l. Kapitalizm

Opisowe nazwy używane przez ludzi często wprowadzają w błąd. Mówiąc o nowoczesnych przywódcach przemysłu i szefach wielkich przedsiębiorstw, na przykład, nazywają ich „królami czekolady lub „królami bawełny” lub „królami samochodowymi”. Używanie takich nazw dowodzi, że ci ludzie nie widzą praktycznie żadnej różnicy między nowoczesnymi kierownikami przemysłu a feudalnymi królami, książętami, lub lordami dawnych czasów. Ale różnica faktycznie jest bardzo wielka, bo współczesny król czekolady wcale nie rządzi, on służy. On nie panuje nad zdobytym terytorium, niezależny od rynku, niezależny od swoich klientów. Król czekolady – lub król stali lub król automobilowy lub każdy inny król nowoczesnego przemysłu – zależy od przemysłu, który prowadzi i od klienteli której służy. Ten „król” musi utrzymywać dobre stosunki ze swoimi „poddanymi” – konsumentami; on traci swoje „królestwo” tak szybko jak tylko nie jest w stanie dać swoim klientom lepszej usługi mniejszym kosztem niż inni, z którymi musi konkurować.

Dwieście lat temu, przed pojawieniem się kapitalizmu, stan społeczny człowieka był ustalony od początku do końca jego życia; odziedziczył go od swoich przodków, i nigdy się nie zmienił. Jeśli urodził się biednym zawsze pozostał biednym, i jeśli urodził się bogatym – lordem lub księciem – posiadał swoje księstwo i własność, która należała do niego przez całe życie. Jeżeli chodzi o wytwórczość przemysłową, prymitywny przetwórczy przemysł w tych czasach istniał prawie wyłącznie dla zaspakajania potrzeb ludzi bogatych. Większość ludzi (90% lub więcej europejskiej ludności) pracowała na roli i nie stykała się z przetwórczymi przemysłami istniejącymi w miastach. Ten sztywny system feudalnego społeczeństwa przeważał w większości rozwiniętych okręgów Europy przez wiele setek lat. Natomiast, gdy ilość wiejskiej ludności powiększała się, spowodowało to nadmiar ludności utrzymującej się z uprawy roli. Dla tej nadwyżki ludności bez odziedziczonego kawałka ziemi lub posiadłości ziemskiej, nie było tam dostatecznego zajęcia, ani też nie było możliwe pracować w przetwórczym przemyśle w miastach: „królowie” miast odmawiali im dostępu do pracy. Ilość tych „wyrzutków” stale rosła, i ciągle nikt nie wiedział co z nimi zrobić. Oni byli w pełnym znaczeniu tego słowa „proletariuszami” wyrzuconymi poza nawias życia, których rząd mógł tylko wysłać do domów pracy lub do domów ubogich. W pewnych okręgach Europy, specjalnie w Holandii Anglii, stali się tak liczni, że w XVIII wieku byli rzeczywistą groźbą dla utrzymania powszechnego panującego społecznego systemu.

Dzisiaj, dyskutując podobne warunki w społeczeństwach jak w Indiach lub innych rozwijających się krajach, nie możemy zapominać, że w Anglii w XVIII-tym wieku warunki były dużo gorsze. W tamtym czasie, Anglia posiadała sześć lub siedem milionów ludności, ale z tych sześciu lub siedmiu milionów ludzi, więcej niż milion, prawdopodobnie dwa miliony, było po prostu wyrzutkami, dla których istniejący społeczny system nie przewidywał żadnego zaopatrzenia. Co zrobić z tymi wyrzutkami był jednym z olbrzymich problemów XVIII-tego wieku Anglii. Innym wielkim problemem był brak surowców. Brytyjczycy, bardzo poważnie musieli zadać sobie pytanie: co mamy zrobić w przyszłości, kiedy lasy nie będą mogły dłużej dostarczać drzewa, którego potrzebujemy dla naszego przemysłu i ogrzewania domów?

Dla klas rządzących to była rozpaczliwa sytuacja. Politycy (mężowie stanu) nie wiedzieli co mają zrobić, a rządząca szlachta nie miała absolutnie żadnego pomysłu jak zaradzić temu stanowi. Z tego poważnego stanu społeczno-gospodarczego wyłoniły się początki nowoczesnego kapitalizmu. Znaleźli się pewni ludzie wśród tych pozostawionych poza nawiasem społeczeństwa, wśród tych ubogich ludzi, którzy próbowali zorganizować innych dla założenia małych warsztatów, które mogłyby coś produkować. To było coś nowego. Ci przedsiębiorczy innowatorzy nie produkowali kosztownych wyrobów nadających się do sprzedawania wyższym klasom; wyrabiali tańsze produkty dla potrzeb każdego. I to był początek kapitalizmu jaki istnieje dzisiaj. To był początek masowej produkcji, podstawowej zasady kapitalistycznego przemysłu. Natomiast stare wytwórcze przemysły w miastach, obsługujące bogatych ludzi, istniały prawie wyłącznie dla potrzeb wyższych klas. Nowe kapitalistyczne przemysły zaczęły produkować rzeczy, które mogły być nabywane przez całą ludność. Była to masowa produkcja dla zaspokojenia potrzeb szerokich rzesz społeczeństwa na masową skalę. To jest podstawowa zasada kapitalizmu jaki istnieje dzisiaj we wszystkich tych państwach, w których istnieje wysoko rozwinięty system masowej produkcji: wielkie przedsiębiorstwa, cel najbardziej fanatycznych ataków przez tak zwanych lewicowców produkują prawie wyłącznie dla zaspokojenia potrzeb szerokich rzesz społeczeństwa. Przedsiębiorstwa produkujące luksusowe towary jedynie dla zamożnych nigdy nie osiągną dużych rozmiarów. Dzisiaj, ludzie którzy pracują w dużych fabrykach są głównymi konsumentami produktów wykonanych w tych fabrykach. To jest podstawowa różnica między kapitalistycznymi zasadami produkcji a feudalnymi zasadami poprzednich wieków.

Kiedy ludzie wychodzą z założenia, że istnieje różnica między producentem a konsumentem produktów wielkich przedsiębiorstw, to się bardzo mylą. W amerykańskich sklepach wielobranżowych można zobaczyć slogan, „klient ma zawsze rację.” I tym klientem jest ten sam człowiek, który produkuje te rzeczy w fabryce, jakie są sprzedawane w sklepach wielobranżowych. Ludzie, którzy myślą, że władza wielkich przedsiębiorstw jest ogromna, mylą się także, skoro duże przedsiębiorstwo polega całkowicie na poparciu tych, którzy kupują jego produkty: największe przedsiębiorstwo traci swoją władzę i swoje wpływy kiedy traci swoich klientów.

Pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt lat temu mówiono prawie we wszystkich kapitalistycznych krajach, że towarzystwa akcyjne kolei żelaznych były za duże i za potężne; miały monopole, z którymi było niemożliwe konkurować. Twierdzono, że w sferze transportu, kapitalizm osiągnął stan, w którym zniszczył sam siebie, ponieważ wyeliminował konkurencję. Co ludzie przeoczyli to fakt, że siła kolei zależała od ich możliwości służenia ludziom lepiej niż jakikolwiek inny sposób transportu. Ma się rozumieć, że byłoby bezsensowne konkurować z jednym z tych dużych stowarzyszeń kolei żelaznych przez zbudowanie drugiej kolei równoległej do starej linii kolejowej, skoro stara kolej była wystarczająca dla egzystujących potrzeb. Ale bardzo wcześnie pojawili się inni konkurenci. Wolność konkurencji nie znaczy, że można osiągnąć cel, po prostu, przez imitację lub kopiowanie dokładnie tego co ktoś inny zrobił. Wolność prasy nie znaczy że ma się prawo kopiowania tego co inny napisał i w ten sposób osiągnąć powodzenie, na które kto inny słusznie zasłużył z powodu jego osiągnięć. To znaczy, że ma się prawo napisać coś różnego. Wolność konkurencji dotyczącej kolei żelaznej, na przykład, znaczy, że jest się wolnym do wynalezienia czegoś, zrobienia czegoś, co wezwie do współzawodnictwa koleje i umieści je w bardzo niebezpiecznej konkurencyjnej sytuacji. W Stanach Zjednoczonych konkurencja z kolejami – w formie autobusów, samochodów, samochodów ciężarowych, i samolotów – spowodowała d1a kolei nowe problemy do wyjścia z sytuacji konkurencyjnej. Koleje zostały prawie kompletnie pokonane, jeśli chodzi o transport osobowy.

Rozwój kapitalizmu polega na tym, że każdy ma prawo służenia klientowi lepiej lub taniej. I ta metoda, ta zasada, w ciągu stosunkowo krótkiego czasie, przekształciła cały świat – umożliwiła bezprzykładny wzrost ludności w świecie. W XVIII-tym wieku Anglii, rolnictwo mogło utrzymać (wyżywić) tylko sześć milionów ludzi na bardzo niskim poziomie życia. Dzisiaj więcej niż pięćdziesiąt milionów ludzi cieszy się dużo wyższym standardem życia, niż nawet bogaci posiadali w XVIII-tym wieku. I dzisiejszy poziom życia w Anglii byłby prawdopodobnie jeszcze wyższy, gdyby sporo energii Brytyjczyków nie zostało zużyte na dwie wojny światowe (które przeważająca większość Niemców była zdecydowana wywołać). Takie są fakty o kapitalizmie. Zatem, jeśli jakiś Anglik – lub, jeśli o to chodzi, każdy inny człowiek w każdym kraju świata mówi dzisiaj do swojego przyjaciela, że jest przeciwny kapitalizmowi, istnieje nadzwyczajnie dobra na to odpowiedź: „Czy wiesz, że ludność na tej planecie jest obecnie dziesięciokrotnie większa niż była w wiekach poprzedzających kapitalizm; czy wiesz że wszyscy ludzie dzisiaj cieszą się wyższym poziomem życia, niż nasi przodkowie mieli przed kapitalizmem. Ale czy wiesz, że był byś tym jedynym żyjącym z pośród dziesięciu wobec braku kapitalizmu? Zwykły fakt, że żyjesz dzisiaj jest dowodem, że kapitalizm osiągnął cel, czy cenisz czy też nie swoje własne życie.”

Pomimo wszystkich jego korzyści, kapitalizm był z pasją atakowany i krytykowany. Jest konieczne abyśmy rozumieli pochodzenie tej antypatii. Nienawiści kapitalizmu nie zapoczątkowały masy ludności, nie zaczęły się wśród robotników samych, ale wśród ziemiańskiej arystokracji – szlachty Anglii i Europejskiego kontynentu. Oskarżali kapitalizm o to co nie było dla nich korzystne: mianowicie, na początku XIX-go wieku, wyższe stawki płac istniejące w przemysłach, zmuszały ziemiańską szlachtę do płacenia również wyższych stawek pracownikom rolnym. Arystokracja krytykując przemysły atakowała standard życia szerokich mas pracowników. Ma się rozumieć – z naszego punktu widzenia – standard życia robotników był nieskończenie niski; warunki życia w czasie wczesnego kapitalizmu były absolutnie przerażające, ale nie dlatego że nowo rozwijające się kapitalistyczne przemysły wyrządzały szkodę robotnikom. Ludzie wynajęci do pracy w fabrykach już przedtem wegetowali faktycznie na poziomie nie do zniesienia dla człowieka. Sławne stare opowiadania, powtarzane setki razy, że fabryki zatrudniające kobiety i dzieci i że te kobiety i dzieci, zanim pracowały w fabrykach, żyły w dostatecznych warunkach, jest jednym z największych fałszerstw w historii. Matki, które pracowały w fabrykach nie miały nic do gotowania; one nie opuszczały swoich domów i ich kuchni dla udania się do fabryk, one poszły do fabryk, ponieważ nie miały kuchni, jeżeli miały kuchnie to nie miały niczego do gotowania na tych kuchniach. I dzieci nie przychodziły do fabryk z wygodnych ochronek dla dzieci. One głodowały i umierały. I całe to gadanie o nie-do-wypowiedzenia okropnościach wczesnego kapitalizmu można obalić przez tylko jedną statystykę: dokładnie w tych latach, w których brytyjski kapitalizm rozwijał się, ściśle w wieku nazwanym Rewolucją Przemysłową w Anglii, w latach od 1760 r. do 1830 r., dokładnie w tych latach ludność w Anglii podwoiła się, co oznacza, że setki lub tysiące dzieci – które byłyby umarły w poprzednich czasach – przeżyły i rosły. Nie ma wątpliwości, że warunki w poprzedzających czasach były bardzo niedostateczne. To kapitalistyczne przedsiębiorstwa je polepszyły. To te wczesne fabryki zaspokoiły potrzeby swoich robotników, albo bezpośrednio lub pośrednio przez eksportowanie produktów i importowanie żywności i surowców z innych krajów.

Raz za razem wcześni historycy kapitalizmu – trudno użyć łagodniejszego słowa – fałszowali historię. Jedna anegdota, którą zwykle powtarzali, całkiem możliwie że ją zmyślili, dotyczyła Benjamina Franklina. Stosownie do tego opowiadania, Ben Franklin odwiedził fabrykę bawełnianych tkanin w Anglii, i właściciel fabryki powiedział mu z pełną dumą: „oto są bawełniane towary dla Węgier.” Benjamin Franklin rozglądając się dookoła, widząc robotników biednie ubranych, powiedział: „Dlaczego nie produkujesz także dla swoich robotników?” Ale te eksporty o których właściciel fabryki mówił naprawdę znaczyły, że on produkował dla swoich robotników, ponieważ Anglia musiała importować wszystkie surowce. Nie ma bawełny ani w Anglii ani w kontynentalnej Europie. Istnieje niedostatek żywności w Anglii, i żywność musi być importowana z Polski Rosji i z Węgier. Te eksporty były zapłatą za importy żywności, która umożliwiła przeżycie brytyjskiej ludności. Wiele przykładów z historii tych wieków pokaże ustosunkowanie się szlachty i arystokracji w stosunku do robotników. Pragnę zacytować tylko dwa przykłady. Jeden jest sławny brytyjski („seed and land” system) „nasienie i ziemia” system. Na podstawie tego systemu, brytyjski rząd płacił wszystkim robotnikom, którzy nie otrzymali minimalnych stawek za pracę (oznaczoną przez rząd) różnicę między stawką jaką otrzymali a tą minimalną stawką. To oszczędziło ziemiańskiej arystokracji konieczność płacenia wyższych stawek za pracę na roli. Szlachta mogła płacić tradycjonalne niskie płace na roli, a rząd miał uzupełniać je, w ten sposób zatrzymując robotników w pracy na roli zamiast szukania zajęcia w miejskich fabrykach.

Osiemdziesiąt lat później, po rozprzestrzenieniu się kapitalizmu z Anglii do kontynentalnej Europy, ziemiańska arystokracja ponownie zareagowała przeciwko systemowi nowej produkcji. W Niemczech pruscy junkierzy, straciwszy wielu robotników, którzy odeszli do więcej płacących kapitalistycznych przemysłów, wynaleźli specjalną nazwę dla tego problemu: „ucieczka ze wsi” – Landflucht”. I w Niemieckim Parlamencie, dyskutowano jak zaradzić temu złu – złu z punktu widzenia ziemiańskiej arystokracji. Książę Bismarck, słynny kanclerz Niemieckiego Reich’u w mowie pewnego dnia powiedział: „Spotkałem człowieka w Berlinie, który kiedyś pracował w mojej posiadłości, i zapytałem go, dlaczego opuściłeś posiadłość; dlaczego wyjechałeś z wioski; dlaczego teraz żyjesz w Berlinie?” I, stosownie do Bismarck’a, ten człowiek odpowiedział: „Nie macie takiej ładnej piwiarni w wiosce jak mamy tutaj w Berlinie, gdzie można siedzieć, pić piwo i słuchać muzyki. „To jest, ma się rozumieć, opowiadanie z punktu widzenia księcia Bismarck’a, pracodawcy. Nie było to z punktu widzenia wszystkich jego pracowników. Odeszli do przemysłu, ponieważ przemysł płacił wyższe stawki za pracę i podnosił ich standard życia do niesłychanego wtedy stopnia. Dzisiaj, w kapitalistycznych krajach, istnieje względnie mała różnica między podstawowym życiem tak zwanych wyższych i niższych klas; obie mają żywność, odzież, i mieszkanie. Ale w XVIII-tym wieku i wcześniej, różnica między człowiekiem średniej klasy a człowiekiem niższej klasy była taka, że człowiek średniej klasy miał buty a człowiek niższej klasy nie miał butów. W Stanach Zjednoczonych dzisiaj różnica między bogatym a biednym człowiekiem oznacza bardzo często różnicę między Cadillac’iem a Chevrolet’em. Chevrolet można kupić używany, ale zasadniczo oddaje te same usługi jego właścicielowi: on także może przejeżdżać od jednego punktu do drugiego. Więcej niż pięćdziesiąt procent ludzi w Stanach Zjednoczonych żyje we własnych domach lub mieszkaniach.

Ataki przeciwko kapitalizmowi – specjalnie odnośnie wymagań („sprawiedliwych”) wyższych stawek płac – zaczynają się od fałszywych założeń, że stawki płac za pracę są ostatecznie płacone przez ludzi, którzy są różni od tych, zatrudnionych w fabrykach. W gruncie rzeczy jest w porządku dla ekonomistów i studiujących ekonomiczne teorie zauważyć robotnika i konsumenta i robić różnicę między nimi. Ale faktycznie każdy konsument musi w jakiś sposób lub inny, zarobić pieniądze które wydaje, i ogromna większość konsumentów jest dokładnie tymi samymi ludźmi, którzy pracują jako zatrudnieni w przedsiębiorstwach produkujących te rzeczy, które oni kupują. Stawki płac w kapitalizmie nie są ustalane przez pewne klasy ludzi różne od klas, które otrzymują te stawki: oni są tymi samymi ludźmi. To nie filmowa korporacja Hollywood, która płaci wynagrodzenie filmowej gwieździe; to płacą ludzie, którzy kupują bilety wejścia na film do kina. To nie przedsiębiorca urządzenia meczu bokserskiego płaci ogromne nagrody walczącym; to ludzie płacą kupując bilety wstępu na mecz bokserski. Na skutek odróżniania między pracodawcą a pracownikiem, różnica, która jest użyteczną w ekonomicznej teorii, nie jest różnicą w realnym życiu; I tutaj, pracodawca i pracownik jest tą samą osobą. Są pewni ludzie w wielu krajach, którzy uważają za bardzo niesprawiedliwe, gdy człowiek który ma utrzymywać rodzinę z wieloma dziećmi, otrzymuje to samo wynagrodzenie jak osoba, która ma tylko siebie do utrzymania. Ale nie jest pytaniem czy pracodawca powinien ponosić odpowiedzialność za liczbę rodziny pracownika. Pytanie jakie należy postawić w tym wypadku jest: czy ty, jako indywidualna osoba, jesteś zdecydowany płacić więcej za coś, powiedzmy, za bochenek chleba, jeśli powiedzą ci, że człowiek, który wypiekł ten chleb ma sześcioro dzieci? Uczciwy człowiek odpowie negatywnie i powie, „w zasadzie byłbym, ale faktycznie wolałbym kupić chleb wyprodukowany przez kogoś kto nie ma dzieci.” Faktycznie, jeśli kupujący nie płaci pracodawcy wystarczająco dla umożliwienia mu zapłacenie pracownikowi, staje się wtedy niemożliwe prowadzenie przedsiębiorstwa.

Kapitalistyczny system (wolno-rynkowy) został nazwany „kapitalizmem-, nie przez przyjaciela systemu, ale przez pewnego indywidualnego człowieka, który uważał go za najgorszy ze wszystkich historycznych systemów, największym złem, które nawiedziło kiedykolwiek ludzkość. Tym człowiekiem był Karl Marx. Pomimo tego, nie ma powodu do odrzucenia nazwy użytej przez Marx’a, ponieważ ona opisuje jasno źródło wielkiego społecznego ulepszenia spowodowanego przez kapitalizm. Te ulepszenia są wynikiem gromadzenia kapitału; one opierają się na fakcie, że ludzie, z reguły, nie zużywają wszystkiego co wyprodukowali, że oszczędzają – i inwestują – część z tego. Istnieje dużo opacznego zrozumienia tego problemu i – w ciągu trwania tych sześciu wykładów – będę miał sposobność omówić te najbardziej fundamentalne opaczne zrozumienia, które ludzie mają odnośnie gromadzenia kapitału, użycia kapitału, i powszechnych korzyści jakie można osiągnąć z takiego użycia. Będę mówił o kapitalizmie specjalnie w moich wykładach o zagranicznych inwestycjach i o najbardziej krytycznym problemie naszych czasów polityce inflacji. Na pewno wiecie, że inflacja istnieje nie tylko w tym kraju (Argentynie). Jest problemem dzisiaj w całym świecie. Często nie dostrzeżoną rzeczą o kapitalizmie jest to, że oszczędności znaczą korzyści dla wszystkich, którzy pragną produkować lub zarabiać pracą. Kiedy człowiek oszczędził pewną ilość pieniędzy – powiedzmy, tysiąc dolarów – i, zamiast wydać je, zawierzy te dolary kasie oszczędności lub towarzystwu ubezpieczeniowemu, pieniądze znajdą się w rękach przedsiębiorcy, producenta, umożliwiające mu realizację projektu produkcji, której nie mógłby zacząć wczoraj, ponieważ nie miał kapitału do rozporządzenia.

Co przemysłowiec zrobi teraz z dodatkowym kapitałem? Pierwszą rzeczą jaką musi zrobić, pierwszym użytkiem jaki zrobi z dodatkowego kapitału, będzie wynajęcie pracowników i zakup surowców – skutkiem tego spowoduje dodatkowy popyt na pracowników i surowce, jak również powstanie tendencja w kierunku wyższych płac za pracę i wyższych cen za surowce. Długo zanim oszczędzający lub przedsiębiorca otrzyma jakikolwiek zysk z tego wszystkiego, bezrobotny pracownik, producent surowców, farmer, i ich pracownicy wszyscy biorą udział w zyskach z dodatkowej oszczędności. Czy przedsiębiorca otrzyma coś z tego projektu zależy od przyszłego stanu rynku, i od umiejętności przedsiębiorcy do poprawnego przewidywania stanu rynku. Ale pracownicy jak również producent surowców otrzymują korzyści natychmiastowo.

Dużo mówiono, trzydzieści lub czterdzieści lat temu, o polityce „płac za pracę”, jak nazywano politykę Henryka Forda. Jednym wielkim osiągnięciem p. Forda było to, że płacił wyższe stawki płac niż inni przemysłowcy lub właściciele fabryk. Jego polityka płac była opisywana jako „wynalazek”, chociaż nie jest wystarczająco mówić, że ta nowa „wynaleziona” polityka była rezultatem liberalności p. Forda. Nowa gałąź przedsiębiorstwa, lub nowa fabryka w już istniejącym oddziale przedsiębiorstwa, musi przyciągać pracowników z innych zatrudnień, z innych części kraju, nawet z innych krajów. I jedyną drogą do zrobienia tego jest oferowanie wyższych wynagrodzeń za ich pracę. To co miało miejsce we wczesnych dniach kapitalizmu, i ciągle ma miejsce dzisiaj. Kiedy wytwórcy w Wielkiej Brytanii pierwsi zaczęli produkować bawełniane produkty płacili swoim pracownikom wyższe stawki za pracę niż mieli przedtem. Oczywiście, nowi pracownicy w dużym procencie nie zarabiali przedtem nic całkowicie i byli zdecydowani przyjąć jakąkolwiek płacę im oferowano. Ale po krótkim czasie – kiedy więcej i więcej nagromadziło się kapitału i więcej przedsięwzięć zostało założonych – stawki płac poszły w górę, i rezultatem tego był niespotykany wzrost brytyjskiej ludności, o czym mówiłem wcześniej. Pogardliwe przedstawianie kapitalizmu przez pewnych ludzi jako systemu zaprojektowanego dla uczynienia bogatych bogatszymi a biednych biedniejszymi jest godny potępienia od początku do końca. Marx’a teza odnośnie do nadchodzącego socjalizmu była oparta na przyjęciu, że robotnicy będą biedniejsi, że masy ludzi będą bardziej pozbawione środków do życia, i w końcu całe bogactwo kraju będzie skoncentrowane w niewielu rękach lub nawet w rękach jednego człowieka. I zatem masy zubożałych robotników zbuntują się ostatecznie i wywłaszczą bogatych właścicieli. Stosownie do tej doktryny Karl’a Marx’a, nie może być żadnej sposobności, żadnej możliwości w kapitalistycznym systemie do jakiegokolwiek polepszenia warunków robotników.

W 1865 r., przemawiając na zebraniu Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników w Anglii, Marx powiedział: wierzenie że związki zawodowe mogłyby polepszyć warunki pracującej ludności było „absolutnie błędne”. Politykę związku zawodowego żądania wyższych stawek płac i skróconych godzin pracy nazwał konserwatywną – konserwatyzm będąc, oczywiście, najbardziej potępiającą nazwą, którą Karl Marx mógł użyć. On sugerował, aby związki zawodowe przyjęły nowy rewolucyjny cel: aby „wyrzucili system stawek płac całkowicie”, aby zastąpili system prywatnej własności „socjalizmem” – rządową własnością środków produkcji. Jeśli spojrzymy na historię świata, a specjalnie na historię Anglii od 1865 r. zdamy sobie sprawę, że Karl Marx był w błędzie pod każdym względem.

Nie istnieje żadne zachodnie kapitalistyczne państwo, w którym by warunki mas ludzkich nie poprawiły się w niesłychany sposób. Te wszystkie polepszenia ostatnich osiemdziesięciu lub dziewięćdziesięciu lat były dokonane pomimo przepowiedni Karl’a Marx’a. Tak jak Marx przepowiadał, marksistowscy socjaliści wierzyli, że warunki robotników nigdy nie mogą być ulepszone. Trzymali się fałszywej teorii, słynnego „żelaznego prawa stawek pracy” – prawa, które oświadczało, że stawki płacy robotnika w kapitalizmie, nie przekroczą sumy potrzebnej do utrzymania jego życia dla oddawania usług przedsiębiorstwu. Marksiści sformułowali ich teorie w ten sposób: jeśli stawki płac podniosą się, podnosząc płace powyżej poziomu utrzymania się przy życiu, będą mieli więcej dzieci; i te dzieci, kiedy dorosną do wieku zdolnego do pracy, zwiększą ilość pracowników do stanu, gdzie stawki płac obniżą się z powrotem do poziomu utrzymania się przy życiu – do tego minimalnego poziomu wyżywienia, który ledwo przeszkodzi ludziom pracującym umrzeć. Ale ta idea Marx’a, i wielu innych socjalistów, jest pojęciem o pracującym człowieku ściśle takim, jakie mają biologowie – i zupełnie słusznie – studiując życie zwierząt lub mikrobów. Myszy, na przykład. Jeśli zwiększy się ilość żywności dostępnej zwierzętom lub mikrobom, zatem więcej ich przeżyje. Jeśli ograniczy się ich żywność, zatem ograniczy się ich ilość. Ale człowiek jest inny. Nawet robotnik – pomimo faktu, którego marksista nie uznaje – ma ludzkie pragnienia czegoś więcej niż żywności i reprodukcji swojego gatunku. Wzrost realnych płac ujawnia się nie tylko we wzroście ludności, ujawnia się w pierwszym rzędzie, w polepszaniu przeciętnego poziomu życia. Dlatego to dzisiaj mamy wyższy standard życia w Zachodniej Europie i w Stanach Zjednoczonych niż w rozwijających się narodach, powiedzmy w Afryce. Musimy zdawać sobie sprawę, jakkolwiek, że ten wyższy standard życia zależy od podaży kapitału. To wyjaśnia różnicę między warunkami w Stanach Zjednoczonych a warunkami w Indiach; nowoczesne metody zwalczania zaraźliwych chorób zostały wprowadzone w Indiach – co najmniej do pewnego stopnia – i skutkiem tego był niespotykany wzrost ludności, ale, skoro temu wzrostowi nie towarzyszył odpowiedni wzrost sumy kapitału zainwestowanego, rezultatem był wzrost ubóstwa. Kraj staje się zamożniejszy w stosunku do wzrostu zainwestowanego kapitału na jednostkę jego ludności. Spodziewam się, że w moich następnych wykładach będę miał sposobność zająć się bardziej szczegółowo tymi problemami i będę mógł je wyjaśnić, ponieważ pewne wyrażenia – takie jak „kapitał inwestowany na głowę ludności” – wymaga raczej szczegółowego wyjaśnienia.

Musi się pamiętać, że w ekonomicznych działaniach politycznych nie ma cudów. Czytaliście w gazetach i słyszeliście w mowach, o tak zwanym cudzie ekonomicznym w Zachodnich Niemczech – o poprawie ekonomicznej Zachodnich Niemiec, po pokonaniu Niemiec i ich zubożeniu po Drugiej Wojnie Światowej. To nie był cud. To było zastosowanie zasad ekonomii wolnego rynku, metod kapitalizmu, nawet chociaż one nie były zastosowane całkowicie pod każdym względem. Każdy kraj może doświadczyć tego samego „cudu” ekonomicznej poprawy, chociaż muszę podkreślić, że ekonomiczne uzdrowienie nie zależy od cudu; ono zależy od przyjęcia – i jest rezultatem – zdrowych politycznych decyzji.

2. Socjalizm

Jestem tutaj w Buenos Aires jako gość Institute por la Economia Libre. Co jest economia libre? Co ta ekonomiczna wolność znaczy? Odpowiedź jest prosta: to jest rynkowa ekonomia, jest systemem w którym współpraca indywidualnych ludzi w społecznym podziale pracy jest osiągana przez rynek. Rynek nie jest miejscem; jest procesem, jest sposobem w którym przez sprzedawanie i kupowanie, przez produkowanie i konsumowanie, indywidualni ludzie przyczyniają się do całkowitego mechanizmu działań ludzi w społeczeństwie. Mając do czynienia z tym systemem ekonomicznej organizacji – ekonomii rynku – używamy nazwy „ekonomiczna wolność.”

Bardzo często ludzie nie rozumieją co to znaczy, wierząc że ekonomiczna wolność nie jest związana z innymi wolnościami, i że te inne wolności – które oni uważają za ważniejsze – mogą być zachowane nawet w nieobecności ekonomicznej wolności. Znaczenie ekonomicznej wolności jest to: że indywidualny człowiek może wybrać sobie sposób (drogę) w jaki pragnie włączyć siebie w całość społeczeństwa. Indywidualny człowiek jest wolny w wybraniu swojej kariery, wolny w wyborze swojego zajęcia jakie pragnie podjąć. To oczywiście, nie znaczy w sensie jaki tak wielu ludzi przykłada do słów wolności dzisiaj; to nie znaczy w sensie, że wskutek istnienia ekonomicznej wolności, człowiek jest niezależny od naturalnych warunków. W naturze nie ma nic co może być nazwane wolnością, istnieje tylko regularność praw natury, których człowiek musi słuchać jeśli chce cokolwiek osiągnąć. Używając wyrażenia wolność jako odnoszące się do człowieka, myślimy tylko o wolności w łonie społeczeństwa. A jednak, dzisiaj, społeczne wolności są uważane przez wielu ludzi jako niezależne jedne od drugich. Ci co nazywają się „liberałami” dzisiaj domagają się polityk, które dokładnie są przeciwne tym, które liberałowie dziewiętnastego wieku popierali w ich liberalnych programach. Tak zwani liberałowie dzisiaj mają bardzo popularną ideę taką jak wolność przemówień, myśli, prasy, wolność religijna, wolność od więzienia bez rozprawy sądowej – że wszystkie te wolności mogą być zachowane w nieobecności ekonomicznej wolności. Oni nie mogą zdać sobie sprawy, że w systemie gdzie nie istnieje rynek, gdzie rząd kieruje wszystkim, wszystkie te inne wolności są złudne, nawet jeśli są włączone do praw i wpisane w konstytucjach.

Weźmy, na przykład, jedną wolność, wolność prasy. Jeśli rząd posiada wszystkie drukarnie, będzie decydował co będzie lub nie będzie drukowane. Zatem, możliwość drukowania jakiegokolwiek rodzaju sprzeciwiających się argumentów przeciwko ideom rządu staje się praktycznie nieistniejąca. Wolność prasy znika. I tak samo jest ze wszystkimi innymi wolnościami. W rynkowej ekonomii, indywidualny człowiek ma wolność wyboru jakiejkolwiek kariery życiowej, wybrania swojej własnej drogi włączenia się do społeczeństwa. Ale w socjalistycznym systemie, to tak nie jest: jego kariera jest zadecydowana przez dekret rządu. Rząd może rozkazać ludziom, których nie lubi, i nie życzy sobie, aby żyli w pewnych rejonach państwa, może przenieść ich do innych rejonów i miejscowości. I rząd może zawsze usprawiedliwić i wyjaśnić taką procedurę przez deklarowanie, że rządowy plan wymaga obecności tego znakomitego obywatela pięć tysięcy mil odległych od miejsca, w którym mógłby być przykrym dla tych przy władzy.

Jest prawdą, że wolność którą człowiek może mieć w rynkowej ekonomii nie jest doskonałą z metafizycznego punktu widzenia. Ale nie istnieje taka rzecz jak doskonała wolność. Wolność znaczy coś tylko w ramach społeczeństwa. Osiemnastego wieku autorzy „naturalnego prawa” – przede wszystkim, Jean Jacques Rousseau – wierzył że niegdyś, w odległej przeszłości, ludzie cieszyli się czymś nazwanym „naturalną wolnością”. Ale w odległym wieku, indywidualni ludzie nie byli wolnymi, byli na łasce każdego, kto był silniejszy od nich. Sławne słowa Rousseau: człowiek urodził się wolny a wszędzie jest on w łańcuchach” może brzmieć dobrze, ale faktycznie człowiek nie rodzi się wolnym. Człowiek rodzi się jako bardzo słabe niemowlę. Bez opieki rodziców, bez opieki, danej jego rodzicom przez społeczeństwo, nie mógłby zachować swojego życia. Wolność w społeczeństwie znaczy, że człowiek polega w takim samym stopniu na innych ludziach jak inni ludzie polegają na nim.

Społeczeństwo w systemie wolnego rynku ekonomicznego, w warunkach „economia libre”, znacz stan praw, w których każdy służy jego współobywatelom a oni w zamian służą jemu. Istnieje przekonanie, że w systemie rynkowej ekonomii szefowie-dyrektorzy nie są zależni od dobrej woli i poparcia innych ludzi. Ludzie wierzą, że przemysłowcy, handlowcy, przedsiębiorcy są rzeczywistymi szefami w ekonomicznym systemie. Ale to jest tylko złudzenie. Rzeczywistymi zwierzchnikami w ekonomicznym systemie są konsumenci. I jeśli konsumenci przestaną popierać jakiś oddział przedsiębiorstwa, to kierownicy tego oddziału są albo zmuszeni opuścić ich znakomite pozycje w ekonomicznym systemie lub dostosować swoje akcje do rozkazów konsumentów.

Jedną z najbardziej znanych propagatorów komunizmu była Lady Passfield, pod jej panieńskim nazwiskiem Beatrice Potter, i dobrze znana pod nazwiskiem jej męża Sidney’a Webb’a. Ta pani była córką bogatego przemysłowca i, kiedy była dorosłą dziewczyną była sekretarką ojca. W swoim, pamiętniku pisała: „W biurze mojego ojca każdy musiał spełniać rozkazy wydawane przez niego jako szefa. On tylko wydawał rozkazy, natomiast jemu nikt nie dawał rozkazów.” To jest bardzo krótko-wzroczny pogląd. Rozkazy były wydawane ojcu przez konsumentów, przez kupujących. Niefortunnie, ona nie-mogła ani widzieć ani słyszeć tych rozkazujących ojcu konsumentów. Nie mogła widzieć co dzieje się na rynku ekonomicznym, ponieważ była zainteresowana rozkazami tylko wydawanymi w obrębie biura jej ojca lub jego fabryki.

We wszystkich ekonomicznych problemach musimy pamiętać słowa wielkiego ekonomisty Frederic’a Bastiata, który zatytułował jeden z jego znakomitych esejów: „Ce Qu’on voi et ce Qu’on ne voi pas” (Co się widzi i czego się nie widzi). W celu zrozumienia operacji ekonomicznego systemu, musimy brać pod uwagę nie tylko te rzeczy które możemy widzieć, ale także zwracać uwagę na te rzeczy, które nie mogą być spostrzeżone wprost. Na przykład, rozkaz wydany przez szefa może być słyszany przez każdego przebywającego w biurze. Co nie może być słyszane to rozkazy dane szefowi przez jego klientów. Faktem jest, że w kapitalistycznym systemie, ostatecznymi zwierzchnikami są konsumenci. Samowładnym nie jest państwo, ale naród. I dowód tego, że naród jest samowładny potwierdza fakt, że ma prawo być nierozsądny. To jest przywilej samowładności. Naród ma prawo robić pomyłki, i w tym nikt nie może mu przeszkodzić, ale, ma się rozumieć, musi zapłacić za swoje pomyłki.

Jeśli mówimy konsument jest nadrzędny, nie mówimy że konsument jest wolny od błędów, że konsument jest człowiekiem, który zawsze wie co byłoby najlepsze dla niego. Konsumenci bardzo często kupują rzeczy lub zużywają rzeczy, które nie powinni kupować lub nie powinni używać. Ale wyobrażenie, że kapitalistyczny rząd może przeszkodzić ludziom w szkodzeniu sobie przez kontrolowanie ich spożycia, jest błędne. Idea rządu jako ojcowskiego autorytetu, jako stróża wszystkich jest ideą tych, którzy faworyzują socjalizm.

W Stanach Zjednoczonych pewną ilość lat temu, rząd poddał próbie, co nazywano, „szlachetny eksperyment”. Ten wzniosły eksperyment był prawem zakazującym konsumowanie alkoholowych napojów. Trzeba przyznać, że wielu ludzi pije za dużo brandy i whisky, i że mogą szkodzić sobie przez takie postępowanie. Niektóre urzędy są nawet przeciwne paleniu tytoniu. Na pewno jest wiele ludzi, którzy palą za dużo pomimo faktu, że byłoby lepiej dla nich gdyby nie palili. To wnosi pytanie, które wybiega daleko poza ekonomiczną dyskusję; to pokazuje co wolność rzeczywiście znaczy. Zakładając, że jest dobrze powstrzymywać ludzi od szkodzenia sobie przez picie lub palenie. Ale raz to uzna się, inni ludzie powiedzą: Czy ciało jest wszystkim? Czy nie jest umysł człowieka bardziej ważnym? Czy nie jest umysł człowieka realnym ludzkim obdarzeniem, realną ludzką wartością? Jeśli odda się rządowi prawo do określania spożywania przez ludzi, do określania czy ktoś powinien palić lub nie palić, pić lub nie pić, nie istnieje żadna dobra odpowiedź ludziom, którzy mówią: „ważniejszy jest umysł i dusza niż ciało, i człowiek szkodzi sobie bardziej przez czytanie złych książek, przez słuchanie złej muzyki i patrzenie na złe filmy. Zatem jest obowiązkiem rządu przeszkodzić ludziom w popełnianiu tych błędów.” I, jak wiecie, przez wiele setek lat rządy i miejscowe władze wierzyły, że to rzeczywiście były ich obowiązki. Ani też nie zdarzyło się w bardzo odległych wiekach tylko, nie dawno temu, był rząd w Niemczech, który uważał za swój obowiązek rozróżnianie między dobrymi i złymi dziełami sztuki malarskiej – co oczywiście znaczyło co dobre i złe z punktu widzenia człowieka, który w swoim młodym wieku, nie zdał egzaminu wstępnego do Akademii Sztuki w Wiedniu; dobry lub zły z punktu widzenia malarza pocztówek. I stało się nielegalnym wyrażać inne osądy o sztuce i malarstwie niż te Najwyższego Fuhrera. Raz przyzna się, że jest obowiązkiem rządu kontrolować spożycie alkoholu, co odpowie się tym, którzy mówią, że kontrola książek i idei są ważniejsze.

Wolność naprawdę znaczy wolność robienia błędów. To musimy zrozumieć. Możemy być bardzo krytyczni odnośnie do sposobu w jakim nasi współobywatele wydają swoje pieniądze i urządzają swoje życie. Możemy wierzyć, że to co oni robią jest absolutnie nierozsądne i złe, ale w wolnym społeczeństwie, istnieje wiele dróg dla ludzi, którzy chcą ujawnić swoje opinie jak ich współobywatele powinni zmienić swoje postępowania w życiu. Mogą pisać książki; mogą pisać artykuły; mogą wygłaszać mowy, mogą nawet na rogu ulicy wygłaszać kazania – i oni robią to w wielu krajach. Ale nie powinni usiłować kontrolować jak policja innych ludzi po to by im przeszkodzić w wykonywaniu pewnych rzeczy tylko dlatego, że oni sobie nie życzą, aby ludzie mieli wolność robienia wyboru. Taka jest różnica między niewolnictwem a wolnością. Niewolnik musi zrobić to co jego zwierzchnik rozkaże mu. Ale wolny obywatel – i to jest co wolność znaczy – może wybrać swój własny sposób życia. Na pewno ten kapitalistyczny system może być nadużywany, i jest nadużywany przez pewnych ludzi. Na pewno jest możliwe zrobienie czegoś, co nie powinno być zrobione. Ale jeśli te sprawy nadużywania wolności są aprobowane przez większość ludzi, nie zgadzający się obywatel zawsze ma możność usiłowania zmiany przekonań swoich współobywateli. Może wyperswadować im, przekonać ich, ale nie może próbować zmuszać ich do zmiany przez użycie siły, siły rządowej policji.

W rynkowej ekonomii, każdy służy swoim współobywatelom przez służenie sobie. To jest co liberalni autorzy osiemnastego wieku mieli na myśli kiedy mówili o harmonii właściwego zrozumienia interesu wszystkich grup i wszystkich indywidualnych ludzi całej ludzkości. I to była ta doktryna o harmonii interesów której socjaliści sprzeciwiali się. Oni mówili o „nie do pogodzenia konflikcie interesów” między różnymi grupami. Co to znaczy? Kiedy Karl Marx – w pierwszym rozdziale „Komunistycznego Manifestu”, tego małego pamfletu, który zainaugurował jego socjalistyczny ruch – twierdził że był nie do pogodzenia konflikt między klasami. Marx nie mógł zilustrować swojej tezy przez jakiekolwiek przykłady inne, niż te wzięte z warunków z przed kapitalistycznego społeczeństwa.

W przed kapitalistycznymi wiekami, społeczność była podzielona w grupy dziedziczonego stanu, które w Indiach nazywają „kastami”. W stanowej społeczności człowiek nie był, na przykład, urodzonym Francuzem; on był urodzony jako członek francuskiej arystokracji lub francuskiej burżuazji lub francuskim wieśniakiem. Przez większą część Wieków Średnich, był po prostu niewolnikiem. I poddaństwo we Francji nie zanikło aż po Amerykańskiej Rewolucji (1863). W innych krajach Europy poddaństwo zanikło nawet później. Ale najgorsza forma poddaństwa istniała – nawet po obaleniu niewolnictwa – w Brytyjskich koloniach za granicą. Indywidualny człowiek odziedziczał swój stan po jego rodzicach, i zatrzymywał go przez całe swoje życie. On przekazywał swój stan swoim dzieciom. Każda grupa miała przywileje i obciążenia. I nie było sposobu, aby człowiek mógł pozbyć się prawnych niekorzystnych obciążeń nałożonych na niego wskutek jego stanu inny, niż przez walkę polityczną przeciwko innym klasom. W takich warunkach można by powiedzieć, że istniał „nie do pogodzenia konflikt interesów między właścicielami niewolników a niewolnikami” ponieważ co niewolnicy chcieli to pozbyć się ich niewolnictwa, ich cech będąc niewolnikami. To znaczyło stratę, jakkolwiek, dla właścicieli. Zatem nie ma wątpliwości, że musiał być ten nie do pogodzenia konflikt interesów między członkami różnych klas. Nie można zapominać, że w tamtych wiekach – w których stanowe społeczeństwa przeważały w Europie, jak również w koloniach, które Europejczycy założyli później w Ameryce ludzie nie uważali że mają coś wspólnego w jakikolwiek sposób z innymi klasami swojego własnego narodu; czuli się bardziej jak we własnym gronie z osobami ich własnej klasy w innych krajach. Francuski arystokrata nie uważał ludzi niższych klas, Francuzów jako współobywateli; oni byli „pospólstwem”, którego nie lubił. On uważał tylko arystokratów innych krajów – tych z Włoch, Anglii, i Niemiec – na przykład, jako sobie równych. Najbardziej widoczny efekt tego stanu spraw był fakt, że arystokraci w całej Europie używali tego samego języka. I tym językiem był język francuski, język który nie był rozumiany, poza Francją, przez inne grupy ludności. Średnie klasy – burżuazyjne miały swój język, podczas gdy niższe klasy, włościanie używali lokalne dialekty, które bardzo często nie były rozumiane przez inne grupy ludności. To samo odnosiło się do sposobu ubierania się różnych klas.

Kiedy podróżowałeś w 1750 r. z jednego kraju do drugiego, znajdowałeś, że wyższe klasy, arystokraci byli zwykle ubrani w ten sam sposób w całej Europie, i zauważyłeś, niższe klasy ubierały się inaczej. Kiedy spotkałeś kogoś na ulicy, mogłeś zobaczyć natychmiast – ze sposobu ubioru, do której klasy, do jakiego stanu należy. Jest trudno sobie wyobrazić jak te warunki różniły się od dzisiejszych warunków. Kiedy przybyłem ze Stanów Zjednoczonych do Argentyny i widziałem człowieka na ulicy, nie wiedziałem jaki jest jego stan. Przyjmuję tylko, że jest obywatelem Argentyny. I że nie jest członkiem pewnej prawnie ograniczonej grupy. To jest jedna rzecz, którą kapitalizm spowodował. Oczywiście, są także różnice w kapitalizmie. Istnieją różnice w bogactwie, różnice, które marksiści błędnie uważają za równoznaczne ze starymi różnicami, które istniały między ludźmi feudalnych ustrojów. Różnice wśród kapitalistycznego społeczeństwa nie są takie same jak te w socjalistycznym społeczeństwie. W Średniowieczu – i w wielu krajach nawet dużo później – rodzina mogła być arystokratyczną rodziną i posiadającą wielkie bogactwo, mogła być rodziną księcia przez setki i setki lat, jakiekolwiek byłyby jej zalety, jej talenty, jej charakter lub moralność. Natomiast, w nowoczesnym kapitalizmie istnieje, co technicznie zostało nazwane przez socjologów jako „społeczna zmienność”. Działanie tej społecznej zmienności, stosownie do włoskiego socjologa Vilfredo Pareto, jest krążenie elity „la circulatiom des elites.” To znaczy, że zawsze są ludzie, którzy są na samej górze społecznej drabiny, którzy są bogaci, którzy są politycznie ważni, ale ta elita ludzi zmienia się nieprzerwanie. To może mieć miejsce w kapitalistycznym społeczeństwie, ale było niemożliwe w feudalnym przedkapitalistycznym społeczeństwie. Rodziny, które były uważane za wielkie arystokratyczne rody Europy są ciągle te same rodziny dzisiaj lub, powiedzmy, one są potomkami rodzin, które były pierwszymi w Europie, 800 lub 1000 lub więcej lat temu. Capetians z Bourbon’ów – którzy przez długi czas rządzili tutaj w Argentynie – byli królewskim rodem tak wcześnie jak w dziesiątym wieku. Ci królowie panowali na terytorium, które jest znane jako Ile-de-France, rozszerzając ich panowanie z pokolenia na pokolenie. Ale w kapitalistycznym społeczeństwie, istnieje nieprzerwana zmienność – biedni stają się bogatymi, a pokolenia tych bogatych ludzi tracą ich bogactwa i stają się ubogimi.

Dzisiaj widziałem w księgarni przy jednej z centralnych ulic Buenos Aires biografię przedsiębiorcy, który był tak wybitny, tak ważny, tak charakterystyczną postacią wielkiego przedsiębiorstwa w dziewiętnastym wieku w Europie, że nawet w tym kraju – daleko od Europy, księgarnia posiadała kopię jego biografii. Zdarzyło się, że znałem prawnuka tego człowieka. Ma to samo imię co jego pradziad, i ciągle posiada prawo używania tytułu szlacheckiego, który jego pradziad – zaczynając jako kowal otrzymał osiemdziesiąt lat temu. Dzisiaj ten prawnuk jest biednym fotografem w City Nowego Yorku. Inni ludzie, którzy byli biedni w czasie gdy jego pradziad stał się jednym największym europejskim przemysłowcem, są dzisiaj przodownikami przemysłu. Każdy może zmienić swój status. Taka jest różnica między systemem stanowym a kapitalistycznym systemem ekonomicznej wolności, w której każdy może tylko sam siebie obwiniać jeśli nie osiągnie tego stanowiska jakie pragnął osiągnąć.

Najbardziej sławnym przemysłowcem dwudziestego wieku jest Henry Ford. Zaczął z kilkoma setkami dolarów, które pożyczył od przyjaciela i w ciągu krótkiego czasu rozwinął jedno z największych i najważniejszych wielkich przedsiębiorstw świata. Można odkryć setki takich wypadków każdego dnia. Każdego dnia, New York Times drukuje długie notatki (nekrologi) o ludziach, którzy zmarli. Jeśli czytasz te życiorysy możesz natrafić na nazwisko wybitnego przedsiębiorcy, który zaczynał jako sprzedawca gazet na rogu ulicy w Nowym Yorku, lub zaczynał jako chłopiec do posyłek w biurze, i przy końcu jego życia został prezydentem tej samej bankowej firmy, gdzie zaczął pracę na najniższym szczeblu. Oczywiście, nie wszyscy ludzie mogą osiągnąć takie stanowiska. Są ludzie, którzy interesują się innymi problemami i dla tych ludzi inne sposobności są otwarte, które nie były otwarte w czasach feudalizmu, w wiekach stanowego społeczeństwa. Socjalistyczny system, jednak, nie dopuszcza do tej fundamentalnej wolności w wyborze swojej własnej kariery. W socjalistycznym systemie, jest tylko jeden ekonomiczny autorytet, który ma prawo ustalać wszystkie sprawy dotyczące produkcji.

Jedną z charakterystycznych cech naszych czasów jest to, że ludzie używają wielu nazw dla tej samej rzeczy. Jednym synonimem dla socjalizmu i komunizmu jest „planowanie”. Jeśli ludzie mówią o „planowaniu” myślą na pewno, o centralnym planowaniu, co znaczy jeden plan zrobiony przez rząd – jeden plan, który nie dopuszcza planowania przez kogokolwiek z wyjątkiem rządu. Brytyjska Lady, która także jest członkiem Izby Lordów, napisała książkę zatytułowaną („Plan or No Plan”) „Plan lub Bez Planu”, książkę, która była dość popularna w całym świecie. Co tytuł jej książki znaczy? Kiedy ona mówi „plan” ma na myśli typ planu urzeczywistniony przez Lenina, Stalina i jego następców, typ, który rządzi wszystkimi poczynaniami wszystkich ludzi w całym kraju. Zatem ta Lady ma na myśli centralny plan, który wyklucza wszystkie osobiste plany jakie indywidualni ludzie mogą mieć. Jej tytuł „Plan bez planu” jest zatem złudzeniem, okłamywaniem; albowiem, alternatywą do centralnego totalnego planu rządowego autorytetu nie jest bezplanowość, ale wolność dla indywidualnych ludzi robienia ich własnych planów. Indywidualny człowiek planuje swoje życie, każdego dnia, zmieniając swoje dzienne plany kiedykolwiek chce. Wolny człowiek robi plany codziennie zależnie od potrzeb; on mówi, na przykład, „wczoraj planowałem że będę pracować całe moje życie w Kordobie.” Teraz dowiaduje się o lepszych warunkach w Buenos Aires i zmieniam mój plan, zamiast pracować w Kordobie, pragnę wyjechać do Buenos Aires.” I to jest co wolność znaczny. Może on myli się, może jego wyjazd do Buenos Aires okaże się błędem. Warunki mogły by być lepsze w Kordobie, ale on sam zrobił swój plan. W warunkach rządowego planowania, człowiek jest jak żołnierz w armii. Żołnierz w armii nie ma prawa wyboru swojego garnizonu, wyboru miejsca gdzie będzie służył. On musi słuchać rozkazów. I socjalistyczny system – jak Karl Marx, Lenin, i wszyscy socjalistyczni przywódcy wiedzieli i przyznawali – jest przeniesieniem wojskowego regulaminu do całego produkcyjnego systemu. Marx mówił o „przemysłowych armiach”, i Lenin domagał się „organizacji wszystkiego” – poczty, fabryk, i innych przemysłów, stosownie do modelu armii.” Zatem, w socjalistycznym systemie wszystko zależy od mądrości, talentów, uzdolnień tych, ludzi, którzy tworzą najwyższy autorytet. To czego najwyższym dyktator – jego komitet – nie wie, nie jest wzięte pod uwagę.

Ale wiedza którą ludzkość nagromadziła w jej długiej historii nie jest nabyta przez każdego; nagromadziliśmy taką ogromną ilość naukowych i technologicznych wiadomości przez wieki, że jest po prostu niemożliwe dla jednego indywidualnego człowieka poznać wszystko, jeśli nawet może być najbardziej uzdolnionym człowiekiem. A ludzie są różni, są nierówni, zawsze będą. Pewni ludzie są bardziej uzdolnieni w pewnym kierunku i mniej w innym. Są ludzie, którzy mają zdolności do znajdywania nowych dróg, do zmiany kierunku wiedzy. W kapitalistycznej społeczności, technologiczny i ekonomiczny postęp uzyskuje się przez takich ludzi. Jeśli człowiek ma pewną ideę, będzie usiłował znaleźć ludzi, którzy są dostatecznie zdolni by pojąć wartość jego idei. Pewni kapitaliści, którzy patrzą w przyszłość, i zdają sobie sprawę z możliwej korzystnej konsekwencji takiej idei, zaczną ją wprowadzać w czyn. Inni ludzie, z początku, mogą mówić: „oni są głupcami”; ale przestaną, kiedy przekonają się, że ta inicjatywa, którą nazwali nierozsądną, rozwija się, i że ludzie są zadowoleni z wyników jej produktu. W marksistowskim systemie, z drugiej strony, najwyższy zespół rządowy musi być najpierw przekonany o wartości takiej idei zanim może być przyjęta i rozwinięta. To może być bardzo trudną rzeczą do zrobienia, ponieważ tylko grupa ludzi w głównym urzędzie – lub najwyższa władza sam dyktator osobiście – posiada władzę do decyzji. I jeśli ci ludzie – z powodu lenistwa lub starości, lub ponieważ nie są bardzo zdolni i wykształceni – nie będą mogli zrozumieć wartości nowej idei, zatem nowy projekt nie będzie podjęty. Możemy znaleźć przykłady z wojskowej historii.

Napoleon był na pewno geniuszem w wojskowych sprawach; miał jednak pewien poważny problem; niezdolność rozwiązania tego problemu skończyła się, ostatecznie, klęską i wygnaniem na wyspę św. Heleny. Napoleona problemem było: „Jak zdobyć Anglię?” W celu osiągnięcia tego, potrzebował floty do przekroczenia Angielskiego Kanału, i byli ludzie, którzy mówili mu, że mają sposób przeprawy przez kanał, ludzie, którzy w wieku okrętów żaglowych – przyszli z nową ideą parowych statków. Ale Napoleon nie zrozumiał ich propozycji. Następnie był w Niemczech sławny Generalstab. Przed I-szą Wojną Światową, niemiecki generalny sztab był powszechnie uznany jako nieprześcigniony w wojskowej mądrości. Podobną opinię miał sztab Generała Focha we Francji. Ale ani Niemcy ani Francuzi – którzy pod dowództwem Generała Focha, później pokonali Niemców – nie zdawali sobie sprawy z ważności lotnictwa dla wojskowych celów. Niemiecki generalny sztab oświadczył: „Lotnictwo jest tylko dla przyjemności, latanie jest dobre dla ludzi mających dużo wolnego czasu. Z punktu widzenia wojskowego, tylko Zeppeliny są ważne”, i francuski generalny sztab był tego samego zdania. Później, w okresie czasu między I-szą a II-gą Wojną Światową był w Stanach Zjednoczonych generał, który był przekonany, że lotnictwo będzie bardzo ważne w następnej wojnie. Ale wszyscy inni eksperci w Stanach Zjednoczonych byli przeciwko niemu. Nie mógł ich przekonać. Jeśli ma się przekonać grupę ludzi, którzy nie są wprost zainteresowani w rozwiązaniu problemu, nigdy tego nie osiągnie się.

To jest prawdą również w nieekonomicznych problemach. Byli malarze, poeci, pisarze, kompozytorzy, którzy skarżyli się, że publiczność nie uznaje ich prac i powoduje tym ich ubóstwo. Publiczność mogła mieć słabą ocenę, ale gdy ci artyści orzekli że: „Rząd powinien wspomagać wielkich ludzi artystów, malarzy, i pisarzy,” bardzo mylili się w rozwiązaniu tego problemu. Komu powinien rząd zawierzyć obowiązek decydowania czy ten nowy przybysz jest naprawdę wielkim malarzem lub nie? Musiałby polegać na osądzie krytyków, i profesorów historii sztuki, którzy zawsze patrzą wstecz w przeszłość, i jak dotychczas, bardzo rzadko okazali zdolność odkrycia nowego talentu. Taka jest wielka różnica między systemem „planowania” a systemem w którym każdy może planować i działać dla siebie. Jest prawda, ma się rozumieć, że wielcy malarze i wielcy pisarze często musieli znosić wielki niedostatek. Oni mogli osiągnąć powodzenie w ich działaniach artystycznych, ale nie zawsze w wynagrodzeniu pieniężnym. Von Gogh był na pewno wielkim artystą malarzem. Musiał cierpieć nie do zniesienia ubóstwo i, w końcu, kiedy miał trzydzieści siedem lat popełnił samobójstwo. W całym swoim życiu sprzedał tylko jeden obraz, i kupcem był jego kuzyn. Oprócz tej jednej sprzedaży, żył z pieniędzy swojego brata, który nie był artystą ani malarzem. Ale brat Van Gogh’a rozumiał potrzeby malarza. Dzisiaj nie można kupić Van Gogh’a obrazu za mniej niż sto lub dwieście tysięcy dolarów. W socjalistycznym systemie los Van Gogh’a mógłby być różny. Pewien urzędnik rządowy byłby zapytał pewnych dobrze znanych malarzy – których Van Gogh na pewno nie uważałby za artystów całkowicie – czy ten młody człowiek, pół lub całkowicie pomylony na umyśle jest rzeczywiście malarzem wartym popierania go. I oni bez wątpienia byliby odpowiedzieli: „Nie, on nie jest malarzem; on nie jest artystą; on jest pewnym człowiekiem, który marnuje farby;” i oni byliby go wysłali do mleczarni lub do domu umysłowo chorych. Zatem cały ten entuzjazm dla socjalizmu przez wschodzącą generację malarzy, poetów, muzyków, dziennikarzy, aktorów, jest oparty na mrzonce. Wspominam to, ponieważ te grupy są najbardziej fanatycznymi poplecznikami socjalistycznej idei.

Jeśli chodzi o wybór między socjalizmem a kapitalizmem jako ekonomicznym systemem, problem jest nieco inny. Autorzy socjalizmu nigdy nie podejrzewali, że nowoczesny przemysł, i cała operacja nowoczesnych przedsiębiorstw są oparte na kalkulacjach. Inżynierowie, bynajmniej nie są jedynymi, którzy planują na podstawie kalkulacji, przedsiębiorcy muszą także to robić. I przedsiębiorców kalkulacje są wszystkie oparte na fakcie, że w rynkowej ekonomii, ceny wyrażone w pieniądzach za towary informują nie tylko konsumenta, one również dostarczają żywotne informacje dla przedsiębiorcy o czynnikach produkcji. Główną funkcją rynku jest nie tylko ustalenie kosztu ostatniej części procesu produkcji i przekazanie produktów do rąk konsumentów, ale koszt czynników prowadzących do nich. Cały rynkowy system jest związany faktem, że istnieje pamięciowa kalkulacja podziału pracy między różnymi przedsiębiorcami, którzy współubiegają się między sobą oferując ceny za składowe czynniki produkcji – surowce, maszyny, instrumenty – i za ludzkie czynniki produkcji: stawki płac robotników. Ten rodzaj kalkulacji przez przedsiębiorcę nie może być dokonany przy nieobecności cen dostarczonych przez rynek. W tym samym momencie gdy zniesie się rynek – co socjaliści chcą zrobić – uczyni się, wobec braku cen rynkowych, nieużyteczne wszystkie obliczenia i kalkulacje inżynierów i technologów; technolodzy mogą dostarczyć wielką ilość projektów; które z punktu widzenia naturalnej wiedzy, są zarówno możliwe do wykonania, ale potrzebne są przedsiębiorcy kalkulacje, oparte na cenach rynku, dla wyjaśnienia, który z tych projektów jest najkorzystniejszy z punktu widzenia ekonomii.

Problem, którym tutaj zajmuję się jest fundamentalnym zagadnieniem kapitalistycznej ekonomicznej kalkulacji jako przeciwstawny socjalizmowi. Faktem jest, że ekonomiczne kalkulacje, i zatem wszystkie technologiczne planowania są możliwe tylko jeśli istnieją ceny wyrażone w pieniądzach, nie tylko dla konsumpcyjnych produktów, ale i także dla czynników produkcji. To znaczy, że musi istnieć rynek dla wszystkich surowców, dla wszystkich na wpół-wykończonych wyrobów, dla wszystkich narzędzi i maszyn, i wszelkiego rodzaju ludzkiej pracy i ludzkich usług. Kiedy ten fakt odkryto, socjaliści nie wiedzieli jak zareagować. Przez 150 lat oni mówili: „Wszelkie zło w świecie było spowodowane faktem istnienia rynku i cen rynkowych. Chcemy obalić rynek i z nim, ma się rozumieć, ekonomię rynku i zastąpić go przez system bez cen i bez rynku.” Chcieli obalić co Marx nazywał „charakter artykułu” towarów i pracy. Kiedy spotkali się z tym nowym problemem, autorzy socjalizmu, nie mając odpowiedzi, ostatecznie rzekli: „My nie obalimy rynku całkowicie; będziemy udawali że rynek istnieje; będziemy bawić się w rynek, jak dzieci bawią się w szkołę.” Ale każdy wie, że kiedy dzieci bawią się w szkołę, nie uczą się niczego. To jest tylko ćwiczenie, zabawa, i można „bawić się” na wiele sposobów. To jest bardzo trudny i skomplikowany problem i w celu omówienia go w całości potrzeba dużo więcej czasu. Wyjaśniłem go w szczegółach w moich dziełach. W sześciu wykładach nie mogę wkroczyć w analizę wszystkich jego aspektów, zatem, chciałbym poradzić Wam, jeśli jesteście zainteresowani w podstawowym problemie niemożliwości kalkulacji i planowania w socjalizmie, czytajcie moją książkę „Human Action”, („Ludzkie działanie”), która jest dostępna w znakomitym hiszpańskim tłumaczeniu. Ale czytajcie inne książki, także, jak książkę norweskiego ekonomisty Trygve Hoff’a, który pisał o ekonomicznej kalkulacji. I jeśli nie chcecie być jednostronnymi, polecam do przeczytania wysoko cenioną socjalistyczną książkę na ten temat napisaną przez wybitnego polskiego ekonomistę Oskara Lange’go, który w pewnym czasie był profesorem amerykańskiego uniwersytetu, potem był polskim ambasadorem (po-jałtańskiego reżymu socjalistycznego) i później powrócił do Polski. (Spoczywa na żydowskim cmentarzu we Wrocławiu).

Prawdopodobnie zapytacie mnie: „Co z Rosją? Jak Rosjanie traktują ten problem? ” To zmienia charakter tego problemu. Rosjanie operują swoim socjalistycznym systemem w świecie, w którym są ceny (wyznaczane samowolnie przez władze) dla wszystkich czynników produkcji, dla wszystkich surowców, dla wszystkiego. Mogą zatem stosować, dla ich planowania, obce ceny światowego rynku. I ponieważ są pewne różnice warunków w Stanach Zjednoczonych i Rosji, wynikiem tego jest bardzo często, że Rosjanie uważają coś za usprawiedliwione i polecane do produkcji – z punktu ich ekonomicznego poglądu – Amerykanie byliby to uważali za całkowicie nieusprawiedliwione. „Sowiecki eksperyment”, jak go nazywają, niczego nie dowodzi. Nie mówi nam niczego o podstawowym problemie socjalizmu, problemie kalkulacji. Ale czy jesteśmy upoważnieni mówić o tym jako eksperymencie? Nie wierzę, że jest coś takiego jak naukowy eksperyment w sferze działania ludzkiego i ekonomii. Nie można zrobić laboratoryjnego eksperymentu w sferze ludzkiego działania, ponieważ naukowy eksperyment wymaga, aby wykonać to samo w różnych warunkach, lub zatrzymując te same warunki, zmienić jeden z czynników. Na przykład, jeśli zastrzyknie się w zaatakowane rakiem zwierzę pewien eksperymentalny środek leczniczy, rezultatem może być, że rak zniknie. Można porównać wyniki u różnych zwierząt tego samego gatunku, które cierpią na tą samą złośliwą chorobę. Jeśli leczy się niektóre z nich nową metodą, a nie leczy się reszty, zatem można porównać rezultaty. Nie można zrobić tego w sferze działania ludzkiego. Nie istnieją eksperymenty laboratoryjne dotyczące ludzkiej działalności. Tak zwany sowiecki „eksperyment” tylko wskazuje, że standard życia w Sowieckiej Rosji jest nieporównanie niższy niż w kraju, który jest uważany, przez cały świat, jako wzór doskonałości kapitalizmu: Stany Zjednoczone Ameryki. Naturalnie, jeśli powie się to socjaliście, on odpowie: „Wszystko jest wspaniałe w Rosji.” I powie się mu „może być wszystko wspaniałe, ale średnia stopa życia jest dużo niższa” Wtedy odpowie: „Tak, ale pamiętaj jak straszne mieli życie Rosjanie, pod panowaniem carów i jak straszną wojnę musieli stoczyć.” (którą wywołali w spółce z Niemcami). Nie chcę wchodzić w dyskusje czy to jest czy nie jest właściwe wyjaśnienie, ale jeśli twierdzisz, że warunki są takie same (jak w wolnych krajach Zachodu), zaprzeczasz, że to jest eksperyment. Zatem musi się powiedzieć, co byłoby poprawniejsze, że „Socjalizm w Rosji nie przyniósł polepszenia bytu zwykłego człowieka, jaki osiągnięto w Stanach Zjednoczonych podczas tego samego okresu. W Stanach Zjednoczonych słyszy się o jakimś nowym produkcie, o pewnym polepszeniu prawie każdego tygodnia. Te polepszenia przedsiębiorstwa wytworzyły. Setki tysięcy przedsiębiorstw usiłuje w dzień i w nocy znaleźć pewien nowy produkt, który zadowoli bardziej konsumenta lub jest tańszy do wyprodukowania, lub lepszy i tańszy niż istniejący produkt. Przedsiębiorcy nie robią tego z altruizmu, robią to ponieważ chcą powiększyć zyski (lub uniknąć strat). I efektem tego jest, że mamy polepszenie w stopie życia w Stanach Zjednoczonych, które jest prawic nie do pomyślenia w porównaniu z warunkami, które istniały pięćdziesiąt lub sto lat temu. Ale w Sowieckiej Rosji, gdzie nie ma konkurencyjnego systemu wolnego rynku, nie ma podobnego polepszenia. Tak więc ci ludzie, którzy nam mówią, że powinniśmy przyjąć sowiecki system poważnie się mylą.

Jest jeszcze coś innego co powinno się wspomnieć. Amerykański konsument, indywidualny człowiek, jest zarówno kupującym i zwierzchnikiem. Kiedy opuszcza się sklep w Ameryce, można zobaczyć napis mówiący: „Dziękujemy za Twoje poparcie. Proszę przyjść znowu.” Ale kiedy idzie się do sklepu w totalitarnym państwie – czy to będzie w dzisiejszym czasie w Rosji, lub w Niemczech jak to było pod reżymem Hitlera – sprzedawca powie ci: „Powinieneś dziękować wielkiemu przywódcy za to, że mogłeś to nabyć.” W socjalistycznym kraju, nie sprzedawca ma być wdzięczny, ale kupujący (który w wielu wypadkach, musi dać „napiwek” sprzedającemu). Obywatel nie jest panem; panem jest Centralny Komitet, Centralny Urząd. Te socjalistyczne komitety i przywódcy i dyktatorzy są najwyżsi, a ludzie, po prostu, muszą ich słuchać.

3. Interwencjonizm

Znane, bardzo często przytaczane zdanie mówi: „Najlepszy rząd jest ten, który rządzi najmniej.” Nie wierzę, że to jest poprawne opisanie funkcji rządu. Rząd powinien robić te wszystkie rzeczy dla których jest potrzebny i dla których został ustanowiony. Rząd powinien ochraniać indywidualnego człowieka wewnątrz kraju przeciwko gwałtownym i oszukańczym przestępstwom, i powinien bronić kraj przed obcymi nieprzyjaciółmi. Te są funkcje rządu w wolnym systemie, systemie rynkowej ekonomii. Pod panowaniem socjalizmu, oczywiście, rząd jest totalitarny, i nie ma tam nic co nie byłoby jego sferą działania i jego kompetencją władzy sądowej. Natomiast w rynkowej ekonomii głównym zadaniem rządu jest ochrona spokojnego i sprawnego funkcjonowania rynkowej ekonomii (specjalnie rynku pracy) przed oszustwem lub gwałtem od wewnątrz i z zewnątrz kraju.

Ludzie, którzy nie zgadzają się z tą definicją funkcji rządu mogą powiedzieć: „Ten człowiek nienawidzi rządu.” Nic nie może być dalsze od prawdy. Jeślibym powiedział, benzyna jest bardzo użytecznym płynem, użytecznym dla wielu celów, ale pomimo tego nie piłbym benzyny, ponieważ sądzę, że nie byłby to jej właściwy użytek. Nie jestem nieprzyjacielem benzyny, i nie nienawidzę benzyny. Ja tylko mówię, że benzyna jest bardzo użyteczna dla pewnych celów, ale nie nadaje się do innych. Jeśli mówię, że obowiązkiem rządu jest aresztować mordercę i innych kryminalistów, ale nie jest jego obowiązkiem zarządzać kolejami lub wydawać pieniądze na niepotrzebne cele, zatem ja nie nienawidzę rządu przez zdeklarowanie, że rząd nadaje się do pewnych rzeczy, ale nie nadaje się do innych.

Powiedziano, że w dzisiejszych warunkach nie mamy już ekonomii wolnego rynku. W dzisiejszych warunkach mamy coś nazwanego „mieszaną ekonomią”. I jako dowód naszej „mieszanej ekonomii ludzie wskazują na wiele przedsiębiorstw, które są zarządzane przez rząd i są własnością rządu. Ekonomia jest miesza na, ludzie mówią, ponieważ są w wielu krajach, pewne instytucje – jak telefony, telegrafy, i koleje – które są własnością rządu i są zarządzane przez rząd. Jednak, chociaż rząd zarządza tymi przedsięwzięciami używając metod systemu wolnej ekonomii, rezultatem jest zwykle deficyt. Rząd, jakkolwiek, może sfinansować taki deficyt – tak przynajmniej rządząca partia i członkowie rządu sądzą. Jest na pewno inaczej jeśli chodzi o indywidualnego prywatnego producenta. Dla niego możność prowadzenia jakiejś produkcji deficytowo jest bardzo ograniczona. Jeśli deficyt dość szybko nie będzie wyeliminowany, i jeśli przedsięwzięcie nie staje się zyskowne lub co najmniej pokazuje, że dalszy deficyt i straty nie zdarzą się, prywatny przedsiębiorca bankrutuje i przedsięwzięcie musi się zakończyć. Ale dla rządu warunki są inne. Rząd może prowadzić przedsiębiorstwo deficytowo, ponieważ ma władzę nakładać podatki na ludzi. I jeśli płacący podatki „zgadzają się” płacić wyższe podatki w celu umożliwienia rządowi prowadzenie przedsiębiorstwa ze stratami – to jest, w mniej wydajny sposób niż byłoby prowadzone przez prywatną instytucję – i jeśli publiczność „zaakceptuje” tą stratę, zatem, oczywiście, przedsięwzięcie będzie dalej prowadzone.

W ostatnich latach, rządy zwiększyły ilość upaństwowionych instytucji i przedsiębiorstw w większości krajów do takich rozmiarów, że deficyty wzrosły bardzo daleko poza sumę, którą można by zabrać podatkami od obywateli. Co stało się potem, nie jest przedmiotem dzisiejszego wykładu. To jest inflacja, zajmę się nią jutro. Wspomniałem tylko o tym, ponieważ mieszaną ekonomię nie powinno się brać za interwencjonizm, o którym chcę mówić dzisiaj. Co to jest interwencjonizm? Interwencjonizm znaczy, że rząd nie ogranicza swojej działalności do zachowania porządku, lub jak ludzie zwykle sto lat temu mówili – do „utrzymywania bezpieczeństwa”. Interwencjonizm znaczy, że rząd pragnie robić coś więcej. On chce mieszać się do rynkowych zjawisk. Jeśli ktoś sprzeciwia się i mówi, rząd nie powinien mieszać się do przedsiębiorstw, ludzie bardzo często odpowiadają: „Ale rząd z konieczności zawsze miesza się. Jeśli jest policjant na ulicy, rząd wtrąca się. On wtrąca się do złodzieja okradającego sklep lub przeszkadza człowiekowi ukraść samochód.” Ale kiedy mamy do czynienia z interwencjonizmem, mówimy o interferencji rządu w działania rynku.

Rząd i policja ma chronić obywateli, włącznie z przedsiębiorcą, i ma się rozumieć jego pracownikami, przed atakami ze strony lokalnych i zagranicznych gangsterów, jest to faktycznym normalnym i koniecznym wymaganiem od rządu. Taka ochrona nie jest interwencją, ponieważ jedyną prawowitą funkcją rządu jest, ściśle, utrzymanie bezpieczeństwa. Co mamy na myśli, gdy mówimy o interwencjonizmie to jest pragnienie rządu zrobienia więcej niż przeszkodzenie napadom i oszustwom. Interwencjonizm znaczy, że rząd nie tylko nie chroni sprawnego działania rynkowej ekonomii, ale wtrąca się do cen, stawek za pracę, wysokości procentów od kapitałów i zysków. Rząd pragnie wtrącać się by zmusić przedsiębiorców, aby prowadzili swoje sprawy w inny sposób niż oni by wybrali jeśliby kierowali się tylko wymaganiami konsumentów. Rząd rości sobie pretensje do władzy dla siebie lub co najmniej do części władzy, która w ekonomii wolnego rynku należy do konsumentów.

Rozważmy jeden przykład interwencjonizmu, bardzo popularny w wielu krajach i próbowany wciąż przez wiele rządów, specjalnie w czasach inflacji. Mam na myśli kontrolę cen. Rządy zwykle uciekają się do kontroli cen, kiedy wypuściły na rynek nadmierną ilość pieniędzy i ludzie zaczynają się skarżyć na spowodowaną tym zwyżkę cen. Istnieje wiele historycznych przykładów kontrolowania cen różnymi metodami, które zawiodły, ale odwołam się do dwu tylko, ponieważ w obu wypadkach, rządy były bardzo energiczne w narzucaniu lub próbowaniu narzucania własnych cen.

Pierwszym znanym przykładem jest wypadek Rzymskiego Cesarza Diocleciana, dobrze znanego, jako ten który ostatni prześladował Chrześcijan. Ten rzymski imperator w drugiej części trzeciego wieku miał tylko jedną finansową metodę obniżenia wartości pieniędzy. W tych prymitywnych wiekach, przed wynalezieniem drukarni, nawet inflacja była, powiedzmy, prymitywna. To dotyczyło obniżenia wartości metalu w monetach, specjalnie srebra. Rząd mieszał coraz więcej i więcej miedzi do srebra, aż kolor srebrnych monet zmienił się i wagę zredukowano znacznie. Rezultatem zredukowania wartości pieniędzy i towarzyszące temu zwiększenie ich ilości, była zwyżka cen, co spowodowało edykt kontroli cen. Rzymscy Imperatorzy nie byli bardzo łagodni kiedy wymuszali prawo; nie uważali kary śmierci za surową karę, na człowieka, który zażądał wyższej ceny niż była edyktem ustalona. Terrorem wymusili kontrolę cen, ale nie zatrzymali rozkładu społeczeństwa. Rezultatem był rozpad Rzymskiego Imperium i systemu podziału pracy.

Tysiąc pięćset lat później takie same obniżenie wartości obiegowych pieniędzy miało miejsce podczas Francuskiej Rewolucji. Ale tym razem użyto innej metody. Technologia produkcji pieniędzy była znacznie ulepszona. Nie trzeba było więcej Francuzom uciekać się do obniżania wartości pieniędzy z metali: mieli maszyny drukarskie. I maszyny drukarskie były bardzo wydajne. I znowu rezultatem był niesłychany wzrost cen. Ale w czasie Francuskiej Rewolucji nie były ceny wymuszane tą samą metodą wykonywania kary śmierci, jaką Cesarz Dioclecian używał. Był także postęp w technice zabijania obywateli. Wszyscy pamiętają sławnego doktora J.I. Guillotine’a (1738-1814), który wynalazł gilotynę. Pomimo gilotyny Francuzi także zawiedli z ich prawem maksymalnej ceny. Kiedy Robespierre’a samego wiedli do gilotyny ludzie krzyczeli, „oto idzie plugawy Maksymum.”

Chciałem wspomnieć o tym, ponieważ ludzie często mówią: „Co jest potrzebne w celu uczynienia kontroli cen efektywne i wydajne jest tylko więcej brutalności i więcej energii.” W gruncie rzeczy na pewno, Dioclecian był bardzo brutalny, i taką także była Francuska Rewolucja. Pomimo tego zarządzone kontrole cen w obu wiekach zawiodły zupełnie. Teraz zanalizujemy przyczyny tego zawodu. Rząd słyszy zażalenia, że ceny mleka wzrosły. I mleko jest na pewno bardzo ważne, specjalnie dla rosnącego pokolenia, dla dzieci. Konsekwentnie, rząd deklaruje maksymalną cenę na mleko, maksymalna cena, która jest niższa niż byłaby potencjalna cena rynkowa. Teraz rząd mówi: „na pewno zrobiliśmy wszystko co potrzebne, aby ubodzy rodzice kupowali tyle mleka ile potrzebują dla swoich dzieci.” Ale co się staje? Z jednej strony, niższe ceny mleka zwiększyły popyt na mleko, ludzie, którzy nie mogli sobie pozwolić kupować mleko po wyższych cenach, teraz mogą kupować po niższych cenach, które rząd ustalił dekretem. I z drugiej strony, niektórzy z producentów, ci producenci mleka, którzy produkują mleko najwyższym kosztem – to jest marginesowi producenci teraz ponoszą straty, ponieważ cena jaką rząd zadekretował jest niższa niż ich koszty. To jest ważny punkt w rynkowej ekonomii. Prywatny przedsiębiorca, prywatny producent, nie może pokrywać strat na długą metę. I ponieważ nie może pokrywać strat na mleku, ogranicza produkcję mleka na rynek. Może sprzedać niektóre swoje krowy na rzeź, lub zamiast mleka może sprzedawać pewne produkty zrobione z mleka, na przykład kwaśną śmietanę, masło lub ser. W ten sposób rządowa interwencja dotycząca ceny mleka spowodowała mniej mleka na rynku niż było przedtem, a równocześnie zwiększył się popyt na mleko. Wielu ludzi, którzy byli przygotowani płacić ustaloną dekretem rządu cenę nie mogą go kupić. Inny skutek będzie, że ludzie którym zależy na kupnie mleka będą się spieszyli do sklepu, aby być jednym z pierwszych w ogonku. Muszą czekać na otwarcie sklepu na zewnątrz. Długie ogonki ludzi czekających przy sklepach zawsze pojawiają się jako znany fenomen w mieście, w którym rząd zadeklarował maksymalne ceny na towary, które rząd uważa za ważne. To miało miejsce wszędzie kiedy cena mleka była kontrolowana. To było zawsze przepowiadane przez ekonomistów, oczywiście, przez rozsądnych ekonomistów, a ich liczba nie jest bardzo wielka. Ale jaki jest rezultat kontroli cen rządu? Rząd jest zawiedziony, chciał zwiększyć zadowolenie pijących mleko. Ale aktualnie rząd nie zadowolił nikogo. Przed wtrącaniem się rządu mleko było drogie, ale ludzie mogli go kupić. Teraz jest tylko niedostateczna ilość mleka dostępna. Zatem, całkowita konsumpcja spadła. Dzieci dostają mniej mleka, nie więcej mleka. Następne posunięcie do którego ucieka się rząd, jest racjonowanie. Ale racjonowanie znaczy tylko. że pewni ludzie są uprzywilejowani i dostają mleko, a inni ludzie nie dostają go wcale. Kto dostaje mleko a kto nie dostaje, oczywiście, jest zawsze samowolnie zadecydowane. Jeden rozkaz może ustalić, na przykład, że dzieci do lat czterech powinny dostać mleko, i dzieci ponad cztery lata lub między wiekiem czterech lat a sześciu lat powinny dostać połowę racji, które dostają dzieci poniżej czterech lat. Cokolwiek rząd zrobi, fakt pozostaje, że jest mniejsza ilość mleka do dyspozycji. Ludzie są coraz bardziej niezadowoleni niż byli przedtem. Teraz rząd pyta producentów mleka, ponieważ rząd nie ma dostatecznej wyobraźni, aby dociekł sam tego przyczyny: „Dlaczego nie produkujecie tej samej ilości mleka jak przedtem?” Rząd dostaje odpowiedź: „Nie możemy tego zrobić, skoro koszty produkcji są większe niż maksymalna cena, którą rząd ustalił.” Teraz rząd przestudiował koszty różnych składników produkcji i odkrył jeden składnik paszę (że jest za droga). Wobec tego rząd postanawia, że tą samą kontrolę zastosowaną do mleka, zastosuje do paszy.

Oznaczymy maksimum cenę za paszę, i zatem będziecie mogli żywić krowy mniejszym kosztem. Zatem wszystko będzie w porządku; będziecie mogli produkować więcej mleka i sprzedawać więcej mleka. Ale co stało się teraz? Ta sama historia jak z mlekiem powtarza się z paszą, i rozumie się samo przez się, że z tej samej przyczyny. Produkcja paszy zmniejsza się i rząd znowu spotyka się z dylematem. Tak rząd aranżuje nowe przesłuchanie, dla dowiedzenia się co wstrzymuje produkcję pasz. I otrzymuje takie same wyjaśnienie producentów pasz, jak to które otrzymał od producentów mleka. Rząd musi iść jeden krok dalej, skoro nie chce porzucić zasady kontroli cen. Rząd oznacza maksymalne ceny na produkcje towarów, które są konieczne do produkcji pasz. I ta sama historia powtarza się znowu. Rząd zaczyna kontrolować nie tylko mleko, ale także jajka, mięso i inne potrzeby. I za każdym razem rząd otrzymuje ten sam rezultat, wszędzie konsekwencje są te same. Raz rząd ustalił maksymalne ceny na konsumpcyjne wyroby, musi iść dalej do tyłu by ograniczyć ceny materiałów potrzebnych do produkcji wyrobów o kontrolowanych cenach.

I tak rząd zacząwszy od kontroli tylko niewielu cen, idzie dalej i dalej w tył procesu produkcji, ustalając maksymalne ceny dla producentów wszystkich rodzajów wyrobów włączając, ma się rozumieć, ceny za pracę, ponieważ bez kontrolowania stawek za pracę, kontrola kosztów produkcji byłaby bez znaczenia. Ponadto, rząd nie może ograniczyć swoich interwencji w sprawy rynku, tylko do tych rzeczy, które uważa się za artykuły pierwszej potrzeby jak mleko, jajka, i mięso. Musi z konieczności włączyć luksusowe wyroby, ponieważ, jeśli nie ograniczy ich cen, kapitał i praca porzuciłaby produkcję artykułów pierwszych potrzeb i zwróciłaby się do produkcji tych rzeczy, które rząd uważa za niekonieczne towary luksusowe. Zatem, odosobnione wtrącanie się rządu do jednej lub kilku cen wyrobów konsumpcyjnych zawsze przynosi rezultaty – i to jest ważne, aby zdawać sobie z tego sprawę – które są nawet mniej zadowalające niż warunki, które istniały przedtem: zanim rząd wmieszał się, mleko i jaja były drogie; po wmieszaniu się rządu zaczęły znikać z rynku. Rząd uważał te produkty za tak ważne, że wmieszał się do ich cen; chciał powiększyć ilość i polepszyć podaż. Rezultat był odwrotny: odosobnione mieszanie się rządu spowodowało warunki , które – z punktu widzenia rządu – są nawet bardziej niepożądane niż poprzedni stan spraw, które rząd chciał zmienić. I jak rząd idzie dalej i dalej, ostatecznie dochodzi do położenia, gdzie wszystkie ceny, wszystkie stawki płac za pracę, wszystkie procenty od kapitału, krótko mówiąc wszystko w całym ekonomicznym systemie, jest zadecydowane przez rząd. I to wyraźnie jest socjalizm.

Co Wam powiedziałem tutaj, te schematyczne i teoretyczne wyjaśnienia jest ściśle to co wydarzyło się w tych krajach, które próbowały wymusić kontrolę maksymalnych cen, gdzie rządy uparły się zdecydowanie iść krok w krok aż doszły do końca. To zdarzyło się podczas Pierwszej Wojny Światowej w Niemczech i Anglii. Zanalizujemy sytuację w obu krajach. Oba kraje doświadczyły inflacji. Ceny poszły w górę, i dwa rządy nałożyły kontrolę cen. Zaczynając od niewielu cen, z cenami na mleko i jajka, musiały iść dalej i dalej. Im dłużej wojna trwała tym inflacja stawała się większa. I po trzech latach wojny, Niemcy – systematycznie jak zawsze – wypracowali wielki plan: nazwali go Planem Hindenburg’a: wszystko w Niemczech uważane jako dobre przez rząd w tym czasie było nazywane imieniem Hindenburg’a. Plan Hindenburg’a oznaczał, że cały niemiecki system ekonomiczny powinien być kontrolowany przez rząd: ceny, stawki płac za pracę, zyski… wszystko. I biurokracja natychmiast zaczęła wprowadzać to w czyn. Ale zanim ukończyła, przyszło rozgromienie; Niemieckie imperium załamało się, całkowity biurokratyczny aparat znikł, rewolucja przyniosła swój krwawy rezultat – wszystkie plany skończyły się.

W Anglii zaczęli w ten sam sposób, ale po pewnym czasie, na wiosnę 1917 r., Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny i dostarczyły Brytyjczykom dostatecznej ilości wszystkiego. Zatem droga do socjalizmu, droga do niewoli została przerwana. Zanim Hitler doszedł do władzy, kanclerz Bruning znowu wprowadził kontrolę cen w Niemczech dla tych samych powodów. Hitler narzucił ją, nawet przed rozpoczęciem wojny (II-giej Wojny Światowej). W Niemczech Hitlera nie było prywatnych przedsiębiorstw ani prywatnej inicjatywy. W Niemczech Hitlera był system socjalizmu, który różnił się od rosyjskiego systemu tylko w stopniu, że terminologia i etykietki – nazwy wolnego ekonomicznego systemu były ciągle utrzymane. Istniały ciągle „prywatne przedsiębiorstwa” jak je nazywano. Ale właściciel nie był dalej przedsiębiorcą, właściciel był nazywany „dyrektorem przedsiębiorstwa” (Bertriebsfuhrer).

Całe Niemcy były zorganizowane w hierarchie wodzów (fuhrer’ów); Istniał Najwyższy Fuhrer, Hitler, oczywiście, i potem byli fuhrerzy w dół do wielu w hierarchii mniejszych fuhrerów. I Naczelny dyrektor przedsiębiorstwa był Betriebsfuhrer. A pracownicy przedsiębiorstwa byli nazwani słowem, które w Wiekach Średnich, oznaczało czeladź feudalnego Lorda: Gefolgschaft. I wszyscy ci ludzie musieli słuchać rozkazów wydawanych przez instytucję, która miała strasznie długą nazwę: Reichsfuhrerwirtschaftsministerium, na czele której był dobrze znany opasły człowiek o nazwisku Gaufuhrer’a lub Gauleiter’a) czy ma prawo dostać więcej niż wynagrodzenie jemu wyznaczone. Ceny nie były więcej cenami, stawki płac za pracę nie były stawkami za pracę, to były ilościowe określenia stosowane w systemie socjalistycznym.

Teraz pozwólcie mi powiedzieć jak ten system się załamał. Po latach walk, zwycięskie armie wkroczyły do Niemiec. Politycy Aliantów próbowali zachować ten kierowany przez rząd ekonomiczny system, ale byłoby potrzeba brutalności Hitlera dla zachowania go, a bez tego, system nie działał. W tym samym czasie – podczas II-giej Wojny Światowej Wielka Brytania robiła ściśle to samo co Niemcy: zaczynając od kontroli cen niektórych wyrobów tylko, rząd Brytyjski zaczął krok w krok (w ten sam sposób jak Hitler zrobił w czasie pokoju, nawet przed zaczęciem II-giej Wojny Światowej), kontrolować ekonomię coraz więcej aż, do czasu gdy wojna się skończyła, Brytyjczycy osiągnęli coś, co było prawie czystym socjalizmem. W Wielkiej Brytanii nie wprowadził socjalizmu rząd Partii Pracy, który był przy władzy 1945 r. Wielka Brytania stała się socjalistyczną podczas wojny przez rząd, którego premierem był Sir Winston Churchill. Rząd Partii Pracy po prostu zatrzymał system socjalizmu, który rząd Sir Winstona Churchilla już wprowadził. I to pomimo wielkiego oporu ludności. Upaństwowienia w Wielkiej Brytanii nie znaczyły bardzo dużo; upaństwowienie Banku Anglii było tylko nominalne, ponieważ Bank Anglii był już pod kompletną kontrolą rządu. I tak samo było z upaństwowieniem kolei i przemysłu stalowego. „Wojenny Socjalizm”, jak był nazywany – oznaczał system interwencjonizmu postępującego krok za krokiem – aż wreszcie znacjonalizował właściwie cały system.

Różnica między niemieckim a brytyjskim systemem nie miała dużego znaczenia, skoro ludzie, którzy ten system wprowadzali w życie byli mianowani przez rząd i w obu wypadkach musieli słuchać rozkazów rządu pod każdym względem. Jak powiedziałem przedtem, system niemieckich nazistów zatrzymał określenia i nazwy kapitalistycznego wolnego rynku ekonomii. Ale one znaczyły coś bardzo innego: istniały tam teraz tylko dekrety rządu. Tak samo było z brytyjskim systemem. Kiedy Konserwatywna Partia powróciła do władzy, niektóre z tych kontroli zostały usunięte. W Wielkiej Brytanii mamy usiłowania z jednej strony zatrzymania kontroli, a z drugiej usunięcie ich. Ale nie wolno zapominać, że w Anglii są warunki zupełnie inne od warunków w Rosji. To samo jest prawdą dla systemów innych krajów, które zależą od importów żywności i surowców, i zatem muszą eksportować wyroby przemysłowe. Dla krajów zależnych poważnie od handlu eksportowego, system rządowej kontroli, po prostu, nie pracuje. Zatem, jeżeli pewna ekonomiczna wolność tam pozostaje, pomimo socjalistycznych rządów, a istnieje ciągle znaczna wolność w niektórych krajach takich jak Norwegia, Anglia, Szwecja to tylko z powodu konieczności utrzymywania handlu eksportowego.

Wcześniej wybrałem przykład mleka, nie dlatego że mam specjalnie lubić mleko, ale ponieważ praktycznie wszystkie rządy – lub większość z nich – w ostatnich dekadach regulowały ceny mleka, jajek i masła. Pragnę powołać się, w kilku słowach, na inny przykład, a mianowicie na kontrolę czynszów za mieszkania. Jeśli rząd kontroluje czynsze, jednym z wyników tego jest, że ludzie, którzy inaczej zmieniliby duże mieszkania na mniejsze, kiedy rodzinne warunki zmieniły się, już tego nie robią.

Na przykład, rozważmy rodziców, których dzieci opuściły dom kiedy miały około dwadzieścia lat, usamodzielniły się lub pracują w innych miastach. Tacy rodzice zwykle zmieniali mieszkania na mniejsze i tańsze. Taka sposobność do oszczędności stała się niepotrzebna, kiedy kontrola czynszów została nałożona. W Wiedniu, w Austrii, we wczesnych latach ( 1920), kiedy kontrola czynszów była dobrze udomowiona, ilość pieniędzy, które właściciel mieszkania otrzymywał za średnie mieszkanie pod kontrolą czynszów była nie większa niż podwójna cena biletu za przejazd tramwajem który był własnością miasta. Można sobie wyobrazić, że ludzie nie mieli żadnej zachęty do zmiany mieszkań. I, z drugiej strony, nie budowano żadnych nowych domów. Podobne warunki przeważały w Stanach Zjednoczonych po II-giej Wojnie Światowej i są dalej prowadzone w wielu miastach do dzisiaj.

Głównym powodem dlaczego wiele miast w Stanach Zjednoczonych jest w tak wielkich finansowych trudnościach, jest to, że mają kontrolę czynszów i spowodowany tym brak mieszkań. Rząd wydał miliardy na budowę nowych mieszkań. Dlaczego był taki brak mieszkań? Brak mieszkań rozwinął się dla tej samej przyczyny, która spowodowała brak mleka, kiedy wprowadzono kontrolę ceny mleka. To znaczy: kiedy rząd wtrąca się do działania rynku, coraz więcej zbliża się do pełnego socjalizmu – (komunizmu). I to jest odpowiedzią dla tych ludzi, którzy mówią: „Nie jesteśmy socjalistami, nie pragniemy, aby rząd kontrolował wszystko. Zdajemy sobie sprawę, że to jest złe. Ale dlaczego rząd nie powinien mieszać się w pewnej mierze do rynku? Dlaczego nie powinien rząd zlikwidować pewne rzeczy, których my nie lubimy? Tak ludzie mówią o polityce „środkowej drogi”. Czego oni nie wiedzą jest to, że odosobniona interferencja rządu, która oznacza wtrącanie się w jedną tylko małą część ekonomicznego systemu, powoduje sytuację, którą rząd sam – i ludzie, którzy prosili o interferencje – znajdują gorszą niż warunki, które chcieli obalić: ludzie, którzy proszą o kontrolę czynszów są bardzo oburzeni kiedy odkryją że jest brak mieszkań i domów mieszkalnych. Ale ten niedobór mieszkań był spowodowany ściśle przez wtrącanie się rządu i ustalenie czynszów poniżej poziomu, które ludzie musieliby płacić na wolnym rynku.

Idea, że istnieje trzeci system – między socjalizmem a kapitalizmem, jak jego zwolennicy mówią – system tak daleko od socjalizmu, jak i od kapitalizmu, ale zatrzymuje korzyści i unika wad każdego z nich – jest czystym nonsensem. Ludzie, którzy wierzą, że jest taki mistyczny system, mają rzeczywiście dużą wyobraźnię, kiedy pochwalają wspaniałości interwencjonizmu. Można tylko powiedzieć oni się mylą. Wtrącanie się rządu, które chwalą powoduje warunki, których oni sami nie lubią. Jednym z problemów interwencjonizmu, o którym będę mówił później jest protekcjonizm. Rząd próbuje izolować krajowy rynek od rynku światowego, wprowadzając taryfy celne, które podnoszą krajowe ceny wyrobów powyżej cen rynku światowego, umożliwiając w ten sposób krajowym producentom tworzenie karteli. Następnie, rząd atakuje te kartele – deklarując: „W tych warunkach, anty-kartelowa ustawa jest konieczna.” Taka jest ściśle sytuacja w większości europejskich państw.

W Stanach Zjednoczonych są tam jeszcze inne powody dla ustaw anty-trustowych i kampanii rządu przeciwko upiorom monopoli. Co za niedorzeczność widzieć rząd – który powoduje, przez swoją własną interwencję, warunki ułatwiające zakładanie krajowych karteli – wskazujący palcem na przedsiębiorstwa, mówiąc: „Istnieją kartele, zatem interwencja rządu w sprawy przedsiębiorstw jest konieczna.” Byłoby dużo prościej uniknąć karteli przez skończenie wtrącania się rządu w sprawy wolnego rynku – wtrącanie się, które czyni te kartele możliwymi.

Idea ingerencji rządu jako „rozwiązanie” ekonomicznych problemów prowadzi w każdym kraju, do warunków, które co najmniej, są bardzo niezadowalające i często całkiem chaotyczne. Jeśli rząd nie zatrzyma się na czas, wprowadzi socjalizm. Pomimo tego, wtrącanie się rządu w sprawy przedsiębiorstw jest wciąż bardzo popularne. Skoro tylko ktoś czego co stało się w świecie nie lubi, mówi: „Rząd powinien coś zrobić w tej sprawie. Ostatecznie do czego mamy rząd? Rząd powinien to zrobić.” I to jest charakterystyczna pozostałość myślenia z przeszłych wieków, wieków poprzedzających nowoczesną wolność, nowoczesny konstytucyjny rząd, reprezentatywny rząd lub nowoczesny republikanizm.

Przez wielki istniała doktryna – utrzymywana i akceptowana przez wszystkich – że król, pomazany król, był posłańcem Boga, miał więcej mądrości niż jego poddani, miał nadnaturalne właściwości władzy. Tak ostatnio jak początek dziewiętnastego wieku, ludzie cierpiący na pewne choroby spodziewali się wyleczenia przez królewskie dotknięcie rękami. Doktorzy byli zwykle lepsi; pomimo tego, byli zmuszeni polecać swoim pacjentom próbowanie uleczenia przez króla. Ta doktryna wyższości opiekuńczego rządu, o ponadnaturalnej i nadludzkiej władzy dziedzicznych królów stopniowo zanikała – lub co najmniej tak myśleliśmy. Ale to powróciło znowu.

Był pewien Niemiec profesor Werner Sombart – znałem go bardzo dobrze – który był znany w całym świecie. Był honorowym doktorem wielu uniwersytetów i honorowym członkiem Amerykańskiego Ekonomicznego Stowarzyszenia. Ten profesor napisał książkę, która jest dostępna w angielskim języku, wydana przez Priceton University Press. Jest również dostępna we francuskim tłumaczeniu, i prawdopodobnie także w hiszpańskim – co najmniej mam nadzieję że jest dostępna, ponieważ moglibyśmy sprawdzić co ja mówię.

W tej książce, wydanej w naszym wieku, nie w Ponurych Wiekach Średnich, Sir Werner Sombart, profesor ekonomii, po prostu mówi: „Fuhrer, nasz Fuhrer” – on myślał, oczywiście, Hitler – otrzymuje jego rozkazy wprost od Boga, Fuhrera Wszechświata.” Mówiłem o tej hierarchii fuhrerów wcześniej, i w tej hierarchii, wspomniałem Hitlera jako „Najwyższego Fuhrera” … Ale jest jeszcze, stosownie do Wernera Sombarta wyższy Fuhrer, Bóg Fuhrer wszechświata. I Bóg, pisał, Sombart daje swoje rozkazy wprost Hitlerowi. Oczywiście, Profesor Sombart powiedział bardzo skromnie: „Nie wiemy jak Bóg komunikuje się z Fuhrerem. Ale faktowi nie można zaprzeczyć.”

Jeśli słyszy się, że taka książka może być wydana w niemieckim języku, języku narodu, który swego czasu był obwoływany jako „naród filozofów i poetów”, i widzi się ją tłumaczoną na język angielski i francuski, wtedy nie można zdziwić się faktowi, że nawet mały biurokrata uważa siebie za mądrzejszego i lepszego niż każdy inny obywatel i pragnie wtrącać się do wszystkiego, pomimo tego, że jest tylko biednym małym biurokratą, a nie sławnym Profesorem Wernerem Sombartem, honorowym członkiem wszystkiego.

Czy jest jakiś środek przeciw takim wydarzeniom? Powiedziałbym, tak, istnieje taki środek. I tym środkiem jest władza obywateli; oni muszą przeszkodzić w ustanowieniu takiego autokratycznego reżymu, który rości sobie prawo do wyższej mądrości niż mądrość przeciętnego obywatela. To jest fundamentalna różnica między wolnością a zniewoleniem. Socjalistyczne narody roszczą sobie prawo do nazwy demokracja. Rosjanie nazywają ich własny system Demokracją Ludową; oni prawdopodobnie utrzymują, że ludzie są reprezentowani w osobie dyktatora. Myślę, że jeden dyktator, tutaj w Argentynie dostał dobrą odpowiedź. Miejmy nadzieję, że wszystkim innym dyktatorom, innych narodów, zostanie udzielona podobna odpowiedź.

4. Inflacja

Jeśli podaż kawioru byłaby tak obfita jak ziemniaków, cena kawioru – to jest, stosunek wymiany między kawiorem a pieniędzmi lub kawiorem a innymi towarami – zmieniłby się znacznie. W tym wypadku, można by otrzymać kawior dużo mniejszym kosztem niż jest wymagane dzisiaj. Podobnie, jeśli ilość pieniędzy jest powiększona, siła kupna jednostki pieniądza zmniejsza się, i ilość towarów, które można otrzymać za jednostkę tego pieniądza zmniejsza się także. Kiedy w szesnastym wieku, amerykańskie zasoby złota i srebra odkryto i eksploatowano, olbrzymią ilość wartościowych metali eksportowano do Europy. Wskutek posiadania dużej ilości wartościowych metali, zakupionych po niższej cenie, zwiększono ilość pieniędzy, i mimo że były z czystego złota lub srebra, przy tej samej wysokości ogólnej produkcji towarów i usług, rezultatem tego była ogólna tendencja w kierunku wzrostu cen. W ten sam sposób, dzisiaj, kiedy rząd zwiększa ilość papierowych pieniędzy, rezultatem tego jest to, że siła kupna jednostki pieniądza zmniejsza się i skutkiem tego wzrastają ceny. To nazywa się inflacją. Niefortunnie, w Stanach Zjednoczonych, jak również w innych krajach, niektórzy ludzie wolą przypisywać przyczynę inflacji nie zwiększeniu ilości pieniądza ale, raczej wzrostowi cen. Jakkolwiek, nie było nigdy poważnego argumentu przeciwko ekonomicznej interpretacji zależności między cenami i ilością pieniędzy i ich wymianą na towary, produkty i usługi.

W dzisiejszych technologicznych warunkach nic nie jest łatwiejsze niż wyprodukowanie kawałków papierów, na których pewne pieniężne cyfry są wydrukowane. W Stanach Zjednoczonych, gdzie wszystkie pieniądze papierowe są tych samych rozmiarów, nie kosztuje rząd więcej wydrukowanie banknotu tysiąca dolarów niż wydrukowanie banknotu jednego dolara. To zwykła procedura drukowania, która wymaga tej samej ilości papieru i farby drukarskiej. W osiemnastym wieku, kiedy po raz pierwszy spróbowano wypuszczenie banknotów i nadanie tym banknotom wartości jako środka płatniczego – to jest, prawo honorowania w wymiennych transakcjach w ten sam sposób jak złote i srebrne monety były honorowane – rządy i narody wierzyły, że bankierzy mieli pewną tajemniczą wiedzę dającą im możliwość produkowania bogactwa z niczego.

Kiedy rządy w osiemnastym wieku były w finansowych kłopotach, uważano, że wszystko co jest potrzebne to sprytny bankier na czele zarządu ich finansowych instytucji, by pozbyć się wszystkich finansowych trudności. Nie istnieje tajemnicza droga do rozwiązania finansowych problemów rządu; jeśli potrzebuje pieniędzy, musi otrzymać pieniądze przez opodatkowanie obywateli lub w specjalnych warunkach, przez pożyczenie ich od ludzi, którzy je posiadają. Ale wiele rządów, możemy powiedzieć większość rządów, myśli, że istnieje inna metoda dla otrzymania potrzebnych pieniędzy; po prostu (oszukańcza), metoda wydrukowania ich.

Jeśli rząd chce coś zrobić dobroczynnego -jeśli, na przykład, chce wybudować szpital – drogą do znalezienia pieniędzy na ten projekt jest nałożenie podatków na obywateli i zbudowanie szpitala z dochodu podatkowego. Zatem żadna specjalna „rewolucja cen” nie nastąpi, ponieważ kiedy rząd zbiera pieniądze na zbudowanie szpitala, obywatele – płacąc podatki – są zmuszeni zredukować swoje wydatki. Indywidualny płatnik podatkowy jest zmuszony ograniczyć swoje zapotrzebowania albo inwestycje lub oszczędności.

Rząd zjawia się na rynku jako kupujący, zastępuje indywidualnego obywatela: obywatel kupuje mniej, ale rząd kupuje więcej. Rząd, ma się rozumieć, nie zawsze kupuje te same towary, które obywatel byłby kupił; ale średnio nie zdarza się, aby ceny wzrastały wskutek budowy przez rząd szpitala. Wybrałem ten przykład szpitala ściśle, ponieważ ludzie czasami mówią: „To robi różnice czy rząd używa swoje pieniądze (podatkowe lub pożyczone od obywateli) dla dobrych lub złych potrzeb.

Przyjmijmy, że rząd zawsze używa pieniądze, które wydrukował dla zaspokojenia najlepszych potrzeb – potrzeb z którymi my wszyscy się zgadzamy. Nie chodzi o to na co pieniądz jest wydawany, ale w jaki sposób rząd otrzymuje te pieniądze co przynoszą konsekwencje nazywane inflacją, którą większość ludzi w świecie dzisiaj nie uważa za dobroczynną. Na przykład, bez inflacji, rząd mógłby użyć podatkowe pieniądze dla wynajęcia nowych pracowników lub podwyższenia wynagrodzeń tych już w służbie rządowej. Zatem ci ludzie, których wynagrodzenia zostały podwyższone, mogą kupować więcej.

Kiedy rząd nakłada podatki na obywateli i używa te pieniądze na zwiększenie wynagrodzeń rządowych pracowników, podatnicy muszą mniej wydawać, ale rządowi pracownicy mają więcej do wydawania. Ceny ogólnie nie będą wzrastały. Ale jeśli rząd nie używa pieniędzy podatkowych dla tych celów, a używa świeżo drukowane w ich miejsce, to znaczy, że będą ludzie, którzy teraz mają więcej pieniędzy niż mieli przedtem. I skoro nie ma więcej towarów niż było poprzednio, ale jest więcej pieniędzy na rynku – i skoro teraz jest więcej ludzi, którzy mogą kupić więcej niż mogliby kupić wczoraj – będzie dodatkowy popyt na tą samą ilość towarów. Zatem ceny będą miały tendencję zwyżkową. Tego nie da się uniknąć, bez względu na co są używane te nowo emitowane pieniądze. I co najważniejsze, że tendencja wzrostu cen rozwinie się stopniowo; nie jest to ogólny ruch w górę co nazywano „poziomem cen”.

Metaforycznego (przenośnego) wyrażenia jak „poziom cen” nie powinno się nigdy używać. Kiedy ludzie mówią o „poziomie cen” mają na myśli obraz poziomu płynu, który idzie w górę lub w dół zgodnie ze zwiększeniem lub zmniejszeniem jego ilości, ale który jak płyn w zbiorniku, zawsze wzrasta równo do poziomu, ale z cenami nie ma czegoś takiego jak ich „poziom”. Ceny nie zmieniają się do tej samej wysokości w tym samym czasie. Są zawsze ceny, które zmieniają się szybciej, wzrastając lub obniżając się szybciej niż inne.

Istnieje uzasadnienie takiego zachowania się cen. Rozważmy, wypadek pracownika rządu, który otrzymał nowe pieniądze dodane do pieniędzy już w obiegu. Ludzie nie kupują dzisiaj tych samych towarów i w tej samej ilości jak kupowali wczoraj. Dodatkowe pieniądze, które rząd wydrukował i wprowadził w obieg na rynek nie są używane do kupna wszystkich produktów i usług. Są używane do kupna pewnych produktów, których ceny wzrosną, podczas gdy ceny innych produktów ciągle pozostają po cenach, które przeważały przedtem nim nowe pieniądze zostały wprowadzone na rynek. Zatem, kiedy inflacja zaczyna się, różne grupy wśród ludności są zaatakowane przez inflację, w różny sposób. Te grupy, które otrzymują nowe pieniądze pierwsze, tymczasowo korzystają.

Kiedy rząd wywołuje inflacje w celu prowadzenia wojny, musi kupować zaopatrzenie wojenne, i pierwszymi dostającymi dodatkowe pieniądze są fabryki uzbrojenia i pracownicy w tych przemysłach. Te grupy są teraz w bardzo korzystnym położeniu. Mają wyższe zyski i wyższe płace za pracę; Ich przedsiębiorstwo rozwija się. Dlaczego? Ponieważ oni byli pierwsi otrzymujący dodatkowe pieniądze. I mając teraz więcej pieniędzy do ich dyspozycji, kupują. I kupują od innych ludzi, którzy produkują i sprzedają wyroby, które ci pracownicy uzbrojenia pragną. Ci inni ludzie tworzą drugą grupę. I ta druga grupa uważa inflację za bardzo dobrą dla przedsiębiorstwa. Dlaczego nie? Czy nie jest to wspaniale sprzedawać więcej? Na przykład, właściciel restauracji w sąsiedztwie fabryki uzbrojenia mówi: „To jest rzeczywiście cudowne! Robotnicy uzbrojenia mają więcej pieniędzy; Jest ich o wiele więcej teraz niż było przedtem; oni wszyscy uczęszczają do mojej restauracji; jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu. On nie widzi żadnego powodu, aby czuć się inaczej. Sytuacja jest taka: ludzie, do których pieniądze przychodzą najpierw teraz mają wyższy dochód, i mogą ciągle kupować towary i usługi po cenach, które odpowiadają poprzedniemu stanowi rynku, jaki istniał w przededniu inflacji. Zatem, oni są w bardzo korzystnej sytuacji. I w ten sposób inflacja postępuje stopniowo od jednej grupy ludności do drugiej. I wszyscy ci do których dodatkowo pieniądze przychodzą we wczesnych stanach inflacji korzystają, ponieważ oni kupują różne rzeczy po cenach odpowiadających poprzedniemu stanowi rynku, stosunkowi wymiany między pieniędzmi a towarami.

Ale są inne grupy ludności do których dodatkowe pieniądze dochodzą dużo dużo później. Ci ludzie są w niekorzystnych warunkach. Zanim dodatkowe pieniądze przyjdą do nich są zmuszeni płacić wyższe ceny niż płacili przedtem, za niektóre – lub praktycznie wszystkie – wyroby, które chcieli kupić, podczas gdy ich dochody pozostawały te same, lub nie zwiększyły się proporcjonalnie do cen. Rozważmy, na przykład, państwo takie jak Stany Zjednoczone podczas II-giej Wojny Światowej; z jednej strony, inflacja w tym czasie faworyzowała robotników uzbrojenia, producentów armat, przemysły uzbrojenia, podczas gdy z drugiej strony działała przeciwko innym grupom ludności. Najbardziej poszkodowani przez inflację byli np. nauczyciele i księża. Jak wiecie, księża są ludźmi skromnymi, służą Bogu i nie mogą za dużo mówić o pieniądzach. Nauczyciele, podobnie, są osobami przypuszczalnie więcej myślącymi o wykształceniu młodzieży niż o swoich wynagrodzeniach. Konsekwentnie, nauczyciele i księża byli wśród tych najbardziej poszkodowanych przez inflację, bo różne szkoły i kościoły były ostatnimi zdającymi sobie sprawę, że muszą podwyższyć wynagrodzenia. Kiedy starsi kościoła i szkolne korporacje ostatecznie odkryły, że jednak powinny także zwiększyć wynagrodzenia tym oddanym ludziom. Ale wcześniejsze straty, które oni ponieśli pozostały. Przez długi czas, musieli mniej kupować niż kupowali przedtem, musieli zmniejszyć konsumpcję lepszej i droższej żywności, i ograniczyć kupno nowych ubrań – ponieważ ceny przystosowały się w górę do ilości pieniędzy na rynku, podczas gdy ich dochody nie były jeszcze zwiększone. Ta sytuacja zmieniła się znacznie dzisiaj, przynajmniej dla nauczycieli. Zatem są zawsze różne grupy ludności będące różnie dotknięte przez inflację. Dla niektórych z nich inflacja nie jest tak zła; one nawet nalegają na jej kontynuowanie, ponieważ jako pierwsze otrzymujące dodatkowo drukowane pieniądze korzystają z niej.

Zobaczymy w następnym wykładzie, jak ta nierówność w konsekwencjach inflacji wpływa na politykę, która prowadzi do inflacji. Wskutek zmian spowodowanych przez inflację, mamy grupy, które są faworyzowane i grupy, które wprost uprawiają spekulację. Nie używam wyrażenia „spekulacja”, jaka zarzut przeciwko tym ludziom, ponieważ jeśli jest ktoś, kogo trzeba obwiniać, to jest rząd, który spowodował inflację. I są zawsze ludzie, którzy wykorzystują inflację, ponieważ oni zdają sobie sprawę co się dzieje, wcześniej niż inni ludzie. Ich specjalne zyski są na skutek faktu, że będzie z konieczności niejednolitość w procesie inflacji. Rząd może myśleć, że inflacja – jako metoda zbierania funduszów – jest lepsza niż opodatkowanie, które jest zawsze niepopularne i trudne.

W wielu bogatych i wielkich państwach, ustawodawcy często dyskutowali, przez wiele miesięcy, o różnych formach różnych podatków, które były potrzebne, ponieważ parlament zdecydował zwiększenie wydatków. Mając przedyskutowane różne metody otrzymania pieniędzy przez opodatkowanie, ostatecznie zdecydowali, że może jest lepiej zrobić to przez inflację. Ale oczywiście, słowo „inflacja” nie było użyte. Polityk przy władzy, który wszczyna kroki w kierunku inflacji nie ogłasza: „Ja wszczynam kroki w kierunku inflacji”. Techniczne metody używane w osiągnięciu inflacji są tak skomplikowane, że zwykły obywatel nie zdaje sobie sprawy, że inflacja się zaczęła.

Podczas jednej z największych inflacji w historii, w Niemieckiej Rzeszy po I-szej Wojnie Światowej, inflacja nie była podczas wojny tak doniosła w skutkach, dopiero po wojnie przyniosła katastrofę. Rząd nie powiedział: „Idziemy w kierunku inflacji”. Rząd po prostu pożyczył pieniądze bardzo pośrednio – nieuczciwie – w centralnym banku. Rząd nie musiał pytać jak centralny bank ma znaleźć i dostarczyć pieniądze. Centralny bank po prostu wydrukował je. Dzisiaj techniki dla inflacji są skomplikowane przez fakt, że istnieją pieniądze książeczek czekowych. Z pociągnięciem pióra rząd tworzy niewymienny pieniądz papierowy zatwierdzony dekretem rządowym jako środek obiegowy, w ten sposób zwiększa ilość pieniędzy i kredytów. Rząd po prostu wydaje rozkaz, i papierowe pieniądze pojawiają się. Rząd nie troszczy się z początku, że pewni ludzie będą tracili, rząd nie troszczy się, że ceny pójdą w górę. Ustawodawcy mówi: „To jest cudowny system!” Ale ten cudowny system ma jedną podstawową wadę: Ten system nie może trwać. Jeśliby inflacja mogła trwać na zawsze, nie byłoby podstawy mówić rządowi, że nie powinien wszczynać inflacji. Ale pewną właściwością inflacji jest, że wcześniej lub później, musi się skończyć. To jest polityka, która nie może trwać. Na dalszą metę, inflacja kończy się załamaniem środka płatności – katastrofą, sytuacją podobną do tej w Niemczech w 1923 r.

Na I-go sierpnia 1914 r. wartość dolara była cztery marki i dwadzieścia fenigów. Dziewięć lat i trzy miesiące później w listopadzie 1923 r., dolar był wymieniany za 4.2 miliardy marek. Innymi słowy, marka nie wartała nic. Marka już nie miała żadnej wartości. Kilka lat temu, sławny autor pisał: „Na dalszą metę wszyscy umrzemy.” To jest rzeczywiście prawda, przepraszam, że tak mówię. Ale pytaniem jest jak krótko lub jak długo będzie krótka meta trwać? W osiemnastym wieku żyła sławna pani Madame de Pompadour, której przypisuje się powiedzenie:, A res nous le deluge po nas przyjdzie powódź. Madame de Pompadour na szczęście umarła w krótkiej mecie. Ale jej następczyni na urzędzie Madame du Barry przeżyła krótką metę i została ścięta w długiej mecie. Dla wielu ludzi „długa meta” szybko staje się krótką metą” – im dłużej trwa inflacja tym wcześniej jest krótka meta”. Jak długo może krótka meta trwać? Jak długo może centralny bank kontynuować inflację? Prawdopodobnie tak długo jak ludzie są przekonani, że rząd wcześniej lub później, ale bezwarunkowo nie za późno, przestanie drukować pieniądze i tym samym zatrzyma zmniejszanie się wartości każdej jednostki pieniądza. Kiedy ludzie dłużej w to nie wierzą, kiedy zdają sobie sprawę, że rząd będzie tak dalej postępował bez jakiejkolwiek intencji zatrzymania, wtedy zaczynają rozumieć, że ceny jutro będą wyższe niż są dzisiaj. Zatem zaczynają kupować za każdą cenę, powodując wzrost cen do takiej wysokości, że system pieniężny załamuje się całkiem.

Mówię o wypadku Niemiec, który cały świat obserwował. Wiele książek opisywało wydarzenia tego czasu. Chociaż nie jestem Niemcem, ale Austriakiem, widziałem wszystko od wewnątrz: W Austrii, warunki nie różniły się dużo od tych w Niemczech; ani też nie różniły się one dużo w innych Europejskich krajach. Przez wiele lat Niemiecki naród wierzył, że ich inflacja była tylko tymczasową sprawą, że skończy się niebawem. Wierzyli temu przez prawie dziewięć lat aż do lata 1923 r. Wtedy, ostatecznie, zaczęli wątpić. Jak inflacja dalej postępowała, ludzie uważali za rozsądniejsze kupować wszystko co jest do nabycia zamiast trzymać pieniądze w kieszeniach. Ponadto, rozumowali, że nie powinno się udzielać pożyczek, ale odwrotnie, że było dobrą ideą być dłużnikiem. W ten sposób inflacja trwała dając powody do dalszej inflacji. I trwało to w Niemczech aż do 28 sierpnia 1923 r.

Ogólnie ludzie wierzyli, że inflacyjne pieniądze są rzeczywistymi pieniędzmi, ale z drugiej strony, spostrzegli, że warunki zmieniły się. Przy końcu niemieckiej inflacji, w końcu lata 1923 r., niemieckie fabryki wypłacały swoim robotnikom rano każdego dnia naprzód za dzień. I pracownik przychodził do fabryki ze swoją żoną, wręczał jej natychmiast swoją płacę – wszystkie miliony, które otrzymał – I ona natychmiast udawała się do sklepu by kupić cokolwiek, wszystko jedno co. Zdawała sobie sprawę, co większość ludzi wiedziało w tym czasie – że na drugi dzień, od jednego dnia do drugiego, marka traciła 50% swojej siły kupna. Pieniądze jak czekolada na gorącej kuchni, topniały w kieszeniach ludzi.

Ta ostatnia faza niemieckiej inflacji nie trwała długo; po kilku dniach, cały koszmar zakończył się; marka była bez wartości i nowy środek płatniczy musiał być ustanowiony. Lord Keynes, ten sam człowiek, który powiedział, że na długą metę wszyscy umrzemy, był jednym z długiego szeregu zwolenników inflacji, autorów dwudziestego wieku. Oni wszyscy pisali przeciwko standardowi złota. Kiedy Keynes atakował standard złota, nazwał go „barbarzyńskim zabytkiem”. I większość ludzi dzisiaj uważa za śmiechu warte mówić o standardzie złota. W Stanach Zjednoczonych, na przykład, jesteś uważany więcej lub mniej za marzyciela jeśli mówisz: „wcześniej lub później Stany Zjednoczone muszą powrócić do standardu złota.” A jednak standard złota ma olbrzymią zaletę: ilość dostarczonych pieniędzy, w systemie standardu złota, jest niezależna od polityki rządów i politycznych partii. To jest przewaga standardu złota. Jest formą zabezpieczającą kraje przeciwko rozrzutnym rządom: jeśli, pod standardem złota żądają od rządu pieniędzy na coś nowego, minister finansów może powiedzieć : „Powiedzcie mi najpierw, skąd wezmę pieniądze na ten dodatkowy wydatek?” W systemie inflacyjnym, nic nie jest łatwiejszego dla polityków niż rozkazać rządowi wydrukowanie takiej ilości pieniędzy jaka jest potrzebna dla ich wydatków. Według Standardu złota wypłacalny rząd ma lepszą sposobność; może powiedzieć do ludzi i polityków: „nie możemy tego zrobić chyba że powiększymy podatki.” Ale w warunkach inflacyjnych, ludzie nabyli zwyczaju patrzenia na rząd jako na instytucję z nieograniczonymi środkami do jego dyspozycji: państwo, rząd może zrobić wszystko. Jeśli, na przykład, naród pragnie zbudowania nowej autostrady, oczekuje się, że rząd ma ją wybudować. Ale skąd rząd otrzyma pieniądze?

Można by powiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych dzisiaj, a nawet w przeszłości, podczas prezydentury McKinley’a – Partia Republikańska więcej lub mniej popierała politykę uczciwego pieniądza i standardu złota, a Demokratyczna partia była za polityką inflacji. Oczywiście nie papierowej inflacji, ale srebra. Był, jednak, Demokratyczny prezydent Stanów Zjednoczonych, Prezydent Cleveland, który przy końcu lat 1880-tych, założył veto sprzeciwiając się decyzji Kongresu wydania małej sumy około 10.000 dolarów – jako pomocy społeczeństwu, które doznało pewnej klęski. I Prezydent Cleveland usprawiedliwił swoje veto pisemnie: „Podczas gdy jest obowiązkiem obywateli wspomagać rząd, nie jest obowiązkiem rządu wspomagać obywateli”. To jest coś co każdy mąż stanu powinien napisać na ścianie w jego urzędzie, aby pokazywać ludziom, którzy przychodzą prosić o pieniądze.

Jestem zaambarasowany koniecznością upraszczania tych problemów. Istnieje tak wiele skomplikowanych problemów w systemie monetarnym, i nie musiałbym napisać tomów o nich, jeśli byłyby tak łatwe jak opisuję je tutaj. Ale podstawy są ściśle te: jeśli zwiększysz ilość pieniędzy, powodujesz obniżenie siły kupna pieniężnej jednostki. To jest, czego ludzie, których prywatne sprawy są niekorzystnie dotknięte, nie lubią. Ludzie, którzy nie korzystają z inflacji są tymi którzy narzekają. Jeśli inflacja jest zła i jeśli ludzie zdają sobie sprawę z tego, dlaczego stała się prawie sposobem życia we wszystkich krajach? Nawet niektóre najbogatsze kraje cierpią z powodu tej choroby. Stany Zjednoczone dzisiaj są nie ulega wątpliwości najbogatszym krajem w świecie z najwyższym poziomem życia. Ale kiedy podróżuje się w Stanach Zjednoczonych słyszy się ustawiczne rozmowy o inflacji i o konieczności jej zatrzymania. Ale oni tylko mówią; oni nie działają.

Przytoczę pewne fakty: po Pierwszej Wojnie Światowej, Wielka Brytania powróciła do przedwojennego parytetu złota funta sterlinga. To jest zrewaluowała funta sterlinga do góry. To zwiększyło siłę kupna zarobków każdego robotnika. W swobodnym rynku nominalne pieniężne zarobki powinny być zmniejszone dla skompensowania podwyższonej wartości funta sterlinga i pracowników realne zarobki nie byłyby obniżone. Nie mamy czasu tutaj na przedyskutowania tego uzasadnienia. Ale związki zawodowe robotników Wielkiej Brytanii nie zdradzały ochoty do akceptowania dostosowania płac za pracę do wyższej siły kupna jednostki pieniężnej, wskutek tego realne stawki płac wzrosły znacznie przez te pieniężne działania. To było poważną katastrofą dla Anglii, ponieważ Wielka Brytania jest w przeważającej mierze przemysłowym krajem, który musi importować surowce, półprodukty, i żywność w celu utrzymania życia, i musi eksportować wyprodukowane towary dla zapłacenia tych importów. Ze wzrostem międzynarodowej wartości funta, ceny brytyjskich towarów wzrosły na zagranicznych rynkach – sprzedaż i eksport zmniejszyły się. Wielka Brytania musiała; faktycznie, wyeliminowała się z rynków światowych wskutek za wysokich cen swoich wyrobów- Związki zawodowe nie mogłyby być pokonane. Znana jest siła związków zawodowych dzisiaj. One mają prawo, praktycznie przywileje, używania gwałtów. I rozkaz związku jest, zatem, powiedzmy, nie mniej ważny niż dekret rządu. Rządowy dekret jest rozkazem dla wymuszenia, którego aparat wymuszania rządu – policja – jest gotowa. Musi się słuchać dekretu rządu, inaczej będzie się miało trudności z policją. Na nieszczęście, mamy teraz, prawie we wszystkich krajach na całym świecie, drugą władzę, która może używać siły: związki zawodowe.

Związki pracowników oznaczają płace za pracę i strajkami wymuszają je w ten sam sposób, w jaki rząd mógłby zadekretować minimum płacy za pracę. Nie będę dyskutował zagadnienia związków teraz; będę mówił o tym później. Chcę tylko skonstatować, że jest polityką związków podwyższać stawki za pracę ponad poziom, które by miały na wolnym rynku pracy. Jako rezultat tej polityki związków, znaczna część potencjalnego kapitału pracy mogłaby być użyta tylko przez ludzi lub przemysły, które są przygotowane ponosić straty. I skoro przedsiębiorstwa nie mogą ponosić strat ciągle, zamykają fabryki i ludzie stają się bezrobotnymi. Ustalanie stawek za pracę ponad poziom, które miałyby na wolnym rynku pracy, zawsze powoduje bezrobocie znacznej części potencjalnego kapitału pracy. W Wielkiej Brytanii, rezultatem wysokich stawek za pracę wymuszonych przez związki pracowników było trwałe bezrobocie, przedłużające się z roku na rok. Miliony pracowników straciło pracę, produkcja obniżyła się. Nawet eksperci byli zakłopotani. W tej sytuacji Brytyjski rząd powziął decyzję, którą uważał za nieodzowną, nagłą decyzję : zdewaluowania środka płatniczego, funta. Rezultatem tego było, że siła kupna stawek płac, na które związki pracowników nalegały, nie była już taką samą. Realne stawki płac, towarowe stawki, były zredukowane. Teraz robotnicy nie mogliby kupić, tak dużo jak mogliby kupić przedtem, nawet chociaż nominalne stawki pozostały te same. W ten sposób, sądzono, realne stawki płac byłyby wróciły do poziomu wolnego rynku i bezrobocie byłoby zanikło.

Ten środek – dewaluacji – zaadoptowały różne inne kraje, jak Francja, Holandia, i Belgia. Jeden kraj nawet uciekł się do tej metody dwa razy w ciągu okresu jednego i pół roku. Tym krajem była Czechosłowacja. Dewaluacja waluty była metodą zrobioną ukradkiem, powiedzmy, dla udaremnienia władzy związków. Nie można by powiedzieć, jakkolwiek, by była rzeczywistym sukcesem. Po kilku latach, ogół ludzi, robotnicy, nawet związki zawodowe, wszyscy zaczęli rozumieć co się dzieje. Zdawali sobie sprawę, że zdewaluowanie pieniędzy zredukowało ich realne stawki płac. Związki miały siłę sprzeciwić się temu. W wielu krajach wstawiły klauzulę w kontrakt stawek płac zabezpieczającą, automatyczny wzrost stawek pieniężnych za pracę, ze zwiększaniem się cen. Nazwano to indeksowaniem. Związki zawodowe zapoznały się z indeksowaniem. Niestety, ta metoda zredukowania bezrobocia, którą rząd Brytyjski zapoczątkował w 1931 r. – a którą później zaadoptowano przez prawie wszystkie ważne rządy – ta metoda „rozwiązania bezrobocia” nie działa już dzisiaj.

W 1936 r. Lord Keynes w swym dziele „General Theory of Employment, Interest and Money” – Ogólna Teoria Zatrudnienia, Procentów i Pieniędzy, niefortunnie podniósł tę metodę – te nagłe zarządzenia okresu między 1929 a 1933 r. – do zasady, do fundamentalnego systemu polityki. I usprawiedliwił ją przez powiedzenie w tym mniej więcej znaczeniu: „Bezrobocie jest złe. Jeśli chce się, aby bezrobocie znikło musi się zdewaluować pieniądz – uciec się do inflacji.” Keynes zdawał sobie sprawę bardzo dobrze, że stawki płac mogą być za wysokie dla rynku, to jest, za wysokie, aby opłacało się pracodawcom zwiększenie ilości zatrudnionych, zatem za wysokie z punktu widzenia ogółu pracującej ludności, ponieważ ze stawkami płac nałożonymi przez związki ponad poziom rynku pracy, tylko część z tych chcących pracować może otrzymać pracę. I Lord Keynes faktycznie, powiedział: „Na pewno masowe bezrobocie, przedłużające się z roku na rok, jest stanem bardzo niezadowalającym”. Ale zamiast sugerować, że stawki płac mogłyby i powinny być dostosowane do warunków rynku, faktycznie powiedział: „jeśli ktoś zdewaluuje pieniądze i robotnicy nie będą dostatecznie sprytni, aby zdawać sobie z tego sprawę, i nie będą stawiać oporu przeciwko spadkowi realnych stawek płac, tak długo jak nominalne stawki płac pozostaną te same.” Innymi słowy, Lord Keynes mówił, że jeśli ktoś otrzyma tę samą ilość funtów sterlingów dzisiaj jaką otrzymał przed zdewaluowaniem pieniędzy, nie będzie zdawał sobie sprawy, że faktycznie otrzymuje mniej. W potocznym języku, Keynes proponował oszukiwanie robotników. Zamiast zdeklarować otwarcie, że stawki płac muszą być dostosowane do warunków rynku – ponieważ, jeśli nie będą, część pracowników nie uniknie pozostania bez pracy – w rzeczywistości Lord Keynes powiedział: „Pełne zatrudnienie może być osiągnięte tylko, jeśli będziecie mieli inflację. Oszukaj robotników.”

Najbardziej interesującym faktem jakkolwiek, jest to, że kiedy (General Theory) Ogólna Teoria Keynes’a była wydana, nie było już możliwe oszukiwać, ponieważ ludzie byli świadomi indeksowania. Ale problem pełnego zatrudnienia pozostał. Co oznacza „pełne zatrudnienie”? Pełne zatrudnienie zależy od nieskrępowanego rynku pracy, który nie jest manipulowany przez związki pracowników lub rząd. Na tym rynku stawki płac dla każdego rodzaju pracy dążą do osiągnięcia poziomu gdzie każdy pracownik, który chce mieć zatrudnienie może je otrzymać i każdy pracodawca może wynająć tylu pracowników ilu potrzebuje. Jeśli jest popyt na pracę, stawka pracy będzie miała skłonność wzrastać, i jeśli mniejsza ilość pracowników jest potrzebna, stawka pracy będzie miała skłonność opadać. Jedyną metodą przez którą położenie „pełnego zatrudnienia” może być osiągnięte to przez utrzymanie nieskrępowanego rynku pracy. To jest ważne dla każdego rodzaju pracy i każdego rodzaju artykułu handlu. Co robi przedsiębiorca, który chce sprzedać artykuły po pięć dolarów za jednostkę? Kiedy nie może go sprzedać po tej cenie, i nie może zatrzymywać towaru, ponieważ musi kupić coś nowego; moda się zmienia, zatem sprzedaje po niższej cenie. Jeśli nie może sprzedać towaru po pięć dolarów, musi sprzedać po cztery. Jeśli nie może sprzedać po cztery, musi sprzedać po trzy. Nie ma innego wyboru, jeśli chce prowadzić przedsiębiorstwo dalej. Może mieć straty, ale te straty są spowodowane faktem, że jego przewidywania rynku na ten produkt nie były trafne. To samo dzieje się z tysiącami młodych ludzi, którzy przychodzą z rolniczych okręgów do miast, próbując zarobić pieniądze. To zdarza się w każdym przemysłowym kraju.

W Stanach Zjednoczonych przychodzą do miasta z myślą, że powinni otrzymać, na przykład, I00 dolarów na tydzień. To może być niemożliwe. Ale jeśli nie może dostać pracy za sto dolarów na tydzień, musi próbować otrzymać pracę za dziewięćdziesiąt lub osiemdziesiąt dolarów, i może nawet mniej. Ale jeśli miałby powiedzieć -jak związki zawodowe to robią – „jedna setka dolarów lub nic”, zatem może pozostać bezrobotnym. Wielu z szukających pracy nie martwi się tym, ponieważ rząd płaci zasiłki bezrobotnym – ze specjalnych podatków nakładanych na pracodawców – które są czasami prawie tak wysokie jak stawki pracy pracownik byłby otrzymał jeśli byłby zatrudniony. Ponieważ pewni ludzie wierzą, że pełne zatrudnienie może być osiągnięte tylko przez inflację, zatem inflacja jest przyjęta w Stanach Zjednoczonych. Ale ludzie dyskutują pytanie: Czy powinniśmy mieć zdrowy pieniądz z bezrobociem, czy inflację z pełnym zatrudnieniem? To jest faktycznie bardzo zdeprawowane rozpatrywanie.

Aby zająć się tym problemem musimy postawić pytanie: Jak można polepszyć warunki pracowników i wszystkich innych grup ludności? Odpowiedź jest: przez utrzymanie swobodnego rynku pracy i w ten sposób osiągnąć pełne zatrudnienie. Naszym dylematem jest, czy rynek ma oznaczać stawki płac lub czy mają być oznaczane przez nacisk i przymus związków? Dylematem nie jest „czy musimy mieć inflację lub bezrobocie?” Ta błędna analiza problemu jest dyskutowana w Anglii, w Europejskich przemysłowych krajach i nawet w Stanach Zjednoczonych. I niektórzy ludzie mówią: „Teraz patrz, nawet Stany Zjednoczone mają inflację. Dlaczego nie powinniśmy także to samo robić.” Tym ludziom powinno się odpowiedzieć przede wszystkim: „Jednym z przywilejów bogatego człowieka jest, że może sobie pozwolić na to by być nierozsądnym dużo dłużej niż biedny człowiek.” I to jest sytuacja Stanów Zjednoczonych. Finansowa polityka Stanów Zjednoczonych jest bardzo zła i staje się gorsza. Może Stany Zjednoczone mogą sobie pozwolić być niemądrymi trochę dłużej niż niektóre inne kraje.

Najważniejszą sprawą do zapamiętania jest, że inflacja nie jest aktem Boga, że inflacja nie jest katastrofą żywiołów lub chorobą, która przychodzi jak plaga. Inflacja jest polityką – zdecydowaną polityką ludzi, którzy uciekają się do inflacji, ponieważ uważają, że jest mniejszym złem niż bezrobocie. Ale faktem jest, że inflacja na krótką metę pozornie „leczy” bezrobocie, a równocześnie przygotowuje na dłuższą metę katastrofę gospodarczą z większym bezrobociem. Zatem, inflacja nie leczy bezrobocia. Inflacja jest polityką. A polityka może być zmieniona. Zatem nie ma powodu do tolerowania inflacji. Jeśli ktoś uważa inflację za zło, zatem powinien powstrzymać się od powodowania inflacji. Powinien zrównoważyć budżet rządu. Oczywiście, publiczna opinia musi to popierać; intelektualiści muszą pomóc ludziom do zrozumienia problemu. Mając poparcie publicznej opinii jest niezawodnie możliwe dla wybranych przez ludzi reprezentantów porzucenie inflacyjnej polityki. Musimy pamiętać, że na długą metę możemy wszyscy umrzeć i na pewno umrzemy. Ale powinniśmy urządzić nasze ziemskie sprawy na krótką metę, w której mamy żyć w najlepszy możliwie sposób. I jednym ze środków koniecznym do tego celu jest porzucenie inflacyjnej polityki.

5. Zagraniczne inwestycje

Niektórzy ludzie nazywają program ekonomicznej wolności negatywnym programem. Oni mówią: „Co wy liberałowie właściwie chcecie? Jesteście przeciwko socjalizmowi, interwencji rządu, inflacji, gwałtom związków zawodowych, ochronnym taryfom… Mówicie nie, do wszystkiego.” Nazwałbym to oświadczenie jednostronnym i płytkim sformułowaniem problemu, bo jest możliwe sformułowanie liberalnego programu w sposób pozytywny.

Jeśli ktoś mówi: „Jestem przeciwko cenzurze,” to nie jest jego negatywne oświadczenie; on popiera prawo autorów do decydowania co chcą publikować bez wtrącania się rządu. To nie jest negatywizm to jest ściśle wolność decyzji. Ma się rozumieć, kiedy używam terminu „liberalny” odnośnie do warunków ekonomicznego systemu, rozumiem liberalny w starym klasycznym sensie słowa.

Dzisiaj, większość ludzi uważa znaczne różnice w poziomie życia między wieloma krajami, jako niezadowalające. Dwieście lat temu, warunki w Wielkiej Brytanii były dużo gorsze niż one są dzisiaj w Indiach. Ale Brytyjczycy w 1750 r. nie nazywali siebie – nierozwiniętym” lub „zacofanym” krajem, ponieważ nie mogli porównać warunków ich kraju z tymi krajami, w których ekonomiczne warunki były bardziej zadawalające.

Dzisiaj wszyscy ludzie, którzy nie osiągnęli średniego standardu życia Stanów Zjednoczonych wierzą, że jest coś złego z ich własną ekonomiczną sytuacją. Wiele z tych krajów nazywa siebie „rozwijającymi” się krajami i, jako tacy, proszą o pomoc od tak zwanych rozwiniętych lub nawet „nadmiernie”rozwiniętych krajów. Pozwólcie mi wyjaśnić realność tej sytuacji. Standard życia jest niższy w tak zwanych rozwijających się krajach, ponieważ średni zarobek za ten sam rodzaj pracy jest niższy w tych krajach niż jest w niektórych krajach Zachodniej Europy, Kanady, Japonii, a specjalnie w Stanach Zjednoczonych.

Jeśli spróbujemy znaleźć powody tej różnicy, musimy zdawać sobie sprawę, że to nie jest z powodu niższości robotników lub innych zatrudnionych pracowników. Przeważa wśród pewnych grup Północno Amerykańskich robotników, skłonność wierzenia, że oni sami są lepsi niż inni ludzie – że to jest ich własna zasługa, że otrzymują wyższe zapłaty niż inni ludzie. Byłoby tylko konieczne dla amerykańskiego robotnika odwiedzić inny kraj – powiedzmy, Włochy, skąd wielu amerykańskich robotników przyszło – w celu odkrycia, że to nie jest jego personalna kwalifikacja, ale warunki w kraju, które umożliwiają mu wyższą płacę.

Jeśli człowiek z Sycylii emigruje do Stanów Zjednoczonych, bardzo prędko może otrzymać płacę, która jest normalną w Stanach Zjednoczonych. I jeśli ten sam człowiek powróci do Sycylii zauważy, że jego pobyt w Stanach Zjednoczonych nie dał mu kwalifikacji, która by mu pozwoliła otrzymać wyższą płacę w Sycylii niż jego współobywatele. Ani też nie można wytłumaczyć tą ekonomiczną sytuację przez przyjęcie jakiejkolwiek niższości ze strony przedsiębiorców poza Stanami Zjednoczonymi. Jest faktem, że poza Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Zachodnią Europą, i pewnymi częściami Azji wyposażenie fabryk i technologiczne metody używane są, na ogół, niższe od tych w Stanach Zjednoczonych. Ale to nie jest z powodu ignorancji przedsiębiorców w tych „nierozwiniętych” krajach. Oni wiedzą dobrze, że fabryki w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie są dużo lepiej wyekwipowane. Oni sami wiedzą wszystko o technologii, i jeśli nie wiedzą, mają sposobność nauczyć się z książek i technicznych periodyków, które rozpowszechniają te wiadomości.

Stwierdzam ponownie, to nie jest osobista niższość lub ignorancja. Różnicą jest podaż kapitałów, ilość dostępnych kapitałowych produktów. Innymi słowy, kwota kapitału zainwestowana na jednostkę ludności jest większa w tak zwanych przodujących narodach niż w rozwijających się. Przedsiębiorca nie może płacić pracownikowi więcej niż kwotę dodaną jego pracą do wartości produktu. Nie może płacić więcej, niż klienci są gotowi płacić za dodatkową pracę jego indywidualnego robotnika. Jeśli płaci mu więcej, nie odzyska swojego wydatku od klienta. Ponosi stratę i, jak zwracałem uwagę wielokrotnie, i jak każdy wie, przedsiębiorca, który ponosi straty musi zmienić swoje metody prowadzenia przedsiębiorstwa, lub zbankrutować. Ekonomiści opisują ten stan spraw przez powiedzenie „stawki płac są oznaczane przez marginesową produkcyjność pracy.” To jest tylko inne wyrażenie tego, co powiedziałem przedtem. To jest że skala płac jest zdeterminowana przez kwotę ludzkiej pracy zwiększającą wartość produktu.

Jeśli człowiek pracuje używając lepszych i bardziej wydajnych narzędzi, zatem może wykonać w jednej godzinie dużo więcej niż człowiek, który pracuje jedną godzinę narzędziami mniej wydajnymi. Jest oczywiste, że 100 ludzi pracując w amerykańskiej fabryce obuwia wyekwipowanej w najbardziej nowoczesne narzędzia produkuje dużo więcej w tym samym czasie niż szewcy w Indiach, którzy muszą pracować przestarzałymi narzędziami w mniej wyszukany sposób. Pracodawcy we wszystkich tych rozwijających się narodach wiedzą bardzo dobrze, że lepsze narzędzia byłyby uczyniły ich własne przedsiębiorstwa bardziej dochodowe. Chcieliby budować więcej i lepsze fabryki. Jedna rzecz, która przeszkadza im to uczynić jest brak kapitału.

Różnica między mniej rozwiniętymi i więcej rozwiniętymi narodami jest kwestią czasu: Brytyjczycy zaczęli oszczędzać wcześniej niż inne narody: oni także zaczęli gromadzenie kapitału i inwestowanie go w przedsiębiorstwach. Ponieważ zaczęli wcześniej, był wyższy standard życia w Wielkiej Brytanii kiedy, we wszystkich innych Europejskich krajach, był ciągle niższy. Stopniowo, wszystkie inne narody zaczęły zapoznawać się z brytyjskimi warunkami, i nie było trudno dla nich odkryć powód bogactwa Wielkiej Brytanii. Zaczęli naśladować metody brytyjskich przedsiębiorstw. Skoro inne narody zaczęły później, i skoro Brytyjczycy nie przestali inwestować kapitału to pozostawiało dużą różnicę miedzy warunkami w Anglii i warunkami w tych innych krajach. Ale stało się coś co spowodowało zanik wyprzedzającego zrywu Wielkiej Brytanii. Co stało się było największym wydarzeniem w historii dziewiętnastego wieku i to oznacza nie tylko w historii indywidualnego kraju. Tym wielkim wydarzeniem był rozwój, w dziewiętnastym wieku, zagranicznych inwestycji.

W 1817 r., wielki brytyjski ekonomista Ricardo ciągle uważał za rzecz oczywistą, że kapitał może być inwestowany tylko w granicach pewnego kraju i że kapitaliści nie będą się starać inwestować za granicą. Ale kilkadziesiąt lat później, inwestycje za granicą zaczęły odgrywać najważniejszą rolę w sprawach świata. Bez inwestycji kapitału, byłoby konieczne dla narodów mniej rozwiniętych niż Wielka Brytania, zaczynać z metodami i technologią, z którymi Brytyjczycy zaczynali, w początkach i w połowie osiemnastego wieku, i powoli, krok za krokiem – zawsze daleko poniżej technologicznego poziomu brytyjskiej ekonomii -próbować naśladować to co Brytyjczycy zrobili. Zajęłoby tym krajom wiele, wiele dziesięcioleci osiągnięcie standardu technologicznego rozwoju, który W. Brytania osiągnęła sto lat lub wcześniej przed nimi. Ale wielkim wydarzeniem, które pomogło wszystkim tym krajom, były zagraniczne inwestycje.

Zagraniczne inwestycje oznaczają, że brytyjscy kapitaliści inwestowali brytyjskie kapitały w innych częściach świata. Inwestowali wpierw w tych Europejskich krajach które, z punktu widzenia W. Brytanii, nie posiadały kapitału i były zacofane w ich rozwoju. Jest dobrze znanym faktem, że koleje większości europejskich krajów, i także Stanów Zjednoczonych były budowane za pomocą brytyjskiego kapitału, to samo stało się w Argentynie. Spółki akcyjne wytwórni gazu w wielu miastach Europy były także brytyjskie. Około 1870 r., brytyjski autor i poeta krytykował swoich współobywateli. Powiedział: „Brytyjczycy stracili swój stary wigor i nie mają już nowych idej. Nie są już więcej ważnym i przodującym narodem w świecie”. Na co Herbert Spencer, wielki socjolog odpowiedział: „Patrzmy na Europejski kontynent, wszystkie europejskie stolice mają światło, ponieważ brytyjskie spółki gazowe zaopatrzyły je w gaz.” Dalej odpowiadając temu brytyjskiemu krytykowi, Spencer dodał: „mówi pan, że Niemcy są daleko na przodzie przed Wielką Brytanią. Ale popatrz na Niemcy, nawet Berlin, stolica Niemieckiej Rzeszy, stolica Geist’a, byłaby w ciemnościach, gdyby Brytyjska spółka gazu, nie wkroczyła do kraju i nie oświetliła ulic”. W ten sposób, brytyjski kapitał wybudował koleje i wiele gałęzi przemysłu w Stanach Zjednoczonych. I, oczywiście, tak długo jak kraj importuje kapitał, jego bilans handlowy jest, co nie-ekonomiści nazywają „niepomyślnym”. To znaczy, że ma większy import niż eksport. Przyczyną „pomyślnego” bilansu handlowego W. Brytanii było to, że brytyjskie fabryki wysyłały różne rodzaje wyposażeń przemysłowych do Stanów Zjednoczonych, i te wyposażenia nie były zapłacone gotówką, ale przez nabywanie udziałów (akcji) w amerykańskich przedsiębiorstwach.

Ten okres trwał w historii Stanów Zjednoczonych na ogół aż do 1890-tych lat. Ale kiedy Stany Zjednoczone z pomocą brytyjskiego kapitału – i później z pomocą ich własnej pro-kapitalistycznej polityki – rozwinęły własny ekonomiczny system w bezprzykładny sposób, Amerykanie zaczęli kupować z powrotem kapitał w akcjach, które kiedyś sprzedali obcokrajowcom. Wtedy Stany Zjednoczone miały nadwyżkę eksportu ponad import. Różnica była zapłacona przez importacje – przez odkupienie, repatriację, jak kiedyś to zwano – amerykańskich ogólnych akcji. Ten okres trwał aż do I-szej Wojny Światowej. Co się stało później jest inną sprawą. To jest historia amerykańskich subwencji dla walczących krajów w czasie, między, i po dwu światowych wojnach: pożyczki, i inwestycje, które Stany Zjednoczone zrobiły w Europie, w dodatku do (Lend – Lease) Ustawy o pożyczce i dzierżawie, zagraniczna pomoc, Plan Marshall’a, żywność, którą posyłano za granicę, i inne subsydia.

Podkreślam to, ponieważ ludzie czasami wierzą, że jest czymś haniebnym lub degradującym mieć obcy kapitał pracujący w ich krajach. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że we wszystkich krajach, z wyjątkiem Anglii obcy kapitał inwestycyjny odgrywał znaczną rolę w rozwoju nowoczesnych przemysłów. Jeśli mówię, że zagraniczne inwestycje były największymi historycznymi wydarzeniami w dziewiętnastym wieku, to chcę podkreślić, że wszystkie te ulepszenia nie mogły byłyby powstać, jeśli by nie było żadnych zagranicznych inwestycji. Wszystkie koleje, porty, fabryki i kopalnie w Azji, Kanał Sueski i wiele innych przedsięwzięć w Zachodniej Półkuli, nie byłoby zbudowane, gdyby nie było zagranicznych inwestycji.

Zagraniczne inwestycje są robione w nadziei, że nie będą wywłaszczone. Nikt nie byłby inwestował niczego jeśliby wiedział z góry, że ktoś mógłby wywłaszczyć jego inwestycje. W tym czasie kiedy te zagraniczne inwestycje były robione w dziewiętnastym, i na początku dwudziestego wieku, nie było mowy o wywłaszczaniu. Od początku, niektóre kraje okazywały pewną wrogość do obcego kapitału, ale w przeważnej części, zdawali sobie sprawę z olbrzymich korzyści osiąganych z tych obcych inwestycji. W pewnych wypadkach, te zagraniczne inwestycje nie były robione wprost w krajach przemysłowych, ale pośrednio jako pożyczki udzielane krajowym rządom. Zatem to rząd krajowy biorący pożyczkę inwestował ją w krajowym przemyśle. Tak było, na przykład, w wypadku Rosji. Jedynie z politycznych względów Francuzi zainwestowali, w dwu dziesięcioleciach przed I-szą Wojną Światową, około 20 miliardów złotych franków, pożyczając je głównie Rosyjskiemu rządowi. Wszystkie wielkie przedsięwzięcia rosyjskiego rządu – na przykład, kolej łącząca Rosję od Uralskich Gór, przez lód i śniegi Syberii, do Pacyfiku – była budowana przeważnie z zagranicznego kapitału pożyczonego rosyjskiemu rządowi. Musimy zrozumieć, że Francuzi nie przewidywali, że pewnego dnia, będzie tam komunistyczny rosyjski rząd, który po prostu oświadczy, że nie będzie płacił długów zaciągniętych przez ich poprzednika, carski rząd.

Począwszy od I-szej Wojny Światowej, zaczął się w całym świecie okres otwartej wojny przeciwko obcym inwestycjom. Skoro nie ma środka do przeszkodzenia rządowi w wywłaszczaniu zainwestowanego kapitału, nie istnieje w świecie dzisiaj praktycznie żadna prawna ochrona dla zagranicznych inwestycji. Kapitaliści nie przewidzieli tego. Jeśliby kapitaliści krajów eksportujących kapitał zdawali sobie sprawę z tego, wszystkie zagraniczne inwestycje byłyby zakończyły się czterdzieści lub pięćdziesiąt lat temu. Ale kapitaliści nie wierzyli, aby jakikolwiek kraj był tak nieetyczny aby nie uznał długów, wywłaszczał i konfiskował zagraniczny kapitał. Tymi poczynaniami, nowy rozdział zaczął się w ekonomicznej historii świata.

Z końcem wielkiego okresu w dziewiętnastym wieku kiedy zagraniczny kapitał pomógł rozwinąć, we wszystkich częściach świata, nowoczesne metody transportu, wytwórczości, kopalnictwa, i rolnictwa, przyszła nowa era, w której rządy i polityczne partie uważały zagranicznego inwestora za wyzyskiwacza, który powinien być wyrzucony z kraju. W tym anty-kapitalistycznym nastawieniu Rosjanie nie byli jedynymi grzesznikami. Znane jest, na przykład, wywłaszczenie amerykańskich kopalń ropy naftowej w Meksyku, i wszystkie wypadki, jakie miały miejsce w tym kraju (Argentynie), o których nie mam potrzeby dyskutować.

Sytuacja w świecie dzisiaj, wytworzona przez system wywłaszczania zagranicznego kapitału, polega albo na bezpośrednim lub na pośrednim wywłaszczaniu przez kontrolę wymiany waluty lub dyskryminację podatkową. To jest główny problem rozwijających się narodów. Weźmy na przykład, największy z tych narodów: Indie. W brytyjskim systemie, brytyjski kapitał – w przeważającej mierze, ale też kapitał innych europejskich narodów — był inwestowany w Indiach. Brytyjczycy eksportowali do Indii coś innego co także powinno się wspomnieć w związku z tym problemem, a mianowicie, eksportowali do Indii nowoczesne metody zwalczania chorób zakaźnych. Wynikiem tego był ogromny przyrost ludności i odpowiadające temu, powiększenie krajowych kłopotów. Chcąc zaradzić takiej pogarszającej się sytuacji, Indie uciekły się do wywłaszczania jako środka zaradczego dla ich problemów. Ale nie były to wprost wywłaszczenia; rząd nękał zagranicznych kapitalistów, krępując ich w inwestycjach w taki sposób, że ci zagraniczni inwestorzy byli zmuszani do sprzedania swoich inwestycji.

Indie mogłyby, oczywiście, gromadzić kapitał inną metodą: mianowicie, metodą krajowego gromadzenia kapitału. Ale Indie są tak samo wrogo usposobione do krajowej akumulacji kapitału jak i do zagranicznych kapitalistów. Indyjski rząd mówi, że chce uprzemysłowić Indie, ale co naprawdę ma na myśli, to jest to, że chce wprowadzić socjalistyczne (państwowe) przedsięwzięcia. Kilka lat temu sławny mąż stanu Jawaharlal Nehru wydał zbiór swoich przemówień. Książka była wydana w intencji uczynienia zagranicznych inwestycji w Indiach bardziej atrakcyjnymi. Indyjski rząd nie jest przeciwny zagranicznym inwestycjom zanim są one zainwestowane. Wrogość zaczyna się kiedy one są już zainwestowane. W jego książce – przytaczam dosłownie – Mr. Nehru powiedział: „Oczywiście, my pragniemy uspołeczniać. Ale my nie sprzeciwiamy się prywatnej przedsiębiorczości. Pragniemy zachęcać w każdy sposób prywatne przedsięwzięcia. Pragniemy obiecać przedsiębiorcom, którzy inwestują w naszym kraju, że nie wywłaszczymy ich ani nie uspołecznimy ich przedsiębiorstw przez dziesięć lat, może przez dłuższy czas.” I, on myślał, że to było zaproszeniem inwestorów do Indii! Problem – jak wiecie – jest gromadzenie krajowego kapitału.

We wszystkich krajach dzisiaj istnieją bardzo wysokie podatki na korporacje (spółki akcyjne). Faktycznie, istnieją dwukrotne podatki na spółki akcyjne (korporacje). Najpierw, zyski korporacji są opodatkowane bardzo wysoko, i dywidendy, które wypłacają korporacje swoim udziałowcom są opodatkowane ponownie. I to jest zrobione w progresywny sposób – (im większa dywidenda tym wyższy procent podatku). Progresywne opodatkowanie dochodu i zysków znaczy, że ściśle ta część dochodu, którą ludzie byliby oszczędzili i zainwestowali jest zabrana przez rządowy podatek. Weźmy przykład ze Stanów Zjednoczonych.

Kilka lat temu, był podatek na „nadmierny zysk”, co znaczyło, że z dolara zarobionego, korporacja zatrzymywała tylko osiemnaście centów. Kiedy te osiemnaście centów były wypłacone udziałowcom, ci co mieli dużą ilość udziałów musieli płacić z tego następne sześćdziesiąt lub osiemdziesiąt lub nawet większy procent podatku. Z jednego dolara zysku zatrzymali około siedem centów a dziewięćdziesiąt trzy centy zabrał rząd. Z tych dziewięćdziesięciu trzech centów, większa część byłaby oszczędzona i inwestowana. Zamiast tego rząd użył je na bieżące wydatki. To jest polityka Stanów Zjednoczonych.

Sądzę, że wyjaśniłem dokładnie, że polityka Stanów Zjednoczonych nie jest przykładem do naśladowania przez inne kraje. Ta polityka Stanów Zjednoczonych jest gorsza niż zła – jest obłąkana. Chciałbym jedynie do tego dodać, że bogaty kraj może sobie pozwolić więcej na złą politykę niż ubogi kraj. W Stanach Zjednoczonych, pomimo tych wszystkich metod podatkowania, istnieje ciągle jeszcze pewne dodatkowe gromadzenie kapitału i istnieje ciągle jeszcze pewne dodatkowe gromadzenie kapitału i inwestycji każdego roku i zatem istnieje ciągle dążenie w kierunku polepszenia standardu życia. Ale w wielu innych krajach problem jest bardzo krytyczny. Nie ma tam żadnego – lub wystarczającego – krajowego oszczędzania, a kapitał inwestycyjny zza granicy jest poważnie zredukowany przez fakt, że te kraje są otwarcie wrogo usposobione do inwestycji zagranicznych. Jak mogą mówić o uprzemysłowieniu, o konieczności rozwijania nowych wytwórni, o ulepszaniu wzajemnych stosunków, podnoszeniu poziomu życia, o wyższych stawkach płacy, lepszych urządzeniach transportowych, jeśli te kraje postępują w sposób, który będzie miał skutki całkiem odwrotne. Co ich polityka aktualnie osiągnie to całkowite przeszkadzanie lub zwolnienie gromadzenia krajowego kapitału i robienie przeszkód zagranicznym kapitałom. Końcowy rezultat jest z pewnością bardzo zły. Taka sytuacja musi przynieść utratę zaufania zagranicznych inwestycji w świecie. Nawet jeśliby kraje, których to dotyczy miały zmienić swoje praktyki natychmiast i miały robić wszystkie możliwe obietnice, jest bardzo wątpliwe, czy mogłyby raz jeszcze pobudzić zagranicznych kapitalistów do inwestowania. Istnieją, oczywiście, pewne metody dla uniknięcia tych konsekwencji. Można by ustanowić pewien międzynarodowy statut, a nie porozumienie tylko, który by wycofał zagraniczne inwestycje z pod narodowej jurysdykcji. To jest coś co organizacja Zjednoczonych Narodów mogłaby zrobić. Ale organizacja Zjednoczonych Narodów jest po prostu miejscem zebrań dla bezużytecznych dyskusji.

Zdając sobie sprawę z ogromnej doniosłości zagranicznych inwestycji, zdając sobie sprawę, że tylko zagraniczne inwestycje mogą przynieść polepszenie politycznych i ekonomicznych warunków świata, należałoby próbować zrobienia czegoś z punktu widzenia prawa międzynarodowego. To jest technicznie prawny problem, który tylko nadmieniam, ponieważ sytuacja nie jest beznadziejna. Jeśli świat rzeczywiście pragnie uczynić możliwym, dla rozwijających się krajów, podniesienie standardu życia do poziomu amerykańskiego sposobu życia, to mogłoby być urzeczywistnione. Jest tylko konieczne zdawać sobie sprawę jak to mogłoby być dokonane.

Czego brakuje w celu uczynienia, rozwijających się krajów, tak prosperującymi jak Stany Zjednoczone, to przede wszystkim brak kapitału – i, oczywiście, wolności jego właściwego użycia, w dyscyplinie wolnego rynku, a nie w dyscyplinie rządu. Te narody muszą gromadzić kapitał, i one muszą umożliwić zagranicznemu kapitałowi przyjście do ich krajów. Co się tyczy rozwoju krajowych oszczędności, jest koniecznością wspomnieć ponownie, że krajowe oszczędności dokonywane przez ogół ludności nasuwają wniosek stałej wartości jednostki waluty. To oznacza nieobecność jakiegokolwiek rodzaju inflacji. Wielka część kapitału pracującego w amerykańskich przedsiębiorstwach jest własnością pracowników samych, i innych ludzi o skromnych dochodach. Miliardy i miliardy wkładów oszczędnościowych, obligacji (pożyczek) i polis ubezpieczeniowych finansują te przedsiębiorstwa. Na amerykańskim rynku pieniężnym, już nie banki, ale ubezpieczeniowe instytucje, są największymi pieniężnymi pożyczkodawcami. I pieniądze instytucji ubezpieczeniowych są – nie według prawa, ale ekonomicznie – własnością ubezpieczonych. I praktycznie każdy w Stanach Zjednoczonych jest ubezpieczony w taki lub inny sposób.

Wstępnym warunkiem dla większej ekonomicznej równości w świecie jest uprzemysłowienie. A to jest możliwe tylko przez zwiększenie inwestycyjnego kapitału, zwiększenie gromadzenia kapitału. Będziecie zdziwieni, że nie wspomniałem o zarządzeniach, które są uważane za naczelną metodę uprzemysłowienia kraju – mam na myśli … protekcjonizm Ale taryfy celne i kontrola wymiany walut są ściśle środkami do przeszkodzenia importu kapitału do kraju i do jego uprzemysłowienia. Jedyna droga do zwiększenia uprzemysłowienia jest mieć więcej kapitału. Protekcjonizm może tylko skierować inwestycje od jednej gałęzi przedsiębiorstwa do innej gałęzi. Protekcjonizm, sam w sobie, nie dodaje nic do kapitału kraju. Aby zacząć nową fabrykę potrzebny jest kapitał. Dla ulepszenia już istniejącej fabryki, potrzebny jest kapitał, a nie taryfy celne.

Nie chcę dyskutować całego problemu wolnego handlu lub protekcjonizmu. Spodziewam się, że większość waszych podręczników z ekonomii przedstawia je we właściwy sposób. Protekcja celna nie zmienia ekonomicznej sytuacji w kraju na lepszą. I czego na pewno nie zmienia na lepsze, to problemu organizacji związków zawodowych. Jeśli warunki bytu są niezadowalające, jeśli stawki płac są niskie, jeśli pracownik zarabiający w pewnym kraju patrzy na Stany Zjednoczone i czyta co tam się dzieje, jeśli widzi na filmie jak dom przeciętnego Amerykanina jest umeblowany i zaopatrzony we wszystkie nowoczesne wygody, może być zazdrosny. Ma zupełną rację mówiąc: „Powinniśmy mieć to samo.” Ale jedyną drogą do osiągnięcia tego jest przez zwiększenie ilości kapitału. Związki zawodowe używają gwałtu przeciwko przedsiębiorcom i przeciwko ludziom chcącym pracować nazywając ich łamaczami strajków. Pomimo używania siły i gwałtów, związki, jakimkolwiek sposobem nie mogą nieustannie podwyższać zarobków wszystkim pracującym. Tak samo bezskuteczne są dekrety rządu ustalające minimalne stawki zarobków. Co związki powodują, to jeśli uda im się podwyższyć płace, jest niezmienne, trwałe bezrobocie. Ale związki nie mogą uprzemysłowić kraju, nie mogą podnieść standardu życia pracowników. I to jest decydujący punkt: trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie zarządzenia polityczne kraju, które mają na celu polepszyć poziom życia ludności, muszą być skierowane do zwiększania kapitału zainwestowanego na głowę ludności. Ta na głowę ludności inwestycja kapitału ciągle wzrasta w Stanach Zjednoczonych, pomimo wszystkich złych posunięć politycznych. I to samo jest prawdą w Kanadzie i niektórych Zachodnio-Europejskich krajach. Ale niefortunnie zmniejsza się w krajach jak Indie.

Czytamy każdego dnia w gazetach, że ludność świata zwiększa się o około 45 milionów – lub nawet więcej – w ciągu roku. I czym się to skończy? Jakie będą rezultaty i konsekwencje’? Pamiętajmy co powiedziałem o Wielkiej Brytanii. W 1750 r. Brytyjczycy wierzyli, że sześć milionów stanowiło olbrzymie przeludnienie Wysp Brytyjskich, i że prowadziło do głodu i plag. Ale tuż przed ostatnią wojną w 1939 r., pięćdziesiąt milionów ludzi żyło na Wyspach Brytyjskich, i standard życia był bez porównania wyższy niż był w 1750 r. To był skutek tego co nazywają uprzemysłowieniem – raczej niedostateczne wyrażenie. Postęp Brytanii spowodowała zwiększona inwestycja kapitału na głowę ludności.

Jak powiedziałem przedtem… istnieje tylko jedna droga, na której naród może osiągnąć zamożność: jeśli zwiększy kapitał, zwiększy marginesową produktywność pracy, i efektem będzie wzrost realnych zarobków. W całym świecie przy nie ograniczonej emigracji, byłaby tendencja w kierunku wyrównania stawek płac. Gdyby nie było przeszkód w przesiedlaniu się ludzi dzisiaj, prawdopodobnie dwadzieścia milionów ludzi próbowałoby osiągnąć Stany Zjednoczone każdego roku w celu zarabiania wyższych stawek płac. Przypływ zredukowałby stawki płac w Stanach Zjednoczonych a podwyższył w innych krajach. Nie mam czasu zająć się problemem stawiania przeszkód emigracji (przesiedlaniu się ludzi). Ale pragnę powiedzieć, że jest inna metoda w kierunku wyrównywania stawek płac w całym świecie. Tą inna metodą, która działa w nieobecności swobodnej emigracji, jest emigracja kapitału.

Kapitaliści mają tendencje przenoszenia się do tych krajów, w których znajduje się obfitość rąk do pracy i w których płaca jest umiarkowana (a przede wszystkim, gdzie istnieje wolność dysponowania kapitałem bez obawy jego wywłaszczenia lub skonfiskowania). I przez fakt, że oni przynosząc kapitał do tych krajów, powodują tendencję wzrostu stawek płac. To pracowało w przeszłości, i będzie pracowało w przyszłości, w ten sam sposób. Kiedy brytyjski kapitał był po raz pierwszy zainwestowany powiedzmy w Austrii lub Boliwii, stawki płac tam były dużo niższe niż w W. Brytanii. Ale dodatkowa inwestycja spowodowała dążenie w kierunku wyższych stawek płac w tych krajach. I taka tendencja przeważała w całym świecie.

Jest dobrze znanym faktem, że jak tylko, na przykład, The United Fruit Company przeniosła się do Gwatemali, rezultatem była ogólna tendencja w kierunku wyższych stawek płac, co zmusiło innych pracodawców do płacenia wyższych stawek płac także. Zatem, nie ma zupełnie powodu by być pesymistycznym pod względem przyszłości „nierozwiniętych” krajów. Zupełnie zgadzam się z komunistami i związkami zawodowymi, kiedy oni mówią: „Co jest potrzebne to podniesienie standardu życia.” Nie dawno temu, w książce wydanej w Stanach Zjednoczonych, pewien profesor powiedział: „Mamy obecnie dostatecznie dużo wszystkiego, dlaczego ludzie w świecie mają pracować ciągle tak ciężko? Mamy już wszystko.” Nie mam wątpliwości, że ten profesor ma wszystko. Ale są inni ludzie w innych krajach, także wielu ludzi w Stanach Zjednoczonych, którzy pragną i powinni mieć lepszy standard życia. Poza Stanami Zjednoczonymi – w Łacińskiej Ameryce, i jeszcze bardziej w Azji i Afryce – każdy życzy sobie widzieć polepszone warunki w jego własnym kraju. Wyższy standard życia także przynosi wyższy poziom kultury i cywilizacji. Tak, zupełnie zgadzam się z końcowym celem podniesienia standardu życia wszędzie. Ale nie zgadzam się ze środkami jakie mają być przedsięwzięte dla osiągnięcia tego celu. Jakie środki osiągną ten cel? Nie protekcyjne cła, nie interwencje rządu, nie socjalizm, i nie gwałty z pewnością związków zawodowych, eufemistycznie nazwane kolektywnym targowaniem się, które faktycznie, jest targowaniem z rewolwerem przy głowie pracodawcy. Jest tylko jedna droga, jak ja to widzę, do osiągnięcia tego celu – powszechnego podniesienia standardu życia. Jest to droga z początku uciążliwa, działająca powoli, ale z czasem nabiera przyspieszenia – droga gromadzenia kapitału!

Niektórzy ludzie mogą mówić, ta droga jest za powolna. Ale nie istnieje krótka droga do ziemskiego raju. Wymaga czasu, i trzeba pracować. Ale nie wymaga tak dużo czasu jak ludzie myślą, i ostatecznie wyrównanie standardu życia przyjdzie. Około 1840 r., w zachodniej części Niemiec – w Szwabii i Wirtembergii, która była jedną z najbardziej uprzemysłowionych stref w świecie – mówiono: „Nigdy nie osiągniemy poziomu Brytyjczyków. Anglicy mają przewodniczy start, i będą zawsze na przedzie.” Trzydzieści lat później Brytyjczycy powiedzieli: „Niemiecki standard szybko rośnie i zbliża się do naszego”. I dzisiaj niemiecki dochód na głowę ludności nie jest niższy niż Wielkiej Brytanii. W centrum Europy, jest mały kraj Szwajcaria, którą natura wyposażyła bardzo ubogo. Nie ma kopalń węgla, nie ma minerałów, i żadnych naturalnych bogactw. Ale jej mieszkańcy, poprzez wieki, nieprzerwanie prowadzili kapitalistyczną politykę. Osiągnęli najwyższy standard życia w kontynentalnej Europie, i ich kraj wybija się jako jeden z wielkich centrów cywilizacji świata. Nie widzę dlaczego taki kraj jak Argentyna – która jest dużo większa niż Szwajcaria zarówno jeżeli chodzi o ilość ludzi i obszar – nie mogłaby osiągnąć tego samego standardu życia po pewnej ilości lat dobrych decyzji politycznych. Ale – jak podkreślałem – decyzje polityczne muszą być dobre.

6. Zapatrywania polityczne i idee

W Wieku Oświecenia, w latach w których Północna Ameryka utrwaliła swoją niezawisłość, i kilka lat później, kiedy hiszpańskie i portugalskie kolonie zostały przekształcone w niezależne państwa, przeważający nastrój w Zachodniej cywilizacji był optymistyczny. W tym czasie wszyscy filozofowie i mężowie stanu byli całkowicie przekonani, że żyją na początku nowej ery zamożności, postępu i wolności. W tym okresie ludzie oczekiwali, że nowe polityczne instytucje – konstytucyjne reprezentatywne rządy ustanowione przez wolne narody Europy i Ameryki – będą działały w bardzo korzystny sposób, i że ekonomiczna wolność będzie nieprzerwanie polepszać materialne warunki ludzkości. Wiemy bardzo dobrze, że niektóre z tych oczekiwań były za optymistyczne. Jest na pewno prawdą, że doświadczyliśmy, w dziewiętnastym i dwudziestym wieku, niespotykanego dotychczas polepszenia w ekonomicznych warunkach bytu, umożliwiających dużo większej ilości ludzi życie na dużo wyższym poziomie. Ale także wiemy, że wiele z nadziei filozofów osiemnastego wieku zostały w przykry sposób zniweczone – nadzieje, że nie będzie więcej wojen i że rewolucje staną się niepotrzebne. Te oczekiwania nie były zrealizowane. Podczas dziewiętnastego wieku, był okres kiedy wojny zmniejszyły się zarówno w liczbie i surowości. Ale dwudziesty wiek przyniósł powrót do wojowniczego charakteru życia, i możemy niestety, powiedzieć, że nie jesteśmy jeszcze przy końcu tragicznych doświadczeń jakie ludzkość będzie przeżywać. Konstytucyjny system, który zaczął się przy końcu osiemnastego wieku zawiódł ludzkość.

Większość ludzi – także większość autorów – którzy zajmowali się tym problemem wydawała się myśleć, że nie było związku między ekonomiczną a polityczną stroną problemu. Dlatego, mieli raczej skłonność do zajmowania się bardzo szczegółowo rozkładem parlamentaryzmu: – rządu reprezentantów wybranych przez ludzi – jak gdyby to zjawisko było zupełnie niezależne od ekonomicznej sytuacji i ekonomicznych idei, które określają działalność ludzi. Ale taka niezależność nie istnieje. Człowiek nie jest kimś, kto posiada po jednej stronie ekonomiczne, a po drugiej stronie polityczne ideje. Faktycznie polityczne wydarzenia są nieuniknioną konsekwencją zmian w ekonomicznych posunięciach polityków.

Idee, które kierowały politykami, filozofami i prawnikami, którzy w XVIII-tym i na początku XIX-go wieku wypracowali podstawowe zasady nowego politycznego systemu, wyszli z założenia, że w narodzie wszyscy uczciwi obywatele mają te same ostateczne cele. Tym ostatecznym celem, któremu wszyscy przyzwoici ludzie powinni być oddani, jest dobro całego narodu, jak również dobro innych narodów – rzecznicy tych moralnych i politycznych zasad byli całkowicie przekonani, że wolny naród nie jest zainteresowany w podboju. Uważali partyjne konflikty za naturalne wydarzenia, ponieważ zawsze istnieją różnice opinii dotyczące najlepszego sposobu prowadzenia spraw państwa. Ludzie, którzy mieli podobne opinie o państwowych problemach, współpracowali ze sobą i tą współpracą nazwano partią. Ale partyjna struktura nie była niezmienna. Nie zależała od stanowiska indywidualnych ludzi w całej społecznej strukturze. Mogła się zmienić jeśli ludzie przekonali się, że ich oryginalne stanowisko było oparte na błędnym założeniu, na błędnych ideach.

Z tego punktu widzenia, wielu uważało dyskusje podczas wyborczej kampanii i później w ustawodawczych zgromadzeniach jako ważny polityczny czynnik. Mowy członków ciał ustawodawczych nie były uważane tylko za oświadczenie mówiące światu co polityczna partia chce. Natomiast były uważane, jako usiłowanie przekonania opozycyjnych grup, że mówcy idee były bardziej poprawne, bardziej dobroczynne dla wspólnego dobra, niż tych, których słyszeli przedtem. Polityczne mowy, artykuły redakcyjne w gazetach. ulotki i książki były pisane w celu przekonywania ludzi. Nie było powodów do wierzenia, że nie można by było przekonać większości, że własne stanowisko mówcy było absolutnie poprawne, jeśli jego idee były trafne. Z tego właśnie punktu widzenia były pisane konstytucyjne prawa w ustawodawczych ciałach na początku dziewiętnastego wieku. To nasuwało wniosek, że rząd nie będzie się wtrącał do ekonomicznych stosunków rynku. To było zrozumiałe samo przez się, że wszyscy obywatele mieli tylko jeden polityczny cel: dobro całego kraju i całego narodu. I tą właśnie społeczną i ekonomiczną filozofię zastąpił interwencjonizm.

Interwencjonizm zrodził bardzo odmienną filozofię. Według interwencjonistycznych ideałów jest obowiązkiem rządu, wspomagać, subwencjonować, dawać przywileje dla specjalnych grup. Założeniem polityków XVIII-go wieku, było, że ustawodawcy mieli specjalne idee dotyczące wspólnego dobra. Ale co mamy dzisiaj, co widzimy dzisiaj w rzeczywistości politycznego życia. Praktycznie bez żadnych wyjątków, we wszystkich krajach świata, gdzie jeszcze nie ma, po prostu, komunistycznego dyktatorstwa, jest sytuacja gdzie nie ma już rzeczywistych politycznych partii w starym klasycznym znaczeniu, ale tylko – grupy wywierające presje dla własnych specjalnych interesów. Grupy wywierania presji specjalnych interesów, są grupami ludzi w izbach ustawodawczych, które chcą uzyskać dla siebie specjalne przywileje kosztem reszty ludności. Ten przywilej może polegać na taryfach celnych na konkurujące importy, może polegać na subwencji, może polegać na prawach, które wstrzymują innych ludzi od konkurencji z członkami tych grup. W każdym wypadku, to daje członkom tych grup specjalną pozycję. Daje im coś, co jest odmawiane lub powinno być odmawiane – stosownie do idej tych grup – innym grupom.

W Stanach Zjednoczonych, system dwóch-partii dawnych czasów jest pozornie ciągle zachowany. Ale to jest tylko kamuflaż realnej sytuacji. Faktycznie, polityczne życie Stanów Zjednoczonych – jak również polityczne życie wszystkich krajów – jest zadecydowane przez walkę i aspiracje grup specjalnych interesów. W Stanach Zjednoczonych ciągle istnieje Republikańska partia i Demokratyczna partia, ale w tych partiach są przedstawiciele grup specjalnych interesów. Ci przedstawiciele grup specjalnych interesów są więcej zainteresowani we współdziałaniu z przedstawicielami tych samych grup w opozycyjnej partii niż z działaniami ich własnych partii. Na przykład, jeśli rozmawia się z ludźmi w Stanach Zjednoczonych, którzy dobrze orientują się w działaniach Kongresu, powiedzą ci: „Ten człowiek, członek Kongresu reprezentuje interesy grupy srebra,” lub powiedzą ci inny członek reprezentuje producentów pszenicy.

Oczywiście, każda z tych grup specjalnych interesów, jest z konieczności mniejszością. W systemie opartym na podziale pracy, każda specjalna grupa, której celem są przywileje musi być mniejszością. A mniejszości nigdy nie mają możliwości osiągnięcia sukcesu, jeśli nie współdziałają z innymi mniejszościami, podobnymi grupami specjalnych interesów. W ustawodawczych zgromadzeniach, te grupy próbują doprowadzić do koalicji między różnymi grupami specjalnych interesów, tak aby mogły stać się większością. Ale, po pewnym czasie, ta koalicja może się rozpaść, ponieważ istnieją problemy, na które nie jest możliwe osiągnąć zgodę z innymi grupami specjalnych interesów, i nowe koalicje grup specjalnych interesów są formowane. Sytuacja, która zdarzyła się we Francji w 1871 r. i którą historycy uważali za „chylącą się ku upadkowi Trzecią Republikę, nie było to chylenie się ku upadkowi Trzeciej Republiki, ale po prostu, zilustrowaniem faktu, że system działania grup specjalnych interesów, nie jest systemem, który może być stosowany z powodzeniem w rządzeniu wielkim narodem. Mamy w ciele ustawodawczym, przedstawicieli pszenicy, mięsa, srebra, oleju, ale i przede wszystkim, przedstawicieli różnych związków zawodowych. Tylko jedno nie jest reprezentowane w ciele ustawodawczym: to naród jako całość. Tylko niewielu troszczy się o interesy narodu jako całości. I wszystkie problemy, nawet te dotyczące polityki zagranicznej są widziane z punktu widzenia interesów specjalnych grup. W Stanach Zjednoczonych, niektóre mniej zaludnione stany są zainteresowane ceną srebra. Ale nie każdy w tych stanach jest zainteresowany w cenie srebra. Mimo tego, Stany Zjednoczone, przez wiele dziesiątków lat, wydały znaczne sumy pieniędzy, kosztem podatników, by wypłacać producentom srebra różnicę między ceną rynkową, a wyższą ceną gwarantowaną przez rząd.

Drugi przykład: w Stanach Zjednoczonych tylko mała proporcja ludzi (około 4%) jest zatrudniona w rolnictwie. Stany Zjednoczone mają politykę wydawania miliardów dolarów co roku, w celu utrzymania cen produktów rolniczych ponad możliwe ceny rynkowe (kosztem wszystkich – konsumentów). Nie można powiedzieć, aby ta polityka faworyzowała małą mniejszość ogólnych producentów rolniczych, ponieważ rolnicze interesy nie są jednakowe. Farmer producent mleka nie jest zainteresowany w wysokiej cenie produktów ziarna, całkiem przeciwnie, wolałby niższe ceny na ten produkt. Farmer producent jaj i drobiu chce niższych cen na paszę. Istnieje wiele specjalnych interesów wśród tych grup, które nie dadzą się pogodzić, a jednak. sprytna dyplomacja w kongresowej polityce czyni możliwe dla grup małej mniejszości otrzymanie przywilejów kosztem większości.

Jedna sytuacja, specjalnie interesująca w Stanach Zjednoczonych, dotyczy cukru. Może tylko jeden spośród 500 Amerykanów jest zainteresowany w wyższej cenie cukru. Możliwie 499 z 500 pragnie płacić niższą cenę za cukier. Mimo tego, polityka Kongresu zobowiązała Stany Zjednoczone przez taryfy celne i inne specjalne zarządzenia do wyższych cen za cukier. Ta polityka nie tylko jest szkodliwa dla interesów 499, którzy są konsumentami cukru, ona także stwarza bardzo poważny problem dla polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Celem polityki zagranicznej jest współpraca ze wszystkimi innymi Amerykańskimi republikami; niektóre z nich są zainteresowane sprzedażą cukru do Stanów Zjednoczonych. Chciałyby sprzedawać większą tego ilość. To ilustruje jak grupy specjalnych interesów mogą nawet określać zagraniczną politykę narodu. Przez lata, ludzie w całym świecie pisali o demokracji o popularnym, reprezentatywnym rządzie. Skarżyli się na jego nie wystarczające funkcjonowanie, ale demokracja, którą krytykują jest taką demokracją, w której interwencjonizm jest rządzącą polityką kraju. Dzisiaj można słyszeć ludzi mówiących: „Na początku XIX-tego wieku, w izbach ustawodawczych Francji, Anglii, Stanów Zjednoczonych i innych narodów wygłaszano mowy o wielkich problemach ludzkości. Walczyli przeciwko tyranii, za wolnością, za współpracą ze wszystkimi innymi wolnymi narodami. Ale teraz jesteśmy bardziej praktyczni w izbach ustawodawczych.” Oczywiście, jesteśmy bardziej praktyczni; ludzie dzisiaj nie rozmawiają o wolności; rozmawiają o wyższej cenie na orzeszki ziemne. Jeśli to jest praktyczne, zatem ciała ustawodawcze zmieniły się znacznie, ale nie polepszyły się.

Te polityczne zmiany, spowodowane przez interwencjonizm, znacznie osłabiły siły narodów i ich reprezentantów do opierania się aspiracjom dyktatorów i działaniom tyranów. Ustawodawczy reprezentanci, których jedyną troską jest zadowolenie głosujących, którzy domagają się, na przykład, wysokiej ceny za cukier, mleko i masło, a niskiej za pszenicę – subwencjonowaną przez rząd – mogą reprezentować ludzi tylko w bardzo ograniczony sposób; jak również nie mogą nigdy reprezentować wszystkich swoich wyborców. Głosujący, którzy sprzyjają takim przywilejom nie zdają sobie sprawy, że istnieją też przeciwnicy, pragnący przeciwnych rzeczy, i którzy uniemożliwiają swoim reprezentantom spełnienia życzeń wszystkich. Ten system prowadzi także do ustawicznego zwiększania publicznych wydatków, z jednej strony, a z drugiej, utrudnia nakładanie nowych podatków. Reprezentanci tych grup specjalnych interesów chcą dla ich grup wiele specjalnych przywilejów, ale nie chcą obciążać swoich zwolenników za dużymi podatkami.

W XVIII-tym wieku nie było ideą założycieli nowoczesnego konstytucyjnego rządu, aby ustawodawcy nie reprezentowali całego kraju, ale tylko specjalne interesy okręgu w którym zostali wybrani; ta zmiana była jedną z konsekwencji interwencjonizmu. Oryginalną ideą było, że każdy członek izby ustawodawczej powinien reprezentować cały naród. On został wybrany w specjalnym okręgu tylko ponieważ był tam znany i wybrany przez ludzi, którzy mieli do niego zaufanie. Nie było zamiarem, aby ktoś wchodził do rządu w celu wystarania się czegoś specjalnego dla swojego okręgu, aby domagał się nowej szkoły, lub szpitala, lub nowego zakładu dla umysłowo chorych – tym samym powodując znaczny wzrost wydatków rządowych w jego okręgu. Działalność polityków grup specjalnych interesów wyjaśnia, dlaczego jest prawie niemożliwe, dla wszystkich rządów zatrzymać inflację. Tak wcześnie jak przedstawiciel rządu usiłuje ograniczyć wydawanie podatkowych pieniędzy, ci którzy popierają specjalne interesy, i ciągną korzyści ze specjalnych pozycji w budżecie, przychodzą i deklarują, że ten szczególny projekt nie może być przedsięwzięty, a tamten ma być dokonany.

Dyktatorstwo, oczywiście, nie jest rozwiązaniem problemów ekonomii, również jak nie jest odpowiedzią na problemy wolności. Dyktator może zacząć robić obietnice każdego rodzaju ale, będąc dyktatorem, niczego nie dotrzyma. Zamiast tego, zniesie wolną mowę natychmiast, tak że dzienniki i mówcy w izbach ustawodawczych nie będą mogli zwrócić mu uwagi, przez dnie, miesiące lub lata potem – że powiedział coś innego pierwszego dnia swojego dyktatorstwa niż robił później. Przychodzi na myśl dyktatura w Niemczech w niedawnej przeszłości, przez którą tyle narodów i krajów w Europie poniosło straszliwe straty, zniszczenia, niewoli, ludobójstwa i tragedii ludzkiej, dotychczas nie zabliźnionej, gdy patrzymy na zanikanie wolności w tak wielu krajach dzisiaj (jako konsekwencji dyktatur w Niemczech i Rosji). jako rezultat takich stosunków w świecie, ludzie mówią teraz o chyleniu się ku upadkowi wolności i zamieraniu naszej cywilizacji. Ludzie mówią, że każda cywilizacja musi w końcu popaść w ruinę i rozpadnie się. Byli wybitni ludzie podtrzymujący tą ideę. Jednym z nich był niemiecki nauczyciel, Spengler, drugim dużo lepiej znanym, był angielski historyk Toynbee. Oni mówili nam, że nasza cywilizacja jest teraz stara. Spengler porównywał cywilizację z rośliną, która rośnie i rośnie, ale życie w której w końcu dobiega końca. Tak samo, mówił, dzieje się z cywilizacją. Metaforyczne (przenośne) porównanie cywilizacji do rośliny jest zupełnie samowolne. Przede wszystkim, w historii ludzkości jest bardzo trudno zauważyć w różnych, niezależnych cywilizacjach, czym one różnią się między sobą.

Cywilizacje nie są niezależne; są wzajemnie od siebie zależne i ustawicznie wpływają jedna na drugą. Nie można zatem mówić o zamieraniu szczególnej cywilizacji, w ten sam sposób, w jaki mówi się o śmierci szczególnej rośliny. Ale jeśli obali się doktrynę Spenglera i Toynbee’ego, bardzo popularne porównanie ciągle pozostaje: porównanie zanikających cywilizacji. Jest na pewno prawda, że w II-gim wieku A.D., Rzymskie Imperium posiadało bardzo wysoką cywilizację, która w tych częściach Europy, Azji, i Afryce, w których Rzymskie Imperium rządziło, była bardzo wysoka ogólna cywilizacja. Była tam także bardzo wysoka ekonomiczna cywilizacja, oparta do pewnego stopnia na podziale pracy. Chociaż, to wydaje się bardzo prymitywne kiedy jest porównywana z naszymi warunkami dzisiaj, ona na pewno była nadzwyczajna. Osiągnęła najwyższy stopień podziału pracy kiedykolwiek osiągnięty przed nowoczesnym kapitalizmem. Niemniej jest to prawda, że ta cywilizacja rozpadła się, specjalnie w III-cim wieku A.D. Ten rozpad w obrębie Rzymskiego Imperium uczynił dla Rzymian niemożliwym opór przeciwko agresji z zewnątrz. Chociaż agresja nie była gorszą niż te, którym Rzymianie opierali się wiele razy w poprzednich wiekach, nie mogli zatrzymać jej dłużej po tym co miało miejsce w obrębie Rzymskiego Imperium. Co się stało? Jaki problem zaistniał? Co spowodowało rozpad imperium które, pod każdym względem, osiągnęło najwyższą cywilizację jaką kiedykolwiek osiągnięto przed XVIII-tym wiekiem? Prawdą jest, że co zniszczyło starożytną cywilizację było czymś podobnym, prawie identycznym do niebezpieczeństw, które zagrażają naszej cywilizacji dzisiaj, z jednej stropy był interwencjonizm, z drugiej strony inflacja. Interwencjonizm w Rzymskim Imperium polegał na fakcie, że Rzymskie Imperium, naśladując poprzednią grecką politykę, nie wstrzymało się od kontroli cen. Grecka kontrola cen była łagodną, praktycznie bez konsekwencji, ponieważ Grecy przez wieki nie próbowali obniżać cen poniżej poziomu rynku. Ale kiedy inflacja zaczęła się w III-cim wieku A.D., biedni Rzymianie nie mieli jeszcze naszych środków technicznych powodujących inflację – nie mogli drukować pieniędzy. Musieli uciec się do obniżenia wartości monet, i to był mniej wydajny system inflacji w porównaniu do obecnego systemu, który – przez użycie nowoczesnych drukarskich maszyn – może tak łatwo zniszczyć wartość pieniędzy. Ale był wydajny dostatecznie, i spowodował ten sam rezultat, jak kontrolę cen. Albowiem ceny, które władze tolerowały były teraz poniżej potencjalnych cen na różne produkty, do których inflacja doprowadzała. Rezultatem, oczywiście było, że dostawy żywności do miast obniżyły się. Ludzie w miastach zmuszeni byli powracać do wiosek w kraju i zajmować się uprawą ziemi. Rzymianie nigdy nie zdawali sobie sprawy co się stało. Nie rozumieli tego. Nie rozwinęli umysłowych zdolności dla rozeznania problemów podziału pracy i konsekwencji inflacji na ceny rynku. Że ta inflacja pieniędzy jest zła, o tym wiedzieli, oczywiście, bardzo dobrze. Konsekwentnie, imperatorowie, prawem zabronili przesiedlanie się ludzi na wieś. Ale takie prawa były nieskuteczne. Kiedy ludzie nie mieli co jeść, żadne prawo nie mogło zatrzymać ich w miastach, i udania się na wieś do uprawy roli. Przeto pozostali mieszkańcy miast tracąc rynek zbytu nie mogli dużej pracować w przetwórczym przemyśle miast jako rzemieślnicy, i tym samym nie byli w stanie kupować cokolwiek tam więcej. W ten sposób widzimy, że od trzeciego wieku, miasta Rzymskiego Imperium zamierały i że podział pracy stawał się mniej intensywny niż był przedtem. Ostatecznie, pojawił się średniowieczny system samo-wystarczalnych gospodarstw „willowych” jak były nazywane w późniejszych prawach. Zatem, jeśli ludzie porównują nasze warunki z warunkami Rzymskiego Imperium i mówią: „pójdziemy tą samą drogą”, mają pewną słuszność tak mówić. Mogą znaleźć pewne fakty, które są podobne. Ale są też olbrzymie różnice. Te różnice są w politycznych strukturach, które przeważały w drugiej części trzeciego wieku. Wtedy, przeciętnie co trzy lata, imperator był zamordowany, i człowiek, który go zabił lub spowodował jego śmierć, stawał się jego następcą. Po trzech latach średnio, to samo spotykało nowego imperatora. Istnieją olbrzymie różnice między dzisiejszymi warunkami i tymi jakie przeważały w Rzymie, i w tym, że zarządzenia, które spowodowały rozpad Rzymskiego Imperium nie były celowo przewidziane. Te zarządzenia nie były, mógłbym powiedzieć, rezultatem karygodnych sformalizowanych doktryn. W przeciwieństwie do tego, jakkolwiek ideje interwencjonistów, idee socjalistów, idee inflacyjne naszych czasów były wymyślone i sformalizowane przez pisarzy i profesorów. I te idee są rozpowszechniane w średnich szkołach i uniwersytetach. Można by powiedzieć: „Dzisiejsza sytuacja jest dużo gorsza.” Odpowiem: „Nie, nie jest gorsza.” Jest lepsza w mojej opinii, ponieważ idee mogą być pokonane przez inne idee. Nikt nie wątpił w wieku Rzymskich Imperatorów, że rząd miał rację, i że wyznaczenie maksymalnych cen było rozważną linią postępowania. Nikt nie zaprzeczał temu. Ale dzisiaj, gdy mamy szkoły i profesorów i książki, które polecają te idee, wiemy bardzo dobrze, że ten problem jest do dyskusji.

Wszystkie te złe idee, z powodu których ponosimy straty dzisiaj, i które uczyniły nasze polityczne postępowania tak szkodliwe, były wymyślone przez akademickich teoretyków. Sławny hiszpański autor mówił o „rewolcie mas ludzkich.” Musimy być bardzo ostrożni używając tych słów, ponieważ ta rewolta nie była robiona przez masy ludzkie. Była robiona przez intelektualistów. I ci intelektualiści, którzy rozwinęli te doktryny nie pochodzili z mas ludzkich. Marksistowska doktryna stwarza pozory, że tylko proletariusze mają dobre idee, i że proletariacki umysł wymyślił socjalizm. Wszyscy socjalistyczni pisarze, bez wyjątku, byli burżujami w znaczeniu, w którym socjaliści używają to słowo. Karl Marx nie był człowiekiem z proletariatu. Był synem prawnika. Nie musiał pracować, aby studiować na uniwersytecie. Studiował na uniwersytecie w ten sam sposób jak synowie zamożnych ludzi dzisiaj. Później, i przez całą resztę jego życia, był wspomagany przez jego przyjaciela Friedrich’a Engels’a, który będąc przemysłowcem – był najgorszym typem „burżuja”, stosownie do socjalistycznej ideologii. W języku marksistowskim, on był wyzyskiwaczem. To co zdarza się w społeczeństwach świata w naszym czasie – rzeczy dobre i złe – jest rezultatem idei.

Co jest potrzebne to walka ze złymi ideami. Musimy zwalczać wszystko to, czego nie lubimy w publicznym życiu. Musimy zastąpić złe idee lepszymi ideami. Musimy wykazywać błędność doktryn, które popierają gwałty związków zawodowych. Musimy przeciwstawiać się konfiskowaniu własności, kontroli cen, inflacji, i wszystkim tym rzeczom z powodu których cierpimy. Idee i tylko idee mogą rozjaśnić ciemności. Te idee muszą dotrzeć do publiczności w ten sposób, aby wzbudziły wiarę w nie u ludzi. Musimy przekonać ludzi, że te idee są właściwymi ideami – a nie złymi. Doniosła era XIX-tego wieku, wspaniałe osiągnięcia kapitalizmu, były wynikiem idej klasycznych ekonomistów, Adama Smith’a, i Dawida Ricardo, Bastiata i innych. Co potrzebujemy jest niczym innym, niż zastąpienia złych idei lepszymi ideami. To spodziewam się i jestem pewny, będzie zrobione przez rosnące pokolenia.

Nasza cywilizacja nie jest skazana na zagładę, jak Spengler i Toynbee nam powiedzieli. Nasza cywilizacja nie będzie zwyciężona przez ducha Moskwy. Nasza cywilizacja musi przeżyć. I przeżyje skutkiem oddziaływania lepszych idei niż te, które rządzą większością świata dzisiejszego i te lepsze idee – będą rozwinięte przez dorastającą generację. Uważam za bardzo dobry znak, że podczas gdy pięćdziesiąt lat temu, praktycznie nikt w świecie nie miał odwagi powiedzieć coś przychylnego o idei wolnej ekonomii, mamy teraz, co najmniej w niektórych rozwiniętych krajach świata, instytucje, które są centrami dla rozpowszechniania wolnej ekonomii, takie jak, na przykład, Centrum w Waszym kraju, które zaprosiło mnie do Buenos Aires, dla wypowiedzenia kilku słów w tej wielkiej stolicy Argentyny. Nie mogłem powiedzieć dużo o tych ważnych sprawach. Sześć wykładów może być dosyć dla słuchaczy, ale one nie są wystarczające dla rozwinięcia całej filozofii wolnego systemu ekonomii, i na pewno nie wystarczające dla zbicia wszystkich nonsensów, które zostały napisane w ostatnich pięćdziesięciu latach o ekonomicznych problemach, z którymi mamy do czynienia. Jestem bardzo wdzięczny temu ośrodkowi za danie mi sposobności przemawiania do tak znakomitego audytorium, i spodziewam się, że po kilku latach ilość tych, którzy popierają idee wolności w tym kraju i innych krajach, zwiększy się znacznie. Ja sam mam pełną ufność w przyszłość wolności, zarówno politycznej i ekonomicznej.

Reklamy