvary wykładem na temat Apparatchik Economics: The Past Or The Future. Co prawda nie padły żadne nazwiska, ale przez cały czas miałem dziwne wrażenie, że mowa jest o polskim rządzie…

Jeśli ktoś myślał, że Białoruś jest wolnościową pustynią to grubo się mylił. W Wilnie pojawił się niezmordowany białoruski działacz opozycyjny, wielbiciel twórczości Ayn Rand Jaroslav Romanchuk wraz ze sporą grupką swoich młodych współpracowników. O poświęceniu Jaroslava niech świadczy taka oto historia, którą usłyszałem od amerykańskiego libertarianina (i również wielbiciela Ayn Rand) Glenna Cripe’a: otóż Glenn dysponując prawami do rosyjskojęzycznych wydań dzieł Rand namówił Romanchuka do współpracy w wydaniu jej książek w Rosji i na Białorusi. Jaroslav rozdzielił pracę pomiędzy kilku tłumaczy (każdy fragment książki dostało równolegle kilka osób). Kiedy tłumaczenia były gotowe Romanchuk porównywał wszystkie wersje, wybierał najlepsze fragmenty (te, które najwierniej odwzorowywały idee Rand i które były najlepsze językowo), skompilował w jedno tłumaczenie i ujednolicił stylistycznie. Cała praca została wykonana bez użycia maszyny do pisania, o komputerze nie wspominając.

W Wilnie Jaroslav Romanchuk mówił o tym, dlaczego państwa totalitarne wciąż istnieją, oczywiście na przykładzie Białorusi. Mimo, że nie było to tezą autora, to z przedstawionych przez niego danych wynikało, że Polsce bliżej do Białorusi niż choćby do krajów UE, np. polski dzień wolności podatkowej w kalendarzu sytuuje się znacznie bliżej dnia wolności na Białorusi niż w Unii. Tym bardziej to upokarzające, że sama Unia z niskich podatków raczej nie słynie…

Tego dnia odbył się jeszcze jeden wykład – Baruna Mitry z Indii (o jego doświadczeniach w propagowaniu idei wolnościowych w krajach kultur innych niż europejska) oraz dwa panele dyskusyjne: pierwszy na temat polityki zagranicznej USA a drugi na temat Unii Europejskiej – tak by zadowoleni byli zarówno Amerykanie jak i Europejczycy. W panelu „amerykańskim” (Liberty and War. US Foreign Policy Today) najpierw rodzinny ‚show’ zaprezentowali Schoollandowie (prof. Ken Schoolland, autor przetłumaczonych na trudną do ogarnięcia liczbę języków Przygód Jonatana Poczciwego, wraz z żoną i córką), potem głos zabrał Dean Ahmed, z zawodu astrofizyk zainteresowany również kulturą islamu w kontekście wolnościowym. W panelu „europejskim” (The European Union: For Freedom or Super Leviathan?) wystąpił Ramunas Vilpisauskas z LFMI w roli ‚adwokata diabła’ oraz Hubert Jongen, szef Libertarian International, który zrobił furorę koszulką z firmowym logo projektu Free Europe – serwisu internetowego mającego w założeniu być dla obywateli Unii tym, czym dla mieszkańców krajów bloku komunistycznego było radio Wolna Europa (zainteresowanych odsyłam do strony http://www.freeeurope.org). Siłą rzeczy w trakcie tego panelu bardziej aktywni byli Europejczycy, Amerykanie próbowali się przede wszystkim dowiedzieć czym tak naprawdę jest ta Unia i dlaczego europejscy wolnościowcy tak jej nie lubią (przynajmniej w zdecydowanej większości).

Konferencję zakończyło oficjalnie przyjęcie w czwartek wieczorem. Jednak jeszcze przez cały piątek widywałem w Wilnie poznanych przez tych kilka dni wolnościowców. Stali bywalcy mówią, że była to bodaj najlepsza dotychczasowa konferencja ISIL – tym większe słowa uznania należą się naszym litewskim kolegom, którzy rzeczywiście byli świetnie przygotowani w każdym detalu.

Konferencja ISIL nie zainteresowała litewskich polityków, za to sporo pisała o niej tamtejsza prasa – nic dziwnego skoro jej patronem medialnym był poczytny litewski tygodnik Veidas. W Polsce zainteresował się nią jedynie tygodnik „Najwyższy Czas!” racząc swoich czytelników wywiadem z Remigijusem i krótką wzmianką napisaną z dość specyficznej, konserwatywno-liberalnej perspektywy.

Ogółem: nie da się spójnie ogarnąć wszystkiego, co działo się w trakcie tegorocznej konferencji, starałem się jedynie pokrótce przestawić oficjalny program. Mnóstwo większych lub mniejszych projektów, które narodziły się w Wilnie będzie można ocenić z perspektywy czasu (tak jak działający od kilku lat projekt obozów języka angielskiego dla młodych ludzi z Europy Środkowo-Wschodniej, na których czyta się angielskich klasyków liberalizmu w oryginale). Na pewno zaowocują nawiązane znajomości – reszta zależy od zacięcia i dobrej woli.

I na koniec smutna wiadomość: przyszłoroczna konferencja ISIL odbędzie się w dalekiej Nowej Zelandii…

Witold Kieraś

Reklamy