„Wolni ludzie nie są równi, równi ludzie nie są wolni”. Żałuję, że nie pamiętam, kto to powiedział. Niemniej zdanie powyższe powinno należeć do największych prawd wszechczasów. Równość wobec prawa, czyli do uznania niewinnym bądź winnym na podstawie tego, czy popełniłeś przestępstwo, czy nie, a nie na podstawie koloru skóry, płci czy wyznania, to bez wątpienia szlachetny cel, lecz nie o nim chce tu mówić. „Równość” o jaką mi chodzi odnosi się do bogactwa ekonomicznego. Innymi słowy, powyższy cytat mógłby brzmieć następująco: „Wolni ludzie mają różne dochody, a tam gdzie ludzie mają jednakowy dochód, nie mogą być wolni.”

Mając to na uwadze, pozwólcie, że podzielę się z wami przemyśleniami, które zwykle podaję moim studentom pierwszego roku ekonomii na temat dochodów – i jak mają oni powiększać swoje.

Istnieją przynajmniej trzy powody, które odpowiadają za różnice w osobistym stanie majątkowym w wolnym społeczeństwie. Wszystkie one wyrastają z faktu, iż sami ludzie są różni i nie sposób zliczyć jak bardzo różnimy się jeden od drugiego. Tymi powodami są uzdolnienia, pracowitość i oszczędność.

Uzdolnienia są tak różne, jak różnią się kolejne minuty dnia. Niektórzy maja ich więcej, inni mniej. Problem polega na tym, żeby odnaleźć swoje własne uzdolnienia, przydatne innym ludziom (czy też przez nich cenione) i rozwijać je do maksimum. Być może jesteś najlepszym zbieraczem mniszka lekarskiego w okolicy, lecz jeśli nikt go akurat nie potrzebuje, będziesz najprawdopodobniej głodował.

Pracowitość – czyli ochota do pracy – różni się u różnych osób, a nawet bywa różna z dnia na dzień. Kiedy już odkryjesz swój talent, a inni będą skłonni płacić, twój dochód może w dużym stopniu zależeć od tego, jak bardzo przyłożysz się do pracy.

Oszczędność to cecha wymagająca dzisiaj dodatkowej dyscypliny. Oszczędzanie oraz inwestowanie raczej niż konsumowanie wszystkiego na bieżąco może nawet umożliwić ci przejście na emeryturę i życie na poziomie wyższym niż u tych, którzy pracują. Oszczędność jest tak ważnym czynnikiem odpowiadającym za różnice w dochodzie, że jeślibyśmy dzisiaj zrównali wszystkie zarobki, jutro rano znowu mielibyśmy nierówność. Niektórzy by zaoszczędzili, a inni nie, albo zaoszczędziliby mniej.

W wolnym społeczeństwie osoba starająca się osiągnąć wyższy dochód musi jak najlepiej rozwijać swoje uzdolnienia, dążąc do zaspokajania potrzeb i pragnień innych, pracować nad tym pilnie i wytrwale, i jeszcze odłożyć coś na później w postaci rozsądnej inwestycji. Nie wszyscy to robią, niektórzy robią, ale nie tak dobrze jak inni – stąd naturalnie wynikają różnice w dochodach.

Wobec powyższego moja najlepsza rada zarówno dla młodych jak i starych na rynku pracy brzmi: stańcie się niezbędni dla swojego pracodawcy. To znaczy stańcie się dla niego tak wyjątkowo wartościowi, by podwyżki płac odbywały się w zasadzie automatycznie.

Jako były profesor w niewielkiej szkole średniej obserwowałem często, że niektórzy nauczyciele narzekali na swoje niskie płace i małe podwyżki. Ci, którzy narzekali najgłośniej, robili też najmniej, żeby odróżnić się od innych. Wykonywali podstawowe minimum, zgłaszali się do pracy i wychodzili o wyznaczonym czasie, nie imponowali wiedzą ani zaangażowaniem uczniom ani innym nauczycielom, nie wyróżniali się w zawodzie ani na uczelni.

Stawanie się osobą niezbędną oznacza wykonywanie rzeczy, których inni nie potrafią albo nie chcą robić. To znaczy wyróżnianie się w tłumie, to znaczy posiadanie odwagi do zrobienia trochę więcej niż się wymaga, po nauczeniu się współżycia z pracodawcą i współpracownikami. Taka postawa sprawi, że podczas przedłużania z tobą umowy o pracę pomyśli przede wszystkim o tym, co by bez ciebie stracił. Jednym słowem odróżnienie się w pozytywnym sensie tego słowa powoduje inną płacę, po prostu wyższą. Jeśli popatrzymy w kategoriach dochodu, zobaczymy, że jedyną drogą zrównania go jest użycie siły wobec ludzi – by się od siebie nie odróżniali.

I tak te sprawy wyglądają w wolnym społeczeństwie. Nierówność bogactwa i dochodów jest jedną z owych wielkich cech wolności, które zbyt często zaniedbujemy albo przyjmujemy za coś danego, oczywistego. Jak powiadają Francuzi, choć w nieco innym kontekście, „Vive la difference!”