Niezależnie od tego ile masz lat, nie jesteś za młody, żeby zacząć pracować. Możesz pracować dla siebie, żeby zdobywać pieniądze na własne potrzeby. Możesz pracować pomagając ludziom z sąsiedztwa lub z okolicy. Możesz pracować po to, żeby pomóc swojej rodzinie. Możesz pracować, aby nauczyć się czegoś więcej o rzeczy, którą naprawdę robiłbyś z wielką ochotą. Powód, dla którego chcesz pracować, zależy od ciebie. Ale fakt, że możesz pracować jest jedną z zalet życia w kraju o takiej wolności jaką ma Ameryka.

Słyszałeś chyba, że istnieją prawa, które nie pozwalają na pracę dzieci. Są takie prawa. Zostały ustanowione w czasach, kiedy wiele małych dzieci zatrudniano za bardzo niską płacę do pracy w ciemnych, niezdrowych pomieszczeniach, do wykonywania czynności niebezpiecznych i szkodliwych dla zdrowia, a dniówka była tak długa, że zupełnie nie miały one czasu, żeby nauczyć się robić czegoś innego. Ale nawet gdy tak było, wiele spośród tych dzieci, kiedy stały się dorosłymi ludźmi, założyło własne interesy i znalazło szczęście we własnej rodzinie. Jeszcze i dzisiaj wcale nie jest łatwo zatrudnić dzieci, a niemal niemożliwością jest zrobienie tego w pełnym wymiarze godzin. Nie jest jednak niemożliwe, aby młodzi ludzie zajęli się prowadzeniem interesu – pracując na własną rękę, razem z kolegami, lub ze swoimi rodzicami. Muszą jeszcze chodzić do szkoły , ale czas po lekcjach należy do nich. Niektóre dzieci odbywają zajęcia szkolne w swoich własnych domach. Dla nich praca może być po prostu częścią codziennego życia.

Ale dlaczego miałbyś pracować? Niektórzy mówią, że kiedy jesteś młody powinieneś tylko się bawić. Mówią, że dzieciństwo to okres, w którym powinieneś zachowywać się jak dziecko. A jak zachowują się dzieci? Niektóre bardzo niemądrze. Część chce tylko oglądać telewizję. Inne chcą wyłącznie się bawić. Jeszcze inne – chodzić po sklepach. Kiedy Mozart był dzieckiem, tworzył wspaniałą muzykę Paul Jones jako nastolatek dowodził okrętem wojennym. Edison już jako dziecko dokonywał różnych wynalazków. Wiele dzieci pomaga dziś w dokonywaniu odkryć naukowych, komponuje muzykę, pisze opowiadania, maluje obrazy , zakłada samodzielny biznes. Ci młodzi ludzie pracują.

Nie ma jakiegoś jednego sposobu dziecięcego zachowania. Niezależnie od tego, jak jesteś młody, jesteś osobą, osobą ludzką o takich samych możliwościach robienia dobrych a nawet wielkich rzeczy jak inny, stary czy młody. Myśl, że dzieci powinny się tylko bawić, jest dla nich obraźliwa. Kiedy młody człowiek postanawia robić coś innego niż zabawa, to przypuszczalnie dlatego, że to, co wybrał, jest bardziej interesujące, przyjemniejsze. Kiedy znajdziesz coś, na co miałbyś więcej ochoty niż na zabawę, jesteś już dostatecznie dorosły , żeby przestać się bawić i zacząć znajdować radość w czymś innym. Niektórzy spośród starszych mogą powiedzieć, że to wstyd, że nie zachowujesz się jak dziecko, skoro jeszcze możesz. Być może żałują, że sami nie mogą już się bawić. A może nie lubią swojej pracy? Czy jest coś, co sprawia ci większą radość niż dziecięca zabawa? Jeśli tak – powinieneś to robić!

Również wówczas, kiedy jest to praca. Jeśli chcesz zarabiać na tym pieniądze, powinieneś spróbować. Ale jeśli chcesz to robić bez zarabiania pieniędzy i możesz znaleźć na to sposób – to też świetnie. Chodzi o to, że im wcześniej zaczniesz robić coś, co lubisz, coś co mógłbyś robić nawet wtedy, kiedy będziesz starszy, tym lepiej dla ciebie. Nigdy nie jest za późno na to, żeby zacząć. Dlaczego nie zacząć od dzisiaj?

Aby zorientować się we wszystkich istniejących możliwościach, przyjrzyj się teraz, co zrobili inni młodzi ludzie. A następnie spróbuj wymyśleć coś, co być może nikomu innemu nie przyszło do głowy. Kim Moriarty i Julie Tervo z Lancaster w stanie Massachusetts, założyły swój własny interes o nazwie Wiejskie Koty. Kiedy miały po dwanaście lat, zaczęły robić zwierzątka z gałganków. Robiły duże koty jako stopery do drzwi i małe “kociaki” jako maskotki i zabawki na choinkę. Pracowały po lekcjach, a w czasie wakacji przez cały dzień. Julie zszywała kawałki materiału na maszynie, a Kim malowała ręcznie kocie mordki. Odłożyły nieco zarobionych pieniędzy i kupiły za nie większą ilość materiałów. Interes szedł bardzo dobrze. Po jakimś czasie przerzuciły się na misie z perkalu.

Dziewięcioletni Jesse Bartels z Laguna Beach w Kalifornii robił z gliny rączki do szczotek do zębów. Uchwyty zrobione były w kształcie potworków, jakie Jesse widział na filmach albo sam wymyślał. Jego ojciec jest artystą ceramikiem i ma pracownię blisko domu. Jesse sprzedaje swoje wytwory na miejscowym targu rzemieślniczym.

Heather Brackeen i Stacey Smit, wtedy jedenastolatki, z Albuquerque w stanie Nowy Meksyk, otworzyły swój własny sklep o nazwie Czółenko. Mieścił się on w sypialni Heather. Dziewczęta zaprosiły znajomych i krewnych do obejrzenia sklepu, gdzie można było zamówić ręcznie tkane szaliki, dywaniki, portmonetki i uchwyty do czajników. Dziewczęta zaczęły prowadzić swój interes, kiedy dostały od rodziców na gwiazdkę warsztaty tkackie. Interes przynosił dość pieniędzy zarówno na wydatki, jak i na oszczędności. Do notowania swych kosztów i zysków dziewczynki używały domowego komputera.

Nick i Alex Karvounis, czternastoletnie bliźniaki z Timonium w stanie Maryland, żonglowali i wykonywali magiczne sztuczki na dziecięcych przyjęciach urodzinowych. Część swoich zysków chłopcy odłożyli na opłacenie szkoły , a część na nowe przybory magiczne.

Trzy dziewczynki w wieku 11, 12 i 13 lat, prowadziły własny interes w Bexley, w stanie Ohio. W okolicznych pojemnikach na śmiecie znajdowały przedmioty wymagające jedynie drobnych napraw, odmalowania, zszycia, wyczyszczenia czy innej niewielkiej reperacji. Następnie dziewczynki sprzedawały to do sklepu z tanimi towarami, prowadzonego przez Towarzystwo Walki z Rakiem, a zyski dzielone były z tą organizacją po połowie.

Michael Whiting z Douglas na Alasce, został rybakiem w wieku ośmiu lat. Jego brat, Cory, został rybakiem, kiedy miał jedenaście lat. Michael pracował głównie na łodzi swego ojca, ale też i dla innych rybaków. Układał sieci, czyścił ryby, przekładał je lodem. Latem pracował w pełnym wymiarze godzin. “Musisz nauczyć się obywać niewielką drzemką i nie możesz bać się krwi, brudu i ciężkich ładunków”, powiedział Michael.

Hal Abrams z Denver w stanie Colorado miał czternaście lat, kiedy nakręcił swój pierwszy trzyminutowy film i sprzedał go telewizji. Zrobienie filmu zajęło mu tylko parę tygodni. Film opowiadał o psie stepowym żyjącym w okolicy.

Javier Corral Jurado z Ciudad Juarez z Meksyku, miał zaledwie 13 lat będąc założycielem, reporterem, fotografem, redaktorem i wydawcą El Chisme, (“Plotka”). Jego pismo ukazywało się co dwa tygodnie mając 1500 czytelników .

Szósta klasa szkoły podstawowej w Buckingham w stanie Pensylwania założyła własną firmę w ramach programu zajęć przewidującego naukę prowadzenia interesów. Dzieci postanowiły ozdabiać nadrukami koszulki sportowe i je sprzedawać. Sprzedawały je do różnych firm drogą pocztową. Zarobione pieniądze poszły na cele dobroczynne, na zakup książek dla szkoły i opłacenie wycieczek klasowych.

Siedmioletni Donny Kanz postanowił zostać spawaczem. Produkował i sprzedawał młotki. Przycinał kawałki metalu piłą elektryczną, następnie spawał je i szlifował ostre brzegi. Gotowy produkt malował. Wyrób jednego młotka zajmował mu około piętnastu minut. Młotki sprzedawane były do kompletów narzędzi dla kierowców ciężarówek. Donny pracował w warsztacie spawalniczym swego ojca.

Kiedy Carlson Levit z Belveder w Kalifornii miał czternaście lat, odłożył już tysiąc dolarów z pracy przy roznoszeniu gazet. Po przeczytaniu książki o inwestowaniu w akcje, zainteresował się giełdą. Zainwestował swój tysiąc, a czternaście miesięcy później jego inwestycja warta była już osiem tysięcy dolarów. “Inwestowanie wymaga wiele ciężkiej pracy. Muszę badać wszystkie firmy, w które inwestuję”, powiedział Carlson. Kiedy będzie starszy, chce być koszykarzem i bankierem.

Shawn Welcome z Sedro Wooley w stanie Washington, pracował w lecie przy zwózce drzewa. Zakładał liny wokół pnia ściętego drzewa, a maszyna je wyciągała. Jego praca często zaczynała się o trzeciej rano. Kiedy skończy szkołę, chce na stałe zatrudnić się przy karczowaniu drzew.

W jednym z najbardziej znanych czasopism w kraju, Nation’s Business z listopada 1985 roku, znajdujemy informację o młodych ludziach, którzy założyli własny interes: “Piętnastoletni Robert Lewis Dean pożyczył od rodziców tysiąc pięćset dolarów, kupił Cadillaca z 1972 roku, wyremontował go i sprzedał z zyskiem. Był to początek jego kariery . W wieku lat szesnastu założył firmę, następnie sprzedał ją za sto tysięcy dolarów i założył nową. Jeszcze jako nastolatek Dean prowadził wiele interesów w branży samochodowej”. “Badania wykazały, że ponad połowa spośród wszystkich młodych przedsiębiorców to pierworodni, a wielu z nich pochodziło z rodzin imigrantów. Niektórym chodzi głównie o zdobycie pieniędzy, ale większość kieruje się pragnieniem samodzielnego kształtowania swego losu”.

“Wszyscy oni posiadają oczywiście cechy, jakich można oczekiwać u takich jednostek: pomysłowość, inteligencję, zdrowe samopoczucie, energię, świadomość celu działania “.

“Być może najbardziej ujmującą cechą nastoletnich przedsiębiorców jest ich bujny optymizm. Wychowywani w czasach terroryzmu, nieszczęść i groźby katastrofy nuklearnej, wyrośli na praktycznie myślących ludzi sukcesu”.

“Wcześnie zakochali się w świecie biznesu i szybko wyszli poza tradycyjne dziecięce przedsięwzięcia, jak sprzedawanie lemoniady, pilnowanie małych dzieci itd. , stając się prawdziwymi ludźmi interesu. Są wytworem pokolenia wychowanego tak, by doceniać sztukę i naukę biznesu”.

“Verne C. Harnish, prezes Stowarzyszenia Przedsiębiorców powiedział: Młody przedsiębiorca pojawia się jako bohater tego pokolenia. Są już początki ruchu na rzecz wprowadzania w szkołach średnich, a nawet w podstawowych, zajęć o przedsiębiorczości. Społeczeństwo przechodzi okres przemiany. Wkraczamy w epokę informacji”.

“Przedsięwzięcia nastolatków często zaczynają się skromnie, ale rozwijają szybko. John Storb kiedy był w szóstej klasie zaczął od koszenia trawników. Skoncentrował się na zebraniu klienteli w zamożnej okolicy północnozachodniej części okręgu Kolumbia. Gdy poszedł do szkoły średniej, znał się już na wszystkich gatunkach roślin ogrodowych hodowanych w całym okręgu. Dzisiaj, w wieku lat dziewiętnastu, jest szefem firmy świadczącej usługi ogrodnicze. Jego obroty wyniosły 125 tysięcy dolarów. W ciągu dziesięciu lat ma zamiar stworzyć największe centrum ogrodnictwa w całym okręgu”.

“Młodzi przedsiębiorcy dostrzegli przyszłość – i ona należy do nich”.

Jedna z naszych ulubionych historii opowiada o chłopcu, który założył własną firmę. Informacja pochodzi z czasopisma Black Enterprise z czerwca 1986 roku. Kenneth Carter ma piętnaście lat i od dwóch lat jest właścicielem firmy dostarczającej produkty spożywcze w Gary w stanie Indiana. Jego ojciec jest hutnikiem, a matka inspektorem policji. Ma czterech braci i uwielbiających go dziadków, którzy zawsze wspierali jego przedsiębiorcze działania. Pracował niemal całe swoje życie, sprzedając wszystko – od gazet i hot dogów po słodycze i karty na Boże Narodzenie. “Wcześnie zająłem się biznesem, bo nie mogłem znaleźć nikogo, kto by mnie zatrudnił” mówi Carter. Jest układnym i poważnym młodym człowiekiem; lubi nosić garnitury i krawaty, a kiedy pokazuje się publicznie, ma zawsze za sobą teczkę. Zasiada w radzie młodzieżowej przy burmistrzu, występował w znanym programie telewizyjnym “Donahue”, a jako młody przedstawiciel Krajowej Konwencji Baptystów objechał już cały kraj.

W wieku dwunastu lat Carter brał udział w weselu obsługiwanym przez wynajętą firmę. Wykorzystując okazję do zdobycia doświadczeń, podszedł do właścicieia firmy i zaproponował, że będzie pracował w kuchni za darmo. Kiedy pokazał, że potrafi coś więcej, właściciel zaoferował mu stałą płacę. Po pewnym czasie Carter doszedł do wniosku, że mógłby oferować te same usługi przy mniejszych kosztach. Rozmawiał o pomyśle założenia tego rodzaju własnej firmy z kolegami, głównie ze szkoły średniej, ale oni starali się go zniechęcić. “Nie wierzyli, że dam radę to zrobić. Ich wątpliwości oczywiście jeszcze bardziej mnie zdopingowały”. Pracował jeszcze pół roku dla tamtej firmy, po czym odszedł z niej, żeby otworzyć własny interes.

“Niektórzy wciąż uważają mnie za dziecko. Nawet jeśli mam piętnaście lat, nie znaczy to wcale, że jestem gorszy. Muszę im grzecznie mówić, że znam swój fach”. Carter zatrudnia stale dziesięć osób, w tym zastępcę do spraw zarządzania i kierowcę, właściciela mikrobusu, jakim się posługują (Carter jest za młody, żeby mieć prawo jazdy). Ci dwaj mają po osiemnaście lat. Pozostała ósemka to koledzy i koleżanki ze szkoły Cartera i mają od czternastu do szesnastu lat. Pracują jako kelnerzy lub myją naczynia.

Chłopak nauczył się wykorzystywać fakt posiadania własnych pieniędzy. Zaraz po otwarciu swojej firmy założył konto w pobliskim banku. Później, kiedy chciał wycofać część pieniędzy, powiedziano mu, że nie może tego zrobić bez podpisu rodziców. Jego matka była akurat w pracy, więc Carter broniąc swego odparł: “Skoro byłem wystarczająco dorosły, żeby złożyć tu pieniądze, to jestem też dość dorosły, żeby je podjąć”. I udało mu się. Ostatnio jego dochody brutto wynoszą około dziesięciu tysięcy dolarów.

W Ameryce tradycyjnym symbolem pracy dla dziecka jest stoisko z lemoniadą wystawiane w lecie na chodniku przy podmiejskim domu. Nie ma w tym nic złego. Im więcej takich stoisk, tym lepiej. Przyjrzyjmy się jednak temu bliżej i spróbujmy zrozumieć, kiedy może to być czymś innym niż autentycznym prywatnym przedsięwzięciem – czymś, co jest raczej złą lekcją dla dziecka, które chce założyć własny biznes.

Może być na przykład tak, że wszystkie cytryny używane do lemoniady zostaną kupione przez rodziców . Dziecko prowadzące stoisko może po prostu uważać to za normalne i nie pomyśleć o tym, że aby jego punkt naprawdę przynosił pieniądze, musi ich być dosyć na zwrócenie mamie czy tacie za wszystkie cytryny i jeszcze trochę powinno zostać. To co zostaje, będzie nazywało się zyskiem. Będą to pieniądze rzeczywiście zarobione na sprzedaży lemoniady.

Są i inne rzeczy, które musisz wziąć pod uwagę. Jeśli ich nie uwzględnisz, będzie to zabawa w biznes, a nie prawdziwe prowadzenie interesu. Załóżmy, że dzbanki, których używasz do mieszania i podawania lemoniady pochodzą z domowej szafki. Gdybyś prowadził prawdziwy interes, dzbanki stanowiłyby część tak zwanego wyposażenia kapitałowego, wyposażenia, które jest ci niezbędne zanim zabierzesz się do dzieła. Cytryny, to będzie część twoich surowców. Chodzi o to, że skądś musisz to wyposażenie zdobyć. Nikt ci go raczej nie da. Jednym ze sposobów jego zdobycia będzie zaoferowanie akcji lub udziałów w twojej firmie. Te udziały wymieniasz za pieniądze, które ktoś ci daje na zakup wyposażenia.

Wróćmy zatem do dzbanków. Żeby twoje stoisko było prawdziwie prowadzonym biznesem możesz sprzedać rodzicom udział w nim w zamian za dzbanki. Oznacza to, że mają oni udział we wszystkich twoich zyskach. Jeśli wyłożyli również pieniądze kolejny na cytryny, powinni za to otrzymać udział. A co z tym kawałkiem trawnika, który zajmie twoje stoisko? W prawdziwym biznesie musiałbyś albo kupić albo wydzierżawić teren pod swoje przedsięwzięcie. Jeśli zatem chcesz, żeby wszystko było prawdziwe, powinieneś zadecydować, ile zapłacisz za dzierżawę terenu. Jest jeszcze lód. Też nie jest za darmo. Ktoś musiał zapłacić za prąd zużyty do jego zrobienia. w prawdziwym interesie ten koszt byłby bardzo ważny i musiałbyś wiedzieć dokładnie co do grosza, ile wynosi. Nie zapomnij też o koszcie szklanek, których użyjesz do podawania lemoniady. A koszt tablicy, którą umieścisz, żeby powiedzieć ludziom o twoim stoisku? To jest reklama. Także powinieneś wiedzieć, ile to kosztuje. Co do grosza.

Dlaczego wszystko to tak ważne? Otóż gdybyś tego nie wiedział, nie mógłbyś w żaden sposób zorientować się, czy twój interes jest udany czy nie. Zupełnie nie wiedziałbyś, ile żądać za lemoniadę. Nie wiedziałbyś, czy w ogóle warto było zabierać się za prowadzenie interesu. Niezależnie od tego, jaki rodzaj interesu będziesz chciał prowadzić, musisz wiedzieć wszystko o kosztach, jakie się z tym wiążą. O niczym nie zapomnij. Różnica pomiędzy sukcesem a niepowodzeniem może zależeć od kilku groszy, które zapomnisz wziąć pod uwagę.

Mówiąc o lemoniadzie zapomnieliśmy na przykład o cukrze. Niektórzy z twoich klientów będą na pewno chcieli lemoniadę bardziej słodką, inni mniej. Wybór między słodką a cierpką lemoniadą może być istotną sprawą przy sprzedaży lemoniady. Musisz jednak wliczyć koszt cukru. Przypuśćmy też, że bierzesz do pomocy jednego ze swoich kolegów. Możesz go zatrudnić. Będzie to oznaczało, że obiecujesz płacić pewną ilość pieniędzy (miesięcznie lub tygodniowo ) temu, kto ci pomaga. Będziesz musiał płacić te pieniądze niezależnie od tego, czy stoisko przynosi dochód, czy nie. Są to koszta pracy. Jeśli zgodzisz się je płacić, są to koszta stałe, bez względu na to, ile zarobisz. Możesz je zmienić na przykład w ten sposób, że przyjmiesz tę osobę jako wspólnika. Znaczyłoby to, że dzielicie wszystkie pieniądze, jakie przynosi interes – po opłaceniu wszystkich kosztów produkcji! – ale także wszystkie straty, jakie mogą powstać, jeśli interes się nie powiedzie.

A co z zapłatą dla ciebie? Dobrze, bądźmy realistami, ponieważ przedsięwzięcie jest naprawdę twoje, będziesz musiał zapłacić sobie z tego, co zostanie po opłaceniu wszystkich kosztów . Te pieniądze to zysk, a jedną z wielkich zalet posiadania własnego biznesu jest to, że możesz zdecydować, jak ten zysk wykorzystasz. Możesz zatrzymać wszystko. Możesz włożyć część do banku. Możesz kupić za to więcej lemoniady, szklanek i innego sprzętu. Możesz zużyć zysk na rozpoczęcie nowego przedsięwzięcia. Możesz wydać wszystko na adapter – na co chcesz. Ponieważ podejmujesz całe ryzyko, ponieważ to ty byłeś przedsiębiorcą, masz prawo do nagrody. Nie zapominaj jednak – to wszystko jest ryzykiem. Jeśli pójdzie ci źle i nie zarobisz żadnych pieniędzy, koniec będzie taki, że zamiast dużo zarobić, znajdziesz się w długach.

Podejmowanie ryzyka to sedno sukcesu na wolnym rynku. Ludzie podejmujący ryzyko tworzą miejsca pracy dla innych. Mogą zatrudniać tych, którzy nie chcą podejmować ryzyka. Dostarczają potrzebnych innym towarów i usług. Życie wielu ludzi staje się dzięki nim odrobinę lepsze. Mogą stać się bardzo bogaci. Ale mogą też spłukać się do cna. Właśnie dlatego, że nie boją się podjąć ryzyka są tak ważni dla nas wszystkich. A kiedy postanowisz założyć własny interes – bez względu na to jak mały i niezależnie od tego, ile sam masz lat – staniesz się jednym z tych bardzo pożytecznych ludzi; staniesz się przedsiębiorcą, człowiekiem podejmującym ryzyko, twórcą, produktywną istotą ludzką.

Aby podjęcie się pracy albo prowadzenia interesu było dla ciebie ważne, powinna to być pod każdym względem wyprawa w prawdziwy świat. Żeby miało to istotne znaczenie dla twojej przyszłości, powinno pobudzić w tobie ducha przedsiębiorczości i dać ci odpowiednie doświadczenie. Nie chodzi ci o pozory , drobne prace, którymi twoi rodzice będą później mogli chwalić się przed znajomymi. Chcesz zrobić coś pożytecznego i autentycznego, co byłoby ważne także wówczas, gdyby zrobił to ktoś starszy, a nie dlatego, że robi to dziecko. Chcesz być prawdziwym przedsiębiorcą, a nie karykaturą małego biznesmena. Łatwo jest mówić o kapitalizmie i przedsiębiorczości. Ludzie mogą pomyśleć, że ten, kto wiele o tym mówi, jest bardzo poważną osobą. Jest jednak stare powiedzenie: “gadanie nic nie kosztuje”. Naprawdę się liczy tylko działanie.

Sama praca też nie wystarczy, żeby nabyć twórczego ducha ryzyka będącego najbardziej fascynującym elementem kapitalizmu i wolnego rynku. Mógłbyś na przykład pracować po lekcjach w barze. Mógłbyś kosić trawnik sąsiada. Mógłbyś pilnować małych dzieci. To prawda, byłaby to praca. To nie ona jednak tworzy przedsiębiorcę. Założenie własnego interesu pociąga za sobą zarówno pracę, jak też podejmowanie ryzyka i planowanie.

Nie zrozum tego jednak źle. Dziecko podejmujące się takich zajęć, żeby zaoszczędzić pieniądze na rozpoczęcie czegoś innego, gromadzi kapitał. Podejmowanie się tego rodzaju pracy po to, by kupić sobie modne ciuchy czy coś w tym rodzaju, to także pewien wybór. Można nie chcieć rozpoczynać własnego przedsięwzięcia. Można wcale nie myśleć o wypracowaniu swojej przyszłości. Dzieci podejmujące się pracy, ponieważ ich rodziny potrzebują pieniędzy, robią coś, co musi być zrobione niezależnie od wszystkiego. Także i one mogą chcieć poważnie pomyśleć o chwili, kiedy założą własny interes i powiedzie im się lepiej, albo kiedy zdobędą jakiś fach, co stworzy im więcej możliwości.

Jako przykład tego, o czym mówimy, weźmy pilnowanie małych dzieci. Jak się do tego zabrać? Nawet takie proste zajęcie może dać młodemu człowiekowi okazję do przeprowadzenia analizy ekonomicznej i rynkowej. Pojawia się też możliwość rozszerzenia rynku: zamiast tylko po prostu siedzieć przy niemowlaku, można stworzyć całą sieć usług tego rodzaju, ustalić zasady pracy, prowadzić szkolenie, zorganizować rezerwową sieć usług w nagłych przypadkach i zatrudniać innych początkujących opiekunów.

Włóczenie się koło sklepu spożywczego w oczekiwaniu na ludzi potrzebujących pomocy w niesieniu zakupów jest być może już nieco niemodne, a nawet i niepotrzebne. Ale każde dziecko mieszkające w większych skupiskach ludzi może zrobić rozpoznanie tamtejszych potrzeb. Badanie rynku wymagałoby od ciebie po prostu przejścia się po domach i zapytania ludzi, czy są zainteresowani twoimi usługami i ile byliby skłonni za nie zapłacić.

Twoje usługi mogłyby obejmować pomoc w zakupach, w przeprowadzkach, przy remontach – mieszkań. Jako młody przedsiębiorca mógłbyś zatrudniać innych, albo wykonywać wszystko sam. Żeby zrobić coś użytecznego, wystarczy latem kosiarka do trawników, a zimą łopata do śniegu. Dzieci gotowe do wspólnej pracy, które poszukują klientów w okolicy, to już zespołowy menedżer. Młodzi ludzie mogą postanowić, że będą sprzedawać choinki. Spójrz jakie są tu możliwości. Mogą umówić się, że pomogą jakiemuś stałemu sprzedawcy drzewek. Krótko mówiąc, mogą dostać u niego pracę. Pewne jest wówczas, że nie zarobią wiele. Ich praca nie jest przecież wiele warta.

Można też omówić sprawę z okolicznymi mieszkańcami i zorientować się, czy nie ma gdzieś kogoś, kto dostarczyłby drzewek za rozsądną cenę, dzięki czemu dałoby się sprzedać je z zyskiem niewątpliwie wyższym niż pieniądze zarobione za pracę dla kogoś innego, Byłoby to oczywiście bardziej ryzykowne. Mogłoby się na przykład okazać, że wybrali miejsce, gdzie nigdy nie pojawia się żaden klient. Mogłoby też zdarzyć się tak, że padliby ofiarą wojny cen, w której ceny proponowane przez innych spadłyby poniżej tej, jaką sami zapłacili za drzewka. Nawet gdyby tak się stało, dowiedzieliby się wówczas stosunkowo bezboleśnie o prowadzeniu interesów tyle, co wydając tysiące dolarów na kursy dla biznesmenów w późniejszych latach.

Jeszcze inny sposób to porozmawiać z rodzicami i zbadać możliwość wzięcia części pieniędzy z rodzinnych oszczędności przeznaczonych na twoją przyszłą naukę; można by je zainwestować w ziemię, na której posadzi się drzewka przeznaczone na sprzedaż za dziesięć lat – być może akurat w czasie, gdy będą potrzebne pieniądze na opłacenie uczelni. Można przy tej okazji wiele skorzystać. Dowiesz się, że rolnictwo wymaga długotrwałego poświęcenia, nauczysz się analizy ekonomicznej, wytrwałości w dążeniu do celu i planowania z dużym wyprzedzeniem.

Załóżmy teraz, że postanowiłeś myć samochody w okolicy. Wiele dzieci próbowało zarabiać w ten właśnie sposób. Zazwyczaj to się udaje. Pomyślmy jednak o myciu samochodów tak, jak zrobiłby to przedsiębiorca. Po pierwsze, twoja oferta musi być atrakcyjna. Musi być powód, dla którego ludzie mieliby wynająć do mycia samochodów właśnie ciebie, a nie kogoś innego. Jednym z takich powodów może być to, że będziesz wyglądał na kogoś, kto jest lepiej przygotowany do tej pracy. Możesz mieć własne gąbki i irchę do wycierania samochodu. Potrzebne ci jest coś dzięki czemu będziesz wyglądał na choćby odrobinę poważniejszego w tym fachu, niż na przykład ten, kto pojawia się i mówi, że chce umyć samochód, ale potrzebuje do tego sprzętu swojego klienta. Następnie pomyśl o reklamie; Możesz sporządzić ulotkę mówiącą o twoich usługach przy myciu samochodów. W pobliskiej drukarni za dość niską cenę zrobią ci kilkaset odbitek (to część twoich inwestycji w interes); możesz też zapytać ich, czy nie zechcieliby wydrukować ulotek w zamian za mycie samochodów należących do ich firmy. Twoje ogłoszenie powinno wyraźnie mówić, jakie usługi możesz zaoferować. Czy w ramach swoich usług czyścisz także wnętrze samochodu? Czy będziesz mył samochody w czasie dogodnym dla właściciela, czy masz stały czas pracy? Każda dodatkowa rzecz, jaką wymyślisz, pomoże ci w twoim przedsięwzięciu i sprawi, że twoje usługi będą wyróżniać się pośród innych.

Następnie, jako przedsiębiorca, możesz zacząć myśleć o pewnych zmianach w twoim biznesie. Czy dałoby się zatrudnić kilkoro innych dzieci, żeby to one zajmowały się myciem, podczas gdy ty zająłbyś się kontaktami z klientami i zbieraniem zamówień? Czy zdołasz rozkręcić interes na tyle, żeby płacić tamtym, mieć coś jeszcze ponadto (zysk) dla siebie, a także jakieś pieniądze na kupno nowego sprzętu albo na nową reklamę? A klienci, o których być może inni nie pomyśleli?

Sprzedawcy używanych samochodów chcą, aby ich auta były czyste z wierzchu i w środku. Samochód, który do nich trafia, może być okropnie brudny. Ktoś musi go wyczyścić. Dla sprzedawcy samochodów lepiej jest wynająć ciebie – zwłaszcza jeśli pokażesz, że swoją robotę wykonujesz pierwszorzędnie – niż zrobić to samemu albo zatrudnić kogoś na stałe.

Pewien chłopiec z Wichita w stanie Kansas, zaczął od mycia samochodów, a następnie wziął się za mycie osiemnastokołowych ciężarówek. Jest jeszcze w szkole średniej, ale ma tak wielu klientów, że musiał wynająć do tej pracy grupę dorosłych ludzi, a sam zdobywa nowych klientów i zarządza całym przedsięwzięciem, dostarcza sprzęt i dopilnowuje roboty. Pamiętaj, kiedy szukasz nowych klientów, nigdy nie szkodzi zapytać. Najwyżej powiedzą ci “nie”, a nawet jeśli tak się stanie, będą już wiedzieli, że jesteś młodym człowiekiem, który chce pracować i ma o tym jakieś wyobrażenie. Jest to zdobywanie dobrej marki, co może okazać się dla ciebie bardzo cenne w późniejszych latach. To też jest inwestycja, inwestycja w dobrą opinię.

Wskazówki dotyczące opieki nad dziećmi, sprzedaży choinek i mycia samochodów mogą się przydać w każdym rodzaju pracy, jaki ci przyjdzie do głowy. Pomyśl o powodach, dla których do wykonania jakiejś pracy ludzie mieliby wybrać właśnie ciebie. Pomyśl o dodatkowych usługach, dzięki którym twoja oferta będzie się wyróżniać spośród innych. Pomyśl o tym, jak przekonać ludzi, że jesteś poważny, że możesz wykonać dobrą robotę, że masz wprawę, że jesteś uczciwy i wykonujesz swoją pracę w terminie.

Zastanów się, czy szłoby ci lepiej, gdybyś zatrudnił kilku swoich kolegów. Pomyśl, czy byłoby lepiej, gdybyś zajął się zdobywaniem klientów, a do wykonywania samej pracy zatrudniał innych. Pomyśl o każdym miejscu, w którym mógłbyś znaleźć klientów; nigdy nie poprzestawaj na miejscach powszechnie znanych. Myśl. To najcenniejsze, co masz jako przedsiębiorca – i jako człowiek!