Poza wspólną dla większości ludzi niechęcią do kapitalizmu pracownik umysłowy często bywa dotknięty dwoma charakterystycznymi rodzajami urazów.

Siedząc za biurkiem i wypisując słowa lub cyfry na papierze jest on skłonny przeceniać wartość swojej pracy. Podobnie jak zwierzchnik, pisze i czyta tylko to co inni współpracownicy napisali i rozmawia bezpośrednio lub przez telefon z innymi ludźmi. Zarozumiały, wyimaginowuje swoją przynależność do elity zarządzającej przedsiębiorstwem i utożsamia siebie ze swoim zwierzchnikiem. Jako pracownik umysłowy, spogląda on lekceważąco na ubrudzone ręce robotników. Zły jest, gdy okazuje się, że wielu z pośród pracowników fizycznych otrzymuje wyższą płacę i cieszą się większym szacunkiem niż on sam. Myśli sobie wtedy: co za wstyd, żeby kapitalizm nie wynagradzał jego pracy umysłowej we właściwy sposób, a rozpieszczał niedouków za ich zwykłą pracę fizyczną. Żywiąc takie atawistyczne idee o znaczeniu pracy urzędniczej i fizycznej, pracownik umysłowy traci z oczu rzeczywisty obraz sytuacji. Nie widzi, że jego własna praca urzędnicza polega na wykonywaniu rutynowych czynności, które wymagają zwykłego treningu, podczas gdy „fizyczni”, którym zazdrości, są wysoko wykwalifikowanymi mechanikami i technikami, którzy wiedzą jak operować skomplikowanymi maszynami i urządzeniami współczesnego przemysłu. To jest właśnie zupełne niezrozumienie realnego stanu rzeczy, ujawniające urzędniczy brak rozeznania i rozumowania.

Inaczej mówiąc, podobnie jak osoba wolnego zawodu, jest skazany na codzienne kontakty z ludźmi, którym się lepiej powodzi niż jemu samemu. Widzi on niektórych współpracowników, którzy startowali kiedyś z tego samego poziomu co on, robiących karierę w ramach hierarchii firmy, podczas gdy on został w tyle. Jeszcze wczoraj Paweł miał tę samą pozycję, co on. Dzisiaj Paweł ma ważniejsze i lepiej płatne stanowisko. I myśli sobie „…i to mimo tego, że Paweł jest pod każdym względem gorszy ode mnie”. Oczywiście – wnioskuje – Paweł zawdzięcza swój awans różnym kombinacjom, intrygom i podstępom, mogącym zapewnić karierę człowiekowi tylko w tym niesprawiedliwym systemie kapitalistycznym, który demaskowany jest przez literaturę i prasę, przez naukowców i polityków jako źródło niezgody i nieszczęścia.

Klasyczny przykład zarozumiałości i fałszywego przekonania urzędników, że ich własna podrzędna praca jest częścią głównej działalności przedsiębiorstwa i jest pokrewna pracy zwierzchników, znajduje się w tekście Lenina o „kontroli produkcji i dystrybucji”, uznanym za jego najbardziej popularne dzieło. Lenin i większość jego współpracowników nigdy nie nauczyli się niczego o funkcjonowaniu ekonomii rynkowej i nigdy nie chcieli tego zrobić. Ich wiedza oparta była na opisie Marksa uznającym kapitalizm za najgorsze ze wszystkich nieszczęść. Byli oni zawodowymi rewolucjonistami. Prawie zawsze jedynym źródłem ich dochodów były fundusze partii, które były zasilane przez dobrowolne a częściej przymusowe kontrybucje i składki członkowskie, a w okresie późniejszym przymusowe wywłaszczenia (chociaż przed 1917, jako tułacze w zachodniej i centralnej Europie, niektórzy z pośród znanych towarzyszy czasami otrzymywali niższe rangą, rutynowe prace w przedsiębiorstwach). To było ich doświadczenie – doświadczenie urzędnika, który wypełniał formularze i blankiety, przepisywał listy, zapisywał cyfry w księgach i wprowadzał dokumenty do akt – i to dostarczyło Leninowi i jego towarzyszom wszystkich informacji o funkcjonowaniu i działalności przedsiębiorstw.

Lenin poprawnie rozróżniał pracę przedsiębiorcy, z jednej strony, a zespołu wykształconych inżynierów z drugiej strony. Ci eksperci i technolodzy są głównymi wykonawcami zamówień. W kapitalizmie są oni posłuszni kapitaliście, w socjalizmie będą posłuszni „uzbrojonym robotnikom”. Funkcja kapitalisty i przedsiębiorcy jest odmienna; jest nią, powołując się na Lenina „kontrola produkcji i dystrybucji pracy i produktów”. W rzeczywistości wysiłki przedsiębiorcy i kapitalisty zdążają do jak najlepszego służenia potrzebom konsumenta, a więc do znajdowania tego, co powinno być produkowane, w jakiej ilości i w jakim gatunku. Nie jest równoważne ze znaczeniem jakie Lenin przypisuje terminowi „kontrola”. Jako marksista nie zdawał on sobie sprawy z problemów takich jak nieunikniony niedostatek środków i czynników produkcji, niepewność co do przyszłych warunków zapotrzebowania i zbytu, konieczności dokonywania wyboru spośród oszałamiającej ilości technologii najbardziej pożądanych dla osiągnięcia z góry ustalonego celu. Żadnego odniesienia do tych spraw nie znajdziemy w dziełach Marksa i Engelsa. Wiedza Lenina o biznesie, zdobyta z opowiadań jego towarzyszy, którzy krótko pracowali w biurach przedsiębiorstw, ograniczała się do tego, że funkcjonowanie przedsiębiorstwa wymaga bazgraniny, dokumentacji, liczenia. Ogłasza on zatem, że „księgowość i kontrola” są podstawą dla organizacji i poprawnego funkcjonowania społeczeństwa. Ale „księgowość i kontrola”, powtarza on, zostały bardzo uproszczone przez kapitalizm, i sprowadzone do niezwykle prostych operacji pilnowania, notowania i wydawania kwitów, a to jest dostępne dla każdego, kto umie czytać i pisać i zna podstawowe cztery działania arytmetyki.

Była to filozofia urzędnika od segregowania akt, w jej pełnej chwale.