Historia zachodniej cywilizacji jest świadectwem nieustannej walki o wolność.

Współdziałanie społeczne w ramach podziału pracy jest ostatecznym i wyłącznym źródłem sukcesu człowieka w walce o byt i w jego dążeniach do polepszenia, jak tylko można, materialnych warunków jego egzystencji. Z racji ludzkiej natury społeczeństwo nie może istnieć, jeśli nie ma sposobu, na uniemożliwienie ludziom niezdyscyplinowanym działań niezgodnych z życiem społecznym. Celem zabezpieczenia pokojowej współpracy, trzeba być gotowym do konieczności, zastosowania akcji represyjnych przeciwko zakłócającym spokój. Społeczeństwo nie może funkcjonować bez społecznego aparatu przymusu, tzn. bez państwa i rządu. Wyłania się jednak związany z tym problem: potrzeba ograniczania tych, którzy są na urzędach państwowych tak, aby nie nadużywali swej władzy i nie zmieniali innych ludzi w swych faktycznych niewolników.

Celem walki o wolność jest trzymanie w ryzach uzbrojonych obrońców pokoju, gubernatorów i ich policjantów. Polityczne pojęcie swobód indywidualnych oznacza wolność od samowolnych działań ze strony sił policyjnych.

Idea wolności jest i zawsze była specyficzna dla Zachodu. Cechą rozdziału Wschodu od Zachodu jest przede wszystkim fakt, iż ludzie wschodu nie tworzyli idei wolności. Nieprzemijającą chwałą starożytnych greków było to, że oni pierwsi pojęli znaczenie instytucji gwarantujących wolność. Niedawne badania historyczne odkryły wschodnie pochodzenie niektórych osiągnięć naukowych, które dawniej przypisywano Hellenom. Ale nikt nigdy nie kwestionował, że idea wolności powstała w miastach starożytnej Grecji. Dzieła greckich filozofów i historyków przekazały ją Rzymianom, a później Europie i Ameryce. Zasada wolności stała się podstawową troską wszystkich planów Zachodu dla ustalenia dobrego społeczeństwa. Doprowadziła do powstania filozofii leseferyzmu, której ludzkość zawdzięcza wszystkie bezprecedensowe osiągnięcia wieku kapitalizmu.

Celem nowoczesnych instytucji politycznych i sądowych jest ochrona swobód indywidualnych przed naruszeniem ich ze strony rządu. Reprezentatywny rząd i reguły prawa, niezależność sądów i trybunałów od ingerencji ze strony urzędów administracyjnych, nakaz przyprowadzenia aresztowanego do sądu dla stwierdzenia legalności aresztu, sądowe badania i ukrócenie samowoli administracji, wolność mowy i prasy, rozdział państwa od kościoła i wiele innych instytucji, miały tylko jeden cel ograniczyć samowolę urzędników i uczynić jednostki wolnymi od ich tyranii. Wiek kapitalizmu obalił wszystkie pozostałości po niewolnictwie i poddaństwie. Położył kres okrutnym karom i zredukował karę za popełnione przestępstwo do minimum koniecznego dla odstraszenia od przestępstw. Usunął tortury i inne niepożądane metody postępowania z podejrzanymi i łamiącymi prawo. Zniósł wszystkie przywileje i obwieścił równość wszystkich wobec prawa. Przekształcił poddanych tyranii w wolnych ludzi.

Materialne ulepszenia w prowadzeniu spraw państwowych były owocem tych reform i innowacji. Z chwilą gdy wszystkie przywileje znikły i każdy nabył prawo kwestionowania praw pozostałych ludzi, została dana wolna ręka tym, którzy mieli zdolność rozwinięcia tych wszystkich nowych przemysłów, które sprawiły, że dziś materialne warunki ludzi są dużo lepsze. Liczba ludności zwielokrotnia się, a mimo to liczniejsza ludność może korzystać z życia lepszego niż był udziałem ich przodków.

W krajach cywilizacji zachodniej również zawsze istnieli obrońcy tyrani, czyli arbitralnej i absolutnej władzy samowładcy, lub arystokracji, oraz zwolennicy poddaństwa wszystkich pozostałych ludzi. W wieku Oświecenia głosy te słabły, a sprawa wolności zaczęła górować. W pierwszej części XIX wieku wydawał się być nieodparty zwycięski postęp zasady wolności. Najwybitniejsi filozofowie i historycy nabrali przeświadczenia, że ewolucja historyczna dąży do instytucji gwarantujących wolność, i że żadne intrygi i machinacje ze strony zwolenników serwilizmu nie potrafią zatrzymać dążeń zmierzających w kierunku liberalizmu.

W odniesieniu do liberalnej filozofii społecznej istnieje tendencja do pomijania poważnego znaczenia czynnika, który działał na rzecz idei wolności, a mianowicie znaczenia wybitnej roli, jaką odegrała literatura starożytnej Grecji w dziedzinie kształcenia elit. Wśród greckich autorów byli również zwolennicy wszechmocy państwa-zalicza się do nich Platon. Jednakże ideą przewodnią greckiej ideologii było dążenie do wolności. Oceniane na podstawie obecnych kryteriów greckie miasta – państwa winny być nazywane oligarchiami. Wolność, którą greccy mężowie stanu, filozofowie i historycy chwalili jako najbardziej cenne dobro ludzi, było przywilejem zarezerwowanym dla nielicznych. Odmawiając jej niewolnikom, faktycznie broniono despotycznych rządów dziedzicznej kasty oligarchów. Byłoby jednak poważnym błędem uznawanie starogreckich hymnów do wolności za fałszywe. Starożytni Grecy nie byli mniej szczerzy w swoim chwaleniu i poszukiwaniu swobód, niż właściciele niewolników, twórcy amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. To polityczna literatura starożytnych Greków zrodziła idee Monarchomachów, filozofię whigów, doktryny Althusiusa, Grotiusa i Johna Locke’a oraz ideologie ojców nowoczesnej konstytucji i Karty Praw. Studia klasyczne, które były podstawą nauk liberalizmu rozbudziły ducha wolności w Anglii Stuartów, we Francji Burbonów, i we Włoszech poddanych despotyzmowi całej plejady różnych książąt. Spośród XIX – wiecznych mężów stanu nie kto inny jak Bismarck, który obok Metternicha był największym wrogiem wolności, przyznaje, że nawet w Prusach Fryderyka Wilhelma III system wychowania w szkole średniej- Gymnasium – oparty na greckiej i rzymskiej literaturze był twierdzą republikanizmu. Żarliwe usiłowania usunięcia studiów klasycznych z programu wychowania liberalnego, aby w ten sposób zniszczyć istotę tego wychowania, były jednym z głównych przejawów odradzania się ideologii niewolnictwa.

Faktem jest, że sto lat temu niewielu ludzi przewidziało niezwykły rozwój idei antyliberalnych, które miały się zrodzić w krótkim czasie. Idea wolności wydawała się być tak głęboko zakorzeniona, że nikt nie myślał, iż jakiś ruch reakcyjny mógłby kiedykolwiek przyczynić się do jego wykorzenienia. Byłoby beznadziejnym przedsięwzięciem atakować otwarcie wolność i walczyć o powrót do poddaństwa i niewolnictwa, lecz antyliberalizm zaszczepiał się w ludzkich zakamuflowany jako superliberalizm, który właśnie rozwinie i urzeczywistni idee prawdziwej wolności i swobody. Przychodził pod płaszczykiem socjalizmu, komunizmu, planowania i interwencji państwa.

Żaden inteligentny człowiek nie mógł nie zauważyć, że to do czego dążą socjaliści, komuniści, planiści i interwencjoniści jest najbardziej radykalnym obaleniem wolności indywidualnej i ustaleniem państwowej wszechmocy. Jednakże przeważająca większość inteligencji socjalistycznej była i jest przekonana, że walcząc o socjalizm walczy o wolność. Nazywali siebie lewicowcami i demokratami, a obecnie chcą być liberałami.

Omawialiśmy już czynniki psychologiczne, które osłabiły zdrowy rozsądek tych inteligentów i mas za nimi podążających. W swej podświadomości dobrze czuli, że sami sobie byli winni za doznawane niepowodzenia w osiąganiu dalekosiężnych celów, do których pchała ich ambicja. Bardzo dobrze wiedzieli, że nie byli albo dostatecznie zdolni, albo nie dość pracowici. Nie byli jednak skorzy do przyznawania się, sami przed sobą, a tym bardziej przed innymi ludźmi, do swej niższości. Szukali kozła ofiarnego. Pocieszali się i próbowali przekonać innych, że przyczyną niepowodzeń nie była ich własna nieudolność, lecz niesprawiedliwość systemów ekonomiczno-społecznych. Twierdzili, że w kapitalizmie wykorzystanie swoich zdolności („samorealizacja”) dostępne jest dla niewielu. „Wolność w społeczeństwie leseferystycznym osiągalna jest tylko przez tych, którzy mają pieniądze lub warunki do jej kupienia.” Stąd wnioskowali, że państwo musi ingerować w celu zapewnienia społecznej sprawiedliwości”, pod którą, w rzeczywistości, rozumieli danie przez państwo sfrustrowanej miernocie wszystkiego „zgodnie z jej potrzebami”. Tak długo, jak problemy socjalizmu były tylko przedmiotem rozpraw, ludzie, którym było brak trzeźwego sądu i zrozumienia rzeczy mogli padać ofiarą złudzenia, że wolność w reżimie socjalistycznym da się zachować. Takie oszukiwanie samego siebie nie mogło być jednak dłużej żywione, odkąd sowiecka praktyka wykazała każdemu warunki istniejące w socjalistycznej wspólnocie. Dzisiaj chwalący socjalizmu, gdy chcą przekonywać ludzi o możliwości pogodzenia socjalizmu i wolności, zmuszeni są do zniekształcania faktów i do fałszywego przedstawiania oczywistego znaczenia słów.

Zmarły już prof. Laski – za życia wybitny członek i przywódca Brytyjskiej Partii Pracy, samozwańczy niekomunista lub nawet antykomunista – mówił: „niewątpliwie w sowieckej Rosji komunista ma pełne poczucie wolności; niewątpliwie ma on również dobre wyczucie, że w faszystowskich Włoszech wolność jest mu odmawiana”. Prawdą jest, że Rosjanin ma wolność być posłuszny wszystkim rozkazom wydawanym przez zwierzchników, ale skoro tylko oddali się choćby o jedną setną cala od drogi myślenia ustalonej przez władze, jest on bezlitośnie karany. Wszyscy ci politycy, urzędnicy, wojskowi, autorzy, muzycy i naukowcy, którzy zostali poddani czystce w partii – bądźmy tego pewni – nie byli antykomunistami. Przeciwnie byli oni fanatycznymi komunistami, dobrymi członkami partii, których najwyższa władza w uznaniu ich lojalności dla sowieckiego credo, wysunęła na wysokie stanowiska. Jedynym przestępstwem jakie popełnili było to, że niewystarczająco szybko dostosowywali się w swoich ideach, zasadach, książkach i utworach do najnowszych zmian w idach i gustach Stalina. Trudno uwierzyć, aby ludzie tacy mieli „pełne poczucie wolności”, chyba że przypiszemy słowu wolność znaczenie, które jest dokładnie odwrotne temu, jakie wszyscy ludzie dotąd mu przypisywali.

Faszystowskie Włochy były oczywiście krajem, w którym nie było wolności. Przyjęły one za wzór znaną sowiecką zasad rządów jednej partii i zgodnie z tym wyciszały wszystkie odmienne poglądy. Mimo tego istniała jednak w stosowaniu tej zasady rzucająca się w oczy różnica między bolszewikami a faszystami. Np. w faszystowskich Włoszech żył sobie spokojnie były członek parlamentarnej grupy posłów komunistycznych prof. Antonio Graziadei, który aż do śmierci pozostał lojalny swoim komunistycznym wierzeniom. Otrzymywał państwową pensję, do której był upoważniony jako emerytowany profesor, miał swobodę pisania i publikowania w wybitnych włoskich firmach wydawniczych typowo marksistowskich książek. Jego brak wolności był z pewnością mniej ograniczony niż ten doświadczany przez rosyjskich komunistów, którzy jak uznał prof. Laski mieli „niewątpliwie pełne poczucie wolności”.

Prof. Laski znajdował przyjemność w powtarzaniu truizmu, że wolność w praktyce oznacza zawsze wolność w ramach prawa. Powtarzał on, że celem prawa jest zawsze „zapewnianie bezpieczeństwa sposobowi życia, jaki tym, którzy kontrolują machinę państwową, wydaje się zadowalający.” Jest to poprawne określenie praw wolnego kraju, jeśli oznacza ono, że dąży do zabezpieczenia społeczeństwa przed spiskami mającymi za cel wywołanie wojny domowej lub obalenie istniejącego porządku siłą. Ale jest poważnym błędem prof. Laskiego jego dodatkowe twierdzenie, że w kapitalistycznym społeczeństwie „dążenie człowieka biednego do zmiany, w radykalny sposób, prawa własności bogatych, od razu naraża cały system wolności na niebezpieczeństwo.”

Weźmy przykład Karola Marksa, bożka prof. Laskiego i jemu podobnych. Gdy w 1848 i 1849 Marks wziął czynny udział w organizowaniu i kierownictwie rewolucji w Prusach, a potem również i w innych państwach niemieckich, gdzie prawnie był cudzoziemcem, odmówiono mu prawa pobytu. Przeniósł się wówczas z żoną dziećmi i służącą najpierw do Paryża a potem do Londynu. Gdy w Niemczech nastał pokój, a współsprawcom nieudanej rewolucji udzielono amnestii, Marks mógł spokojnie wracać do każdej części Niemiec i często z tej swobody korzystał. Nie był on dłużej uchodźcą i tylko z własnej woli uczynił Londyn miejscem swego zamieszkania. Nikt nie molestował go, gdy w roku 1864 założył Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników, organizm, którego zadaniem było organizowanie wielkiej rewolucji światowej. Nikt nie zatrzymywał go, gdy w celach tej organizacji odwiedzał różne kraje na kontynencie. Mógł swobodnie pisać i publikować artykuły, które, uważając słów prof. Laskiego, były z pewnością przejawem dążenia ku „zmianie w sposób radykalny, praw własności bogatych”. Umarł spokojnie w swym londyńskim domu przy 41 Maitland Park Road 14 marca 1883 roku.

Lub weźmy przykład Brytyjskiej Partii Pracy. Jej wysiłki, „aby zmienić, w sposób radykalny, prawa własności bogatych”, jak prof. Laski bardzo dobrze wiedział, nie były ograniczone z zewnątrz żadnymi aktami niezgodnymi z zasadą poszanowania wolności.

Dysydent Marks, w wiktoriańskiej Anglii mógł swobodnie żyć, pisać i bronić rewolucji, podobnie jak w powiktoriańskiej Anglii Partia Pracy mogła się dowolnie angażować w działalności polityczną. W sowieckiej Rosji nawet najlżejsza opozycja nie jest tolerowana. Taka jest różnica między wolnością a niewolnictwem.